#booktalks 3 czyli chodźcie potańczyć z księgarzami

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

 

Z Anią Karczewską pomysłodawczynią Weekendu Księgarń Kameralnych spotykamy się Cafe Kulturalna w PKiN, miejscu, gdzie książki są obecne cały rok. Ania przychodzi godzinę wcześniej (bo jej się troszeczkę godziny pomyliły) i dopiero po jakimś czasie przestaje się na nas złościć, że się rzekomo tyle spóźniamy;-) W końcu uśmiechnięta od ucha do ucha otwiera nam boczne wejście do Kulturalnej, która oficjalnie otwiera się dopiero za 2 godziny. Zamawiamy kawę, plotkujemy o życiu, robocie i książkach oczywiście 😉

 

Jak wpadłaś na pomysł, żeby zająć się księgarniami kameralnymi? Wstałaś któregoś pięknego dnia i powiedziałaś sobie: tak to chce robić w życiu?

 

Byłam w ciąży i strasznie się nudziłam. Pomyślałam, że skoro małych kin już nie uratuję (a to moja kolejna pasja), to może chociaż uratuje małe księgarnie, w których zdarzało mi się pracować. Wymyśliłam, że będę szukać ich po całej Polsce i pokazywać je ludziom.

Założyłam najpierw fanpage na Facebooku – Książki kupuję kameralnie, a potem do tego doszedł blog – Rezerwaty książek. Robiłam to wszystko dodatkowo do pracy zawodowej, ale szybko okazało się, że są księgarze, którzy doceniają te działania i chcą się podłączyć. I tak to się zaczęło rozkręcać.

Chciałaś być jak Meg Rayan z filmu „Masz wiadomość”? 😉

Nie, ale jedną z inspiracji był wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „Małe kina”. Trochę tak to jest, że jak sobie człowiek pomyśli, czego mu brakuje w życiu, to z tego wychodzą najlepsze pomysły i zapał do roboty.

 

Postanowiłaś więc ratować kameralne księgarnie. Poza fanpagem i blogiem zrobiłaś także mapkę księgarń kameralnych. (dostępna jest tu.)

Tak. Mapa powstała na zasadzie konsultacji społecznych i żyje sobie swoim życiem. Pytam ludzi, gdzie pojawiają się nowe księgarnie lub też czy może już jakiś niestety nie ma. W sumie jest na niej 140 punktów – tyle księgarń kameralnych udało się wyhaczyć w całej Polsce. Chyba nie za dużo, zważywszy na to, że w samej Warszawie jest 750 zakładów fryzjerskich – to daje skalę porównawczą. Poza tym są jeszcze na tej mapie „czarne dziury” –  na przykład w Rzeszowie nie ma ani jednej księgarni kameralnej.

To zbieranie księgarni na mapie i opisywanie ich na Twoim blogu jest bardzo przydatne dla nas, dzięki temu odkryłyśmy już tyle fajnych miejsc z książkami w Trójmieście, Łodzi czy w Warszawie. Rozumiem jednak, że aby odkryć takie miejsca sama tam musisz wcześniej pojechać?

Staram się jeździć po całej Polsce i wyszukiwać kolejne ciekawe miejsca. Nie zawsze mam czas i fundusze, ale robię to, jak tylko mogę. Na przykład chciałabym pojechać do Krynicy Zdroju – tam są, aż dwie fajne księgarnie.

 

Jakie jest Twoje najnowsze odkrycie na mapie kameralnych księgarni?

Czerwony atrament w Płocku – Filip Springer pisał o niej w swojej książce „Miasto Archipelag”. To jest w zasadzie przykład dla wszystkich księgarzy. Nie ma w niej bestsellerów, podają kawę speciality, nie mają ekspresu i nie dają ludziom cukru. Właściciel działa tam bardzo odważnie i całkiem dobrze sobie radzi.

Księgarze niepotrzebnie boją się robić rzeczy oryginalne, albo na przykład powiedzieć do klienta „Nie proszę Pani, u nas nie ma 50 twarzy Greya”. Dobra księgarnia powinna być księgarnią autorską i powinny być tam książki, co do których księgarz jest przekonany, a nie to co się sprzedaje

 

A skąd pomysł na Warszawski Weekend Księgarń Kameralnych?

Nie wiem, nie pamiętam. Czekajcie…chyba, to przez warszawski kolektyw, z którym chcieliśmy zrobić „coś”. Bardzo nie chciałam, żeby to był kolejny festiwal, więc wyszło wydarzenie w formule weekendowej. Chociaż  w tym roku już nam się to rozlewa poza sobotę i niedzielę J Druga edycja Weekendu Księgarń Kameralnych dzieje się już od czwartku do poniedziałku, a to dlatego że, chcemy być dla tych, którzy mają czas w weekend ale także dla tych, którzy mają go więcej w tygodniu.  

W tym roku Weekend jest jeszcze większy, bo działacie w całej Polsce. Ile księgarni przyłączyło się do wydarzenia?

Tak, w tym roku po raz pierwszy bierze udział 70 księgarń z 20 miast w Polsce (w tym 26 księgarni to Warszawa). Oprócz Krakowa, Warszawy, Wrocławia, są także mniejsze ośrodki jak Września, Brzeg Dolny, Choszczno, Pułtusk, Koluszki, co mnie osobiście bardzo cieszy. Księgarnie prowadzą tam absolutni pasjonaci, ludzie, którzy kochają książki i chcą, żeby księgarnia to nie było tylko miejsce do sprzedawania, ale coś więcej.

Coraz więcej księgarzy przykłada wagę do witryny swojej księgarni. Świetnym przykładem jest Od nowa w Poznaniu, gdzie wystawy bywają kontrowersyjne, zaczepne. Dzięki jednej z nich właściciel został nawet zaproszony do Dzień dobry TVN, żeby opowiedział o księgarni – co jak wiemy nie zdarza się często 😉 To była akcja związana z książką o don  Escobarze. Paweł wymyślił, że rozsypie coś co przypomina kokainę i tak zaaranżował całą witrynę. Swoją pomysłowością zdobył rozgłos w całej Polsce.

Kokaina jednak otwiera wszystkie drzwi 😉

Tak ;-). Paweł ma pomysły, które czasem są na granicy skandalu – już do historii przejdzie kolorowa ogromna prezerwatywa, którą umieścił w witrynie swojej księgarni przy okazji wznowienia książki Michaliny Wisłockiej „Sztuka kochana”.

Mówisz, że Poznań jest świetnym przykładem. Dlaczego inne księgarnie tego nie robią?

Nie ma świadomości wśród księgarzy, że to jest ważny element działalności. W ogóle takie rzeczy związane z promocją i wizerunkiem w tej grupie są jeszcze mało wyeksploatowane. To się jednak ciągle zmienia.

Jest też teraz szansa dla księgarzy, bo Ministerstwo Kultury uruchomiło program „Partnerstwo dla książki”, wiele podmiotów dostało pieniądze m.in. na szkolenia dla księgarzy. Miejmy nadzieję, że będą się mogli wiele nauczyć, jak zbudować społeczność wokół księgarni, w realu i na Facebooku. Jak zrobić piękną i przykuwającą uwagę witrynę.

A jak wygląda praca nad tak dużym wydarzeniem od kuchni? Jak to ogarniasz?

Po pierwsze zmuszam księgarzy do działania 😉 Tak aby w natłoku swoich obowiązków, znaleźli czas na działanie promocyjne i przygotowanie wydarzenia u siebie. Najtrudniejsza robota to oczywiście zdobycie pieniędzy – dużo chodzenia, pukania do różnych drzwi, rozmawiania. To robię głównie ja i to jest trudne. Nikt nie chce dać kasy na księgarnie, więc składam wnioski, dobijam się gdzie mogę.

Podobnie jak rok temu zbieramy również na wydarzenie w serwisie pomagam.pl (link) Zapraszam pomóżcie – przekażcie nam trochę wsparcia J

W zeszłym roku to był spontan. I edycja Weekendu poszła na fali nowości, w tym roku jest już trochę inaczej, chyba trudniej. Podejrzewam, że jest to moment, w którym musi dojść do profesjonalizacji tego wydarzenia – musimy zacząć organizować go wcześniej, mieć więcej pieniędzy na działania. Marka Weekendu musi okrzepnąć, ale trzeba przyznać, że w tej kwestii bardzo pomagają nam dziennikarze.

W tym roku mamy też wsparcie od Instytutu Książki, który zrobi nam plakaty, zakładki i stronę internetową.

Jaki program w tym roku?

Mamy w tym roku mocniejsze wsparcie od wydawnictw, więc spróbujemy robić więcej niż spotkania autorskie. Na pewno wraca Maciej Świetlicki do Antykwariatu Kwadryga, gdzie jego wiersze usłyszycie przy akompaniamencie Antoniego „Ziuty” Grelaka i jego trąbki. Będzie nocna impreza taneczna w księgarni MiTo, spotkanie z Agatą Napiórską (autorką „Jak oni pracują”) – staramy się wymyślić interaktywną koncepcję spotkania. Planujemy spacer po warszawskich księgarniach na hulajnogach, spotkania z Kubą Wojtaszczykiem, Natalią Fiedorczuk – Cieślak i panel o literaturze gejowskiej. Oczywiście będzie też dużo wydarzeń dla dzieci, bo to jest dla mnie osobiście ważne, aby dzieci od najmłodszych lat obcowały z książkami.

Nie będzie w tym roku randek z pisarzami? (Robimy zniesmaczonego dziubka i strzelamy focha).

Nie będzie. To był bardzo dobry pomysł, ale nie wypalił 😉

Ja bardzo chciałam iść na speed dating z Zygmuntem Miłoszewskim, ale… stchórzyłam. Poza tym stanie w kolejce do niego też mi się nie uśmiechało.

Ja myślę, że wiele osób tak pomyślało i było pusto. Próbujemy w tym roku innych rzeczy. Zapraszamy do współpracy mniejsze wydawnictwa, żeby one mogły się pokazać. Stąd m.in. konkurs na opowiadanie o Warszawie, które ma szanse zostać wydane w Claroscuro. Jesteśmy w tym roku w całej Polsce i wszędzie możecie nas szukać. W Gliwicach w księgarni wystąpi kwartet smyczkowy, w Szczecinie będzie można pospacerować, więc każdy sobie coś wybierze.

Chcemy, żeby księgarnie kameralne były w przestrzeni miejskiej, żeby wreszcie zaistniały i zadomowiły się na stałe w miastach. Spotkania są darmowe, na niektóre trzeba się zapisywać, ze względu na małą przestrzeń w księgarniach

A zatem zarezerwujcie sobie czas 21-23 kwietnia i „Zatrzymacie się w księgarni” (jednej z siedemdziesięciu w całej Polsce, albo w kilku na raz;)

 

A na koniec jeszcze powiedz co teraz czytasz?

Czytam właśnie DLACZEGO NIKT NIE WSPOMINA PSÓW Z TITANICA? Kuby Wojtaszczyka. Musze przyznać, że to jest naprawdę dobre, trudne, ale dobre. Czytam też kolejną nowość z tzw. serii amerykańskiej Wydawnictwa Czarnego  DZIEWIĘĆ TWARZY NOWEGO ORLEANU. Poza tym cały rok czytam CZTERY PORY ROKU Sandora Maraia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *