Instrukcja dla pań sprzątających – książka, która złamie Wam serce

Jeśli dziś mialabym zrobić czytelnicze podsumowanie roku, to Lucia Berlin i jej opowiadania pt. Instrukcja dla pań sprzątających znalazły by się w top 3 moich rekomendacji. Chcecie przeczytać coś naprawdę  dobrego? Przeczytajcie przynajmniej jedno opowiadanie z tej książki!

Opowiadania Beriln są niezwykłe. Człowiek ze swoim mniej lub bardziej beznadziejnym życiem, jest zawsze ich głównym bohaterem, a jego pozornie błahe sprawy, pretekstem do rozważań o śmierci, upływie czasu, relacjach z innymi ludźmi, uczuciach, straconych szansach. Nie dajcie się jednak zwieźć tej pozornej prostocie. Lucia Berlin złamie Wam serce.

Niedoceniona za życia jest też bohaterką wielu z nich, a że życie miała dość intensywne, opowiedziane przez nią historie pozostają na długo pod powierzchnią skóry.

Berlin niczym zręczna reporterka dokumentuje Amerykę ukazując ją przez przez pryzmat życia zwykłych, prostych ludzi, codzienności i własnej biografii. Autorka przemierzyła praktycznie cały kontynent, w tym czasie 3 razy wyszła za mąż i tyle samo razy się rozwiodła, ostatnim partnerem był heroinista, który jesli wierzyć opowiadaniom autorki zmusił ja do szmuglowania narkotyków w ciąży. Matka czwórki dzieci, podróżniczka i walcząca z nałogiem alkoholiczka, imała się przeróżnych zajęć, żeby jakoś przeżyć. Sprzątaczka, telefonistka, nauczycielka, salowa w szpitalu, pracownica sierocińca, wykładowca na uniwersytecie – te wszystkie etapy życia pisarki mają swoje miejsce w jej twórczości.

Każde z  43 opowiadań, mogło by rozwinąć się w pełnometrażową powieść i były by to z pewnością pozycje genialne, a my mielibyśmy dużo dobrego czytania. Taką, krótką formę jednak wymusiło życie autorki, która pisała w międzyczasie, kiedy miała jakąś chwile dla siebie.

Pisała przede wszystkim o tym co było jej bliskie, dlatego wiele tu wątków autobiograficznych. Wszystko tam jest. Trudne związki, narkotyki, aborcja, alkohol, zakonnice, prostytutki, matki, czy zwykli ludzie jadący do pracy. A przy tym na zmianę śmiech, łzy, miłość, rozczarowanie – jednym słowem zwykłe życie, w którym mieszają się różne emocje i różne historie.

Żyłam tak długo tylko dlatego, żeby zapomnieć o przeszłości. Zamknąć drzwi przed żalem i wyrzutami i smutkiem. Jeśli wpuszczę je do środka, pofolguję sobie i uchylę te drzwi, to prask, otworzą się na oścież, wpuszczając fale bólu rozdzierające mi serce …

 

Jest też sporo alkoholu. Berlin duża piła i sama doświadczyła wielu opisywanych przez nią historii, których katalizatorem była wódka. Izby wytrzeźwień, opisy alkoholowego ciągu, chowanie butelek i wyprawianie dzieci do szkoły po pijaku pojawiają się w wielu opowiadaniach. Dramat tych opisywanych sytuacji ratuje tylko charakterystyczny dla autorki czarny humor, dzięki czemu możemy jako czytelnicy łatwiej to znieść.

Świat po prostu toczy się dalej. Właściwie to nic nie ma znaczenia. takiego prawdziwego. Ale czasami, tylko na chwilę, pojawia się ta łaska, przekonanie, że jednak coś ma znaczenie, ogromne.

Opowiadania są pięknie napisane, każde ma własny klimat, inny język i narrację. Autorka wrzuca nas w swoje lub czyjeś życie na moment, czasem na chwilę, czasem na dłużej, ale zawsze gdy dzieje się tam coś godnego zauważenia. Nie zawsze są to istotne wydarzenia, w większości to codzienne troski, których scenerią jest pralnia, autobus, czy też gabinet dentystyczny dziadka. Istotny jest człowiek, jego mikroświat i egzystencja.

„Punkt widzenia”, „Niesforna”, o dwóch godzinach nad ranem w delirium przed otwarciem sklepu monopolowego, „Mój dżokej” o lądujących na ostrym dyżurze tytułowych dżokejach konnych, „Milczenie” o patologicznym dzieciństwie czy „Głupia, bo płacze” o macierzyństwie i alkoholizmie. Te opowiadania na długo pozostają pod powierzchnią skóry.

Lucia Berlin, Instrukcja dla pań sprzątających,

Wydawnictwo W.A.B, Warszawa 2017

  2 Replies to “Instrukcja dla pań sprzątających – książka, która złamie Wam serce”

  1. 25 sierpnia 2018 at 13:35

    U mnie też Berlin plasuje się w czołówce najlepszych książek tego roku. 🙂 Podchodziłam do niej trochę jak do jeża przez zachwyty np. w Książkach, ale na całe szczęście są one uzasadnione.

    • Patrycja
      26 sierpnia 2018 at 17:25

      Podobnie do tego podchodziłam ;)) dlatego też przeczytałam dopiero w tym roku, jak się troszeczkę odleżała.
      W ogole to ja to zaczęłam słuchać… ale było tak dobre, że skończyłam czytać tradycyjnie. Słuchając tego, głównie w aucie ciagle wzdychałam i się zamyślałam – bałam się że wpadnę do rowu;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *