Angole

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Trudna sprawa z nami emigrantami. Niby możemy jechać i pracować gdzie chcemy. Niby Polska w ruinie i tylko za granicą człowiek można coś osiągnąć. Niby socjal w Lądku najlepszy, ale jakoś nie wszystkim wychodzi.

Uwielbiam reportaże. Uwielbiam i kropka. Nic tak dobrze nie odda miejsca, klimatu, samego człowieka, jak reportaż. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to przecież opowieść przefiltrowana przez reportera, zupełnie nieobiektywna. I Bogu dzięki, odpowiem. Bo reporterów mamy pierwsza klasa.

Ewa Winnicka w „Angolach” rozmawia z kilkunastoma bohaterami, którzy z bardzo różnych powodów decydują się na pracę w Anglii. Od tych, którzy radzą sobie doskonale i zarabiają duże pieniądze, przez tych, którzy radzą sobie średnio i są albo zadowoleni albo marudzą na potęgę, że nie tak miało być, po tych, którym nie wyszło w ogóle, leżą pod mostem i nie mają już siły nawet marudzić. A może jest im już wszystko jedno.

"Angole" Ewa Winnicka (Wydawnictwo Czarne, 2014)

„Angole” Ewa Winnicka (Wydawnictwo Czarne, 2014)

Zawsze uważałam, że nie trzeba daleko wyjeżdżać, żeby być szczęśliwym, ale też każdy dokonuje swoich własnych wyborów i szuka szczęścia po swojemu. Ja wolę być tu na miejscu i mieć różnie, ale z rodziną i przyjaciółmi, niż gdzieś tam, być może za większe pieniądze (może!), ale ciągłym poczuciu emocjonalnego niedostatku i tęsknoty, którą trudno sobie nawet wyobrazić.

Ta samotność i tęsknota to taki lejtmotyw wszystkich reportaży. Nawet, kiedy nie jest wypowiedziana wprost, wypala oczy. Niezależna od statusu i kasy. Brytyjczycy zaprzyjaźniają się wolno albo wcale, a człowiek długo nie wytrzyma w przezroczystej bańce sam ze sobą. Te reportaże pokazują też ogromną ignorancje ludzi, którzy wyjeżdżają i nawet po kilku miesiącach nie potrafią w obcym języku załatwić swoich spraw w urzędzie. Niewyobrażalne. Ale też z drugiej strony, jak można mieć siłę na naukę i rozwój, po 12 godzinach pracy, przy taśmie produkcyjnej?

W książce pada jedno ważne stwierdzenie, które wypowiada jedna z bohaterek:  „Jeżeli nie układa ci się w pracy i w życiu osobistym, nie licz, że za granicą będzie lepiej. Tam będzie tylko trudniej.” Trudno jest też przejść obojętnie koło tych historii. „Angole” to ważny zapis naszych czasów.

Nasza ocena:

Nasza ocena: 4 –pretekst żeby zostać w łóżku (Wrrrr) –  nasza subiektywna skala

 

Ewa Winnicka „Angole”

Wydawnictwo „Czarne” 2014

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *