3 książkowe destynacje dla osób, które potrafią w urlop

Czas ucieka mi ostatnio tak szybko, że nawet nie wiem kiedy minęło już pierwsze tygodnie wakacji. Osobiście nawet postanowiłam sobie zrobić urlop, ale po dwóch dniach poległam. Niestety praca na własny rachunek ma wiele zalet, ale brak możliwości włączenia „out of office” i „wylogowania się” to chyba największa jej wada. Powiedzmy też to sobie szczerze – urlop nie jest moją najmocniejszą stroną, a pracoholizm to choroba, z której nie tak łatwo się wyleczyć. Ale nie załamuje rąk! Będę jeszcze próbować 😉

Kiedy ja będę dojrzewać do kolejnej próby urlopu i przeglądać cały internet w poszukiwaniu wakacji doskonałych, wy pewnie juz będziecie w drodze na swoje wymarzone wczasy i w ostatniej chwili pomyślicie (pewnie na lotnisku) „może by jakąś książkę?”. No to ja wam podpowiem kilka książkowych destynacji, z których być może skorzystacie. Dodatkowo do każdej z nich polecam tematycznie powiązany film!

 

Kierunek Włochy!  

Tamte dni i tamte noce, Andre Aciman, Wydawnictwo Poradnia K

Pierwsza destynacja, którą mogę odwiedzać bez limitu to Włochy i słoneczna Toskania. Jeśli miałabym tam teraz pojechać, chętnie przeczytałabym jeszcze raz, właśnie tam książkę Tamte dni, tamte noce autorstwa Andre Aciman. Zrobiłabym tylko jedną zmianę -przeczytałabym ją w oryginale. Niestety polskie tłumaczenie książki fatalnie zgrzyta przy czytaniu i psuje efekt lektury.

A więc „Call me by your name” dzieje się właśnie w pewnego lata w słonecznej Toskanii, a trochę też w Rzymie. Głównie jednak siedzimy na wsi u profesorskiej rodziny, która rok za rokiem przyjmuje na letni staż studentów z zagranicy. Tego lata przyjeżdża tutaj Olivier. Wybucha płomienny romans pomiędzy amerykańskim gościem, a synem domowników – Elio. Co prawda powieść jest zdominowana przez wątek romansu, opowiadanego przez siedemnastoletniego Elio, jednak dzięki osadzeniu akcji w profesorskiej rodzinie w tle toczy się wiele ciekawych intelektualnych rozmów o literaturze, kulturze, muzyce. A wszytko w scenografii niemal idealnej do przeżywania erotycznych uniesień. Toskania z charakterystycznymi malowniczymi krajobrazami, winnicami win Chianti i wyrazistą architekturą, z unoszącymi się w powietrzu zapachami dobrego włoskiego jedzenia, to miejsce w którym zakochać się i cierpieć z powodu utraconej miłości jest chyba najłatwiej na świecie (wiem o czym mówię!).

Książka nie jest nowa, została wydana w 2007 roku, a jej reedycja zbiegła się z tegoroczną premierą filmu, który powstał na jej podstawie. Uhonorowana Nagrodą Literacką Lambda w kategorii Gay Fiction, została także uznana przez „New York Times” za książkę roku.

A film, który dopełni podróż w tym kierunku? Tylko ten!

Kierunek Hongkong! 

Emigrantki, Janice I. K. Lee, Wydawnictwo Literackie

Kolejny książkowy kierunek to Hongkong, gdzie toczy się akcja powieści „Emigrantki” J.K. Lee. Książka wpadła mi w ręce jakiś czas temu i mimo, że nie jestem fanką powieści obyczajowych, ta mnie zaciekawiła ze względu na odniesienie do serialu „Wielkie kłamstewka”. Co prawda ciężko mi było znaleźć ten serialowy klimat, ale mimo wszystko historia mnie wciągnęła. Ściślej mówiąc wciągnęły mnie 3 historie, bo książka opowiada o Margaret, Hilary i Mercy, których losy splatają się w średnio przyjemnych dla każdej z nich okolicznościach. Różni je praktycznie wszytko. Od statusu społecznego, poprzez życie rodzinne i relacje z mężczyznami. Każda żyje inaczej, ma inne problemy, inne marzenia. Pewnego dnia jednak coś się wydarza i wszystko wywraca się do góry nogami, a ich losy dziwacznie się przeplatają.

Nie chcę spoilerować więc nie pisze więcej na temat fabuły, dodam tylko, że będzie Wam momentami smutno, będzie Wam towarzyszył niepokój i będziecie bardzo chcieli, żeby szczególnie jedna z tych historii zakończyła się szczęśliwie. Czy tak się stanie? Sami sprawdźcie!

Jest jeszcze jeden bohater tej powieści – egzotyczne miejsce, w którym żyją – Hongkong. Miasto pomiędzy światami, kiedyś kolonia brytyjska i jedna z najdynamiczniejszych azjatyckich metropolii, dziś targane kryzysem i szarą strefą miejsce o zagubionej tożsamości. Miasto drapaczy chmur, którego początki wiążą się z handlem opium. Jeśli miałabym poszukać analogii filmowych to raczej szukałabym podobieństw do filmu „Między słowami” – samotność w wielkim mieście, melancholia i unoszący się w powietrzu smutek to, poza oczywiście Hongkongiem, elementy łączące „Emigrantki” z tym kultowym filmem.

 

Kierunek Kanada!

Kanada. Ulubiony kraj świata, Katarzyna Wężyk, Wydawnictwo Agora

Na trzeci kierunek czytelniczych podróży proponuje wam Kanadę. Tym razem nie będzie to powieść, a gatunek na pograniczu reportażu i felietonów poświęconych temu miejscu. Autorka udaje się w podróż po Kanadzie i postanawia sprawdzić, czy naprawdę jest to tak wspaniałe miejsce na ziemi, w którym dobrze by się mieszkało, ludzie byli by milsi, a problemy trochę mniej dokuczliwe.

Przemierzając tysiące kilometrów Wężyk rozmontowuje wszystkie te idealistyczne mity, które mamy w głowie na temat tego kraju. Pokazuje nam ten kraj poprzez ludzi, którzy są bohaterami kolejnych rozdziałów, a jednocześnie przedstawiają jakiś szerszy problem czy mit, który mamy w głowie myśląc o Kanadzie i Kanadyjczykach. Demontaż mitu kraju idealnego zaczyna od góry , czyli od premiera Justina Trudeau.

Dla osób, takich jak ja, którym Kanada kojarzyła się z „Anią z Zielonego Wzgórza” i syropem klonowym to książka idealna. Osoba nie posiadająca żadnej wiedzy na temat tego kraju z łatwością dadzą się wciągnąć w kolejne opowieści, a przy okazji sporo się dowiedzą na temat jego historii i modelu państwa, który mimo wszystko jest obecnie stawiane jako jedno z najlepiej funkcjonujących systemów na świecie.

Oprócz fenomenu obecnego premiera i jego ojca czyli poprzedniego premiera Trudeau, można się dowiedzieć jak powstała z czterech wcześniej istniejących kolonii, powstała Kanada i dlaczego część państwa jest francuskojęzyczna. Jacy są mieszkańcy Quebecu – najbardziej katolickiego miasta w Kanadzie i czy faktycznie jest to kraj tak przyjazny dla uchodźców i emigrantów, jak zapewnia o tym jej premier.

A film? Tak się składa, że na Netflix jest właśnie kolejny sezon „Ani”, więc chyba jednak pozostanę w stereotypach;)

 

 

 

 

 

 

***

Niezależnie w którym kierunku zmierzacie i jakie książki wybierzecie w te wakacyjne podróże, bawcie się dobrze i odpoczywajcie! Przyjemności wakacyjnych!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *