Rachunek sumienia dzieci PRLu

„My na zawsze pozostaniemy starzy i nowi zarazem. Analogowo-cyfrowi, mniej swobodni w globalnych i wirtualnych realiach, niż ci którzy chłonęli je od początku życia. Możliwe więc, że jesteśmy tylko przecinkiem oddzielającym dwie, szczęśliwiej urodzone i lepiej wyposażone generacje”

Od zawsze mam skłonności do sentymentalizmu. W poszukiwaniu więc wspomnień z czasów, kiedy moje życie wydawało się łatwiejsze, zanurkowałam po „Znaki szczególne” Pauliny Wilk, która opisała moje wspomnienia z dzieciństwa i wczesnej młodości. Tak po prawdzie moje to trochę metafora, ale chyba właśnie taki był zamysł książki, która reklamuje się jako „pierwsza autobiografią dzieci polskiej transformacji”.

 

Najlepsza według mnie część to ta, która toczy się na PRLowskim podwórku, które pomimo sytuacji politycznej, kolejek za mięsem i szaroburych zabawek, nam zawsze będzie kojarzyć się dobrze i  zawsze już będziemy za nim trochę tęsknić.

Booklove. PRL, Paulina Wilk, Znaki szczególne, transformacja, wolność

Paulina Wilk, Znaki szczególne

Oczywiście nasze wspomnienia różnią się w detalach, ale podobieństw jest wiele. Jest to samo podwórko z trzepakiem, na którym godzinami zwisaliśmy głowami w dół, te same zabawy w podchody czy „w króla”, w które bawiliśmy się w tych samych, wystanych godzinami przez nasze mamy chińskich tenisówkach. Są tory kolejowe, pod które wkładaliśmy te same monety i podobna euforia związana z odpakowywaniem gumy balonowej Donald, przesyłanej dla nas w paczkach przez zagranicznych krewnych.

Potem podobne zachłyśnięcie się wolnością, kolektywna potrzeba posiadania. Czas uczenia się angielskiego z MTV i amerykańskich filmów video, pierwsze wyjazdy zagraniczne, podczas których zwiedzaliśmy całą Europę w 7 dni, tak jakby nam ją mieli znowu za chwilę zamknąć. Ciągle nie mieliśmy czasu. Chcieliśmy przecież nadrobić stracone lata nie tylko naszych rodziców, ale i dziadków.

„Im więcej można było kupić i dostać, tym bardziej byliśmy zajęci sobą i oddalaliśmy się od innych”

Druga część, trochę być może zbyt moralizatorska, jest próbą podsumowania tego dokąd udało nam się dobiec. Wilk prowokuje do zastanowienia się czy warto było tak gnać i czy jest sens biec dalej. Nie znajdziemy tu jednak prostych odpowiedzi i sprawdzonych rozwiązań, ostatecznie bowiem sami musimy podjąć decyzję mieć cz być.  

„Znaki szczególne” trafiają w odpowiedni moment, wpisuje się w toczącą się właśnie dyskusję dzieci PRL, których rozczarował kapitalizm. Zwalniamy więc, szukamy alternatywnych rozwiązań, chcemy robić w życiu coś ważniejszego niż tylko pieniądze. I tak jak wspólne mamy wspomnienia z dzieciństwa, tak nawet kolektywnie marzymy o tym samym: rzucić korporacje, mieć mały własny biznes, mieć czas, mieć mniej, nie mieć kredytów… hmm mam wrażenie, że kiedyś już tak było.

 

Paulina Wilk, Znaki szczególne, Wydawnictwo Literackie (2014)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *