Krótki przegląd książek nominowanych do Nike 2018

W tym roku wyjątkowo nie zazdrościłam jurorom Literackiej Nagrody Nike. Zupełnie nie wiedziałam też za kogo trzymać kciuki, a że wyjątkowo tym razem przeczytałam większość z nominowanych książek mogłam sobie wyrobić zdanie i mieć jakiegoś faworyta. Nic z tego. Nie miałam ani faworyta, ani za nikogo nie trzymałam mocniej kciuków. Wszystko było w moim guście, wszytko było świetne i warte polecenia. Jednym słowem klęska urodzaju!;)

Czy jest coś co łączy książki nominowane do tegorocznej Nagrody Nike? Moim zdaniem tak!

Po pierwsze to krótkie formy. Zdecydowana większość (6/7) książek to niewielkie książeczki, zamykające się w obrebie mniej więcej 100 stron. Po drugie swoista dyscyplina warsztatu i oszczędność słów. Nie ma bez zbędnych ozdobników, zbytniego gadulstwa i lania wody. Jest prostota i umiejetność trafienia słowem w sedno. Język jest jak dobrze naostrzona nóż, który rani tylko wtedy kiedy to konieczne. Może najmniej wpisuje się tutaj Anna Bikont, ale nawet u niej mam wrażenie, że opisane jest tylko to co konieczne. No i po trzecie te książki czyta się szeptem. Krótkie formy są dość złudne, bo czyta się je dość długo. Czyta się w skupieniu, odkłada na moment, po jakimś czasie znowu się do nich wraca. Czasami – jak w Rejwachu – trzeba pooddychać dłużej między tymi historiami.

 

 

Marcin Wicha, Rzeczy, których nie wyrzuciłem, Wydawnictwo Karakter (Nagroda Literacka Nike 2018)

Na pierwszy rzut oka zupełnie niepozorna. Momentami można nawet mieć wrażenie, że to lektura lekka i przyjemna. Autor przeglądając rzeczy po zmarłej matce zatrzymuje się przy niektórych z nich snując opowieści o znalezionych szpargałach. Rzeczy są dobrym i bezpiecznym pretekstem do opowiedzenia jakieś historii, do odgrzebania jakiegoś wspomnienia albo przybliżeniu absurdów PRLu. Rozdziały są krótkie, a opowieści niespecjalnie rozwlekłe. Opowiedziane w żołnierskich słowach. Być może po to żeby się za bardzo nie rozkleić, nadto nie wzruszyć.

Znamienne, że sporo z tych pozostawionych drobiazgów to książki, z którymi okazuje się jest spory problem. Wyrzucić szkoda, a do antykwariatu nawet za darmo niektórych książek nie chcą.

Cała recenzja tu

 

 

 

Rejwach, Mikołaj Grynberg, Wydawnictwo Nisza

Bardzo długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki. Wiedziałam, że nie będzie łatwo. To jedna z najsmutniejszych książek, jakie przeczytałam. Książa też budzi jakiś niepokój, bo stała się jakoś niepokojąco aktualna i to chyba  tym wszystkim najsmutniejsze. Historie, które powinny dawno się zakończyć toczą się dalej, lęki które już nie powinny nikomu towarzyszyć nadal nie dają spać. Pytania o przyszłość i bezpieczeństwo, wypełnione są lękiem i pełne złych przeczuć.

Nie wiemy czy historie Żydów które opisał Grynberg wydarzyły się naprawdę, czy są tylko wytworem wyobraźni autora, czy są też wygrzebane z zakamarków pamięci autora, który jako dziecko wiele takich historii mógł usłyszeć. Z pewnością jednak emocje, lęki i zapisane w niej dramaty pozostają na długo pod powierzchnią skóry. A pytania o własną tożsamość kołacze się w głowie jeszcze bardzo długo po odłożeniu książki.

 

 

 

 

Mikrotyki, Paweł Sołtys, Wydawnictwo Czarne

Kiedy poeta zabiera się za pisanie prozy, to zawsze jest to dobry kawałek literatury. A jak robi to Pablopavo to wiadomo, że będzie tam ten specyficzny klimat Warszawy, który dostrzegają warszawscy poeci uliczni i jaki znamy z piosenek Pawła Sołtysa. To świat trochę szemrany, trochę brudny z postaciami, których niekoniecznie chciałoby się osobiście poznać, ale to z pewnością świat ciekawy.

Jest tam kilka historii, które poruszy, niekoniecznie będą dramatyczne, raczej melancholijne. Jest w nich jednak coś co sprawia, że się po przeczytaniu smutno uśmiechniesz, zamyślisz, zatrzymasz na moment.

Pięknie złapane chwile, ulotne momenty i osobowości, które coraz trudniej spotkać…

 

 

 

 

 

Sendlerowa, Anna Bikont, Wydawnictwo Czarne

Kiedy Anna Bikont zaczyna dokumentację do swojej książki, którą potem zatytułuje „Sendlerowa. W ukryciu”, ma raczej sprecyzowane wyobrażenie na temat tego o czym będzie pisać. Przypadkiem zaczyna grzebać w biografii jednej z bohaterek – Ireny Sendlerowej i ze zdumieniem stwierdza, że niemal w każdej historii o tej sympatycznej staruszce bardzo wiele szczegółów się nie zgadza„Sendlerowa. W ukryciu” to biografia demitologizująca. Bikont w sposób niezwykle taktowny dokonuje operacji odbrązowienia. Bez osądzania, zbyt pochopnie wyciąganych wniosków. Widać, że pomimo tych nieścisłości ma szacunek do Sendlerowej i nie neguje jej bohaterstwa. Raczej stara się znaleźć przyczyny tego dziwnego zachowania. Może to trauma wojny, może kwestia wieku, może inna szlachetna motywacja. Tego się już nie dowiemy. Dowiemy się jednak bardzo dużo na temat jej poglądów, charakteru i przyjaciół, z którymi ratowała żydowskie dzieci.

Pełna recenzja tu

 

 

Pamięć podręczna, Ewa Lipska, Wydawnictwo Literackie

Z Ewą Lipską jest taka historia, że to jest moja prywatna najważniejsza poetka. Ciągnie się z mną od czasów liceum. Czytam ją i odkładam czasem nawet na kilka lat. Tomiki wierszy Lipskiej to najbardziej pokreślone książki w mojej biblioteczce, za zapiskami, które już dawno nie mieszczą się na marginesach. Ostatni tomik Pamięć Operacyjna to książka z którą dopiero się oswajam, czytam ją nieśpiesznie szukając śladów starych przyjaciół-wierszy, odkrywając nowe pomysły na łączenie słów.

O Lipskiej jeszcze kiedyś napiszę … 😉

  2 Replies to “Krótki przegląd książek nominowanych do Nike 2018”

  1. 10 października 2018 at 19:03

    Mikołaj Grynberg w kwestionariuszu Gazety Wyborczej, który wypełniali wszyscy nominowani w tym roku, napisał, że „Rejwach” to historie, które sam wymyślił, a które później okazały się prawdą. Bardzo mi się to zdanie spodobało. 🙂

    • Patrycja
      16 października 2018 at 21:25

      Tak! Też to zdanie wyłapałam;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *