Chce mi się wyć!

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Od tygodnia nie przeczytałam ani jednego zdania i przez następne kilka dni nie zanosi się na zmianę w tym temacie. Pomysł, żeby pogodzić macierzyństwo i pracę był szalony i chyba właśnie to szaleństwo osiąga punkt kulminacyjny. Wczoraj w totalnej frustracji byłam już bliska, aby pierwszej napotkanej osobie na ulicy zaproponować adopcje mojego dziecka. Czy świadczy o mnie bardzo źle fakt, że każdej napotkanej osobie z książką w ręku mam ochotę z zazdrości podgryźć tętnice?

Jesień była zawsze trudna. Widzę to, każdego roku na mojej książkowej liście. Od września zawsze odnotowywałam duże spadki, ale ten najbliższy sezon zapowiada się naprawdę marnie. Dziś jak zobaczyłam zapowiedź nowej książki Twardocha to łzy napłynęły mi do oczu. Gdy myślę, że będę ją podczytywać między kaszką, pieluchą i kolejną kampanią reklamową to po prostu chce mi się wyyyyyć. A gdzie nowa biografia Lema, Gombrowicza, gdzie Trzeci Dziennik Pilcha?????

Stosy nieprzeczytanych książek były już nie do obrobienia.  W obecnej sytuacji obawiam się że przez najbliższe 17 lat tego nie ogarnę. Coraz częściej wyobrażam sobie siebie na emeryturze – ja, koty, bujany fotel i książki z biblioteki. Może to będzie idealny czas na bloga o książkach, spotkania w klubach książkowych i wyjazdy na festiwale literackie? Bo teraz to ja kurwa mogę wyjechać co najwyżej na plac zabaw…

A kiedy na booklove książeczki dla dzieci? Jak słyszę to pytanie to mam ochotę zabić się deską z gwoździem. To naprawdę ostatnia rzecz jaką mam ochotę teraz robić – resztki czasu, które mam dla siebie przeznaczyć na rymowanki i bajeczki nawet jeśli to Brzechwa. Książki dla dzieci jak na razie mnie mega nudzą, nie widzę zatem potencjału i miejsca na nie na booklove. Chyba, że mi przejdzie. Obecnie marzę o momencie, kiedy będę mogła pogadać z moim dzieckiem o Dostojewskim. To jeszcze jakieś 19 lat…

A miało być tak pięknie. Pierwsze pół roku napełniło mnie takim optymizmem książkowym, że uwierzyłam że mogę dalej uczestniczyć w tym maratonie czytania, które sobie z Marta na własną prośbę sprawiłyśmy. Fitness dla mózgu! Gimnastyka dla komórek nerwowych! Wellbeing dla psychiki! To wszytko miały mi zrobić książki. Robiły. A potem dziecko zaczęło poruszać się samodzielnie i wyrażać swoje zdanie na temat rzeczywistości. Odkąd nauczyło się drzeć MAAAAAAMAAAAAAAA skończyła się moja książkowa sielanka. Trudniej wmówić ojcu, że chce coś innego niż mojego czasu i mojej ciałoprzestrzeni.

Bookstagram. Najgorzej jest kiedy przychodzi weeekend, nie daj Boże długi, kiedy widzę te wszystkie zdjęcia z książką i winem, jakie jeszcze niedawno sama tak ochoczo wrzucałam. Matko jedyna jak ja nienawidzę ich wszystkich wtedy! Tych szczęśliwie i beztrosko czytających ludzi. Ja na to wino i książkę rzuciłabym się obecnie jak szczerbaty na suchary.

Proszę więc oszczędźcie mi tego – nie wiem może zablokujcie, dajcie bana, ale na Boga nie znęcajcie się nade mną.

***

Nie zrozumcie mnie źle. Dziecko jest ekstra. Polecam wszystkim. Mimo wszystko ;-))

 

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

  5 Replies to “Chce mi się wyć!”

  1. 13 października 2017 at 17:57

    Polecam „Macierzyństwo non-fiction” Joanny Woźniczko-Czeczott, jeśli jeszcze nie czytałaś 🙂 Da się czytać z doskoku przy dzieciu, upewnia człowieka (znaczy matkę), że jeszcze nie zwariował. I… może trochę podejścia slow? 🙂 Trzymam kciuki!

  2. 15 września 2017 at 12:42

    Oj wiem jak to jest kiedy nie ma czasu dla siebie. Trzeba wykorzystywać każdą wolną chwilę. Ja dlatego czytam zawsze w komunikacji miejskiej i w nocy jak juz wszyscy spią ;p

    • Patrycja
      18 września 2017 at 08:44

      Wróciłam do audiobooków właśnie, bo jeżdżę samochodem niestety, ale to zawsze to. Wczoraj miałam plan poczytać wieczorem ale padłam o 20 razem z dzieckiem ;-))) O losie!

  3. 13 września 2017 at 12:17

    Dasz radę!
    Dziecko niebawem podrośnie i pójdzie do placówek, albo da się podrzucić do cioć i wujków, albo ostatecznie będzie w stanie nieco dłużej zająć się sobą (tak myślę, ale jestem bezdzietna :).

    Dobra wiadomość jest taka, że nna pewno nie musisz czekać 17 lat, by spokojnie poczytać.
    Byle do wiosny! Trzymaj się ciepło.

    • Patrycja
      18 września 2017 at 08:43

      Dzięki! Znalazłam żłobek na godziny obok mnie. Zawsze w chwilach desperacji mam takie koło ratunkowe;-)) Jeszcze nie skorzystałam ale sama taka możliwość napawa optymizmem;-))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *