Cztery czytelnicze natręctwa

Masz takie w swoim repertuarze zachowań? Może nie te moje, ale na pewno jakieś masz 😉 Ja te swoje nawet czasem lubię. 

Nie czytam w wannie

Czytanie w wannie wydaje się bardzo romantyczne, mało rozważne, beznadziejnie niepraktyczne. Woda stygnie, ręce marzną, piana ulatuje, ba nawet przestaje pachnieć, a ja tylko myślę o tym, żeby tej mojej książki nie zmoczyć.

Marna przyjemność.

 

Nie pożyczam książek

Przynajmniej nie wszystkim. Nie dlatego, że jestem wyjątkowo nietowarzyska i mało uprzejma. Po prostu nie znoszę jak wracają do mnie upaćkane, poklejone, pozaginane, wymiętolone. Nie chcę dowiadywać się z ich stron, co ktoś jadł na śniadanie i dlaczego buraki to jego ulubione warzywo. Nie chcę też ciągle zastanawiać się, gdzie są moje książki. Wiem jak to działa, sama mam książki innych, o których już dawno wszyscy zapomnieli i nie ma w tym nic przyjemnego. Nawet dla mnie.

Źródło: pixabay

Nie czytam przy jedzeniu

Głównie dlatego, żeby nie zapaćkać stron. Niestety jak jem na kanapie to wszystko ląduje na mojej koszulce, czasem nawet spodniach. Jak jem przy stole to własne mlaskanie i przeżuwanie rozprasza mnie na tyle, że kompletnie nie wiem, o czym czytam. Poza tym lubię jeść i lubię czytać. Każda z tych czynności zasługuje na chwilę spokoju i celebracji. Lubię mieć czas na obie czynności, a wykonywanie ich razem skutecznie mnie stresuje.

 

Kupuję książki jak wariatka

Trzeba w końcu spojrzeć prawdzie w oczy. Wariactwo, szaleństwo, natręctwo. Nie mogę nie kupować książek. Ba, nawet nie mogę przejść obok księgarni obojętnie. Wchodzę, oglądam, podczytuję, rozglądam się i szukam kanapy – dobrze, że często jej nie ma, bo pewnie zasnęłabym na niej obłożona towarem czytelniczym i biedny księgarz nie wiedziałby, co z taką wariatką zrobić. Z domu też niedługo zostanę wyekspediowana z moimi stosami, które tylko czasem są pięknie ułożone do zdjęć, a na codzień tworzą zupełnie niezbadane trasy moich domowych wędrówek, i dość niezawodnie zbierają kurz.

Jak tam u Was z waszymi czytelniczymi natręctwami?

 

 

 

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this page

  3 Replies to “Cztery czytelnicze natręctwa”

  1. 28 marca 2018 at 12:06

    W każdej książce tej autorki spotykamy bohaterów, którzy mają swoje, dokładnie zaplanowane role do odegrania. I z całą pewnością przy tym tytule, jak i przy pozostałych z serii o Maggie O’Dell nie sposób się nudzić. Polecamy bardzo gorąco! 🙂

  2. 16 marca 2018 at 17:52

    Ja właśnie czytam zawsze przy jedzeniu. Chyba nawyk nabyty, moja mama też zawsze czytała przy śniadaniu. Mam już tak wszystko opracowane, żeby nic nie pobrudzić, nawet zupą. Jedzenie samo w sobie mnie nudzi 😛
    Książki traktuję swobodnie. Póki się nie rozpadają, ani nie spadają mi na głowę, jest okey. Moim podstawowym natręctwem jest to, że zawsze coś czytam. Obojętnie, jak dużo mi dowali uczelnia do przeczytania, zawsze mam gdzieś skitraną książkę czy mangę „dla siebie”, którą podczytuję przy obiedzie czy w wolnej chwili. Inaczej mam wrażenie, że w ogóle nic nie robię i marnuję czas na głupoty, a przecież mogłabym czytać!

    • 16 marca 2018 at 22:09

      Wspaniałe natręctwo to czytanie! 🙂 Ja oczywiście czasem czytam przy jedzeniu, ale chyba nie mam ostatecznie podzielności uwagi i czasem nie wiem, co czytam albo co jem 😉 Lubię pożyczać książki i o nich w kółko potem gadać, ale nie wszystkim – one po prostu do mnie wracają, a to już jest dla mnie strata bardzo osobista;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *