Głód – reportaż czy doktorat?

W dobie epidemii otyłości, terroru bezglutenowych, bezlaktozowych i wegańskich diet, napisanie siedmiuset stronicowej książki o głodzie wydaje się być posunięciem lekko perwersyjnym. „Głód” Martina Capparosa został nazwany reportażem totalnym, a ja miałam poczucie jakbym doktoryzowała się z tematu głodu.

Głód istnieje naprawdę. Capparos zabiera w dość ekstremalną podróż dookoła świata, stawiając bardzo niewygodne pytania i dostarczając bardzo konkretnych argumentów na temat głodu na świecie. Jedziemy wiec przez Afrykę, Indie i spotykamy setki podobnych do siebie historii. Najczęściej dotyczy ona dzieci, które z powodu niedożywienia trafiają do szpitala i ich rodzin, najczęściej matek, które nie mogą zrobić praktycznie nic, aby uratować własne dziecko przed głodem. Caparros rozmawia z nimi najczęściej właśnie w tym momencie, zadając ciągle te same pytania dlaczego głodują i co by mogło zmienić ich życie. W większości sytuacje mogła by uratować warta kilkadziesiąt dolarów krowa. Jest jednak ona poza zasięgiem marzeń większości bohaterów spotkanych przez argentyńskiego pisarza.

Martin Caparros „Głód” Wydawnictwo Literackie, 2016

Martin Caparros „Głód” Wydawnictwo Literackie, 2016

Ludzkie historie to jednak nie wszystko. Caparros przeciąga też przez analizy historyczne, polityczne i ekonomiczne, szukając przyczyn patologii głodu na świecie. Znalezione odpowiedzi nie brzmią optymistycznie i uderzają w nas samych. Nasze europejskie fanaberie i styl życia, a przede wszystkim postkolonialne podejście do krajów trzeciego świata, uzurpujące sobie prawo do wykorzystywania najlepszych bogactw tych krajów, przyczyniły się do obecnej sytuacji. Sytuacji absurdalnej, kiedy jedna połowa świata umiera z powodu nadmiaru jedzenia i epidemii otyłości, a druga umiera z głodu.

To, że tylu ludzi ma co jeść każdego dnia to cud,

że tylu nie ma – to podłość

Wojna o życie trwa. Co roku głód w różnych formach dotyka około 50 milionów osób, a szacuje się że na świecie dotyka 800-900 milionów. I właściwie nic z tym nie można zrobić. Sytuacja jest patowa. Capparos nie pokazuje rozwiązań, nie mówi co możesz zrobić. Bo właściwie żadne mikrodziałanie nie rozwiąże tego globalnego problemu. Możesz tylko przeczytać tą książkę i zostać sobie z tą niewygodną wiedzą. I za każdym razem, kiedy usłyszysz o trywialne zdanie o głodujących dzieciach z Afryki, będziesz już pamiętał, że to nie jest jakiś abstrakcyjny problem. Wystarczy, że zapamiętasz, że co minutę gdzieś na świecie pięcioro dzieci umiera z powodu głodu.

Martin Caparros „Głód”

Wydawnictwo Literackie, 2016

  2 Replies to “Głód – reportaż czy doktorat?”

  1. El
    23 maja 2016 at 00:01

    Czyli warto czytać czy niekoniecznie? Bo widzę, że tę cegłę można w bardzo przystępny i skrótowy sposób streścić. I jaka jest odpowiedź na pytanie reportaż czy doktorat?

    • Patrycja
      23 maja 2016 at 10:39

      To nie jest najłatwiejsza książka, ze względu na temat i ze względu na ilość materiału. To jest reportaż oczywiście, ale bardzo bardzo wnikliwy. Mam osobiście mieszane uczucia. Doceniam tak przekrojowe podejście do tematu, ale po kilkunastustronach ma się uczucie znużenia i przytłoczenia ilością informacji. Mimo wszystko to ważna książka i na pewno niezwykle dobrze przygotowany materiał. Co kto lubi 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *