„Kocie oko” Margaret Atwood

Margaret Atwood prowadzi narrację spokojnie, bez zbędnej ekscytacji prowadzi nas przez życie swojej bohaterki, precyzyjnie i interesująco kreśląc jej historię. Podążam za nią pomału, delektując się każdym akapitem.

Zdobywczyni Bookera – Margaret Atwood – u nas zyskała ogromną popularność głównie za sprawą książki „Opowieść podręcznej”, na podstawie której powstał kultowy już serial o tym samym tytule. „Kocie oko” nie jest już ani kontrowersyjną ani tak popularną powieścią, jednak warto do niej zajrzeć. Margaret Atwood to jedna z tych pisarek, które czyta się z ogromną przyjemnością.

Wartościowa literatura nie potrzebuje wsparcia i na ogół broni się sama. Wymagający czytelnik doceni w „Kocim oku” spokojną narrację, która łączy dwa światy – przeszłość i teraźniejszość bohaterki, element feministyczny z walką kobiet między sobą na pierwszym planie i piękną opowieść o tym, jak przeszłość wpływa na nasze teraźniejsze życie.

Opowieść podręcznej Margaret Atwood

 

Eleine jest znaną i docenianą malarką. Wraca do Toronto na wystawę swoich prac. Rodzinne miasto zaskakuje ją nie tylko fizycznymi zmianami, ale też wspomnieniami, jakie przywołuje niemal każda ulica i każdy krawężnik. Atwood opisuje niełatwe dzieciństwo Eleine, które nie różni się od typowych historii małych dziewczynek, skazanych przez przeprowadzki rodziców na samotność, wytykanie placem przez rówieśników, poczucie wyobcowania. Cała wina rodziców polega nie tyle na krzywdzeniu dziecka, co zaniedbaniu go, zostawieniu samemu sobie wtedy, kiedy najbardziej potrzebowało opieki i wsparcia. Mała Eleine jest przez koleżanki prześladowana tak, by nikt nie zauważył. Jej główna oprawczyni nie zostawia śladów, a pokiereszowanych emocje i strach widać tylko po obgryzionych do kości palach dziewczynki. Ta trudna przyjaźń będzie miała swoją kontutuację. Sytuacja odwróci się na korzyść Eleine i wtedy okaże się, że ta przemoc nie była wybrykiem małej wrednej smarkuli, a równie samotnej małej istoty. Od tego jak potoczą się losy dziewczynek ważniejszy wydaje się wątek niełatwej kobiecej przyjaźni, która czasem przechodzi przez życie młodych, delikatnych i kruchych istot jak tornado i odciska swoje piętno nieodwacalnie. Ciężko po takiej relacji mieć wysoką samoocenę i pewnym krokiem zmierzać do celu, wydaje się mówić Atwood i podkreśla, że kobieca solidarność jest ważna od najmłodszych lat.

Prozą Atwood lubię się delektować. Autorka nie wprowadza emocjonalnych drgań, nie wywołuje skrajnych emocji, nie szuka sensacji. Jest spokojna i cierpliwa w prowadzeniu narracji. Czas przeszły przenika teraźniejszość, a stany emocjonalne nakładają się na siebie w jednej i drugiej płaszczyźnie. Autorka stawia ważne pytania dotyczące relacji kobiet, szuka źródeł niezrozumienia, tłumaczy zależności. Czytanie „Kociego oka” okazało się ucztą, którą Wam polecam.

Dlaczego „Serce umiera ostatnie” nie jest moją ulubioną książką Atwood? 

 

Margaret Atwood „Kobiece oko” 

Tłumaczenie: Magdalena Konikowska-Putresza 

Wydawnictwo Wielka Litera, 2018

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *