Mleko i miód – wiersze zamiast kwiatów

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Poezja performatywna to nie jest ten rodzaj wierszy, które jakoś szczególnie lubię. Nie specjalnie też degustuje w poezji feministycznej. Dlaczego więc poszłam do księgarni i kupiłam najnowszy tomik poezji Rupi Kaur? Przez aferę z „czerwoną plamą” i przez czarny marsz, który wyczulił moje zmysły. 

Afera z czerwoną plamą czyli z miesiączką wydarzyła się 2 lata temu, kiedy Instagram zablokował zdjęcie artystki przedstawiające śpiącą kobietę (Rupi Kaur), a obok niej plamę krwi na prześcieradle i na piżamie.

Afera poszła świat i patrząc dziś na popularność jej tomiku „Mleko i miód”, dobrze się jej autorce przysłużyła. Ponad pół miliona sprzedanych egzemplarzy w samych Stanach Zjednoczonych. Kilkadziesiąt tygodni na liście bestsellerów „New York Timesa”. Nieźle jak na poezję, której podobno nikt już nie czyta.

„Mleko i miód” Rupi Kauor to poezja bardzo kobieca. Trudno jednoznacznie jednak nazwać to dzieło poezją, raczej to swojego rodzaju performance, zabawa słowem i rysunkiem.

Każdy wiersz (na potrzeby tego wpisu nazwijmy to jednak poezją), począwszy od emocji, tematykę jak i fizjologię ocieka kobiecością. Mnóstwo tam też feminizmu w czystej postaci, a także tematyki równości i godności kobiecej.

Na książkę składa się 4 rozdziały: cierpienie, kochanie, zrywanie, gojenie i każdy rozdział jest opowieścią innym problemie i o innej emocji, ale łączy je bardzo kobiecy sposób ich przeżywania.

 

 

To co łączy poszczególne części to także fizjologia. „Mleko i miód” jest pochwałą naturalności i wezwaniem do akceptacji niedoskonałości.

Tomik jest bardzo „przyjazny w odbiorze”, prosta forma i bliski każdemu temat powoduje, że każdy znajdzie przynajmniej kilka wierszy dla siebie.W przypadku poezji, gdzie każde słowo ma znaczenie, tłumaczenie to praktycznie taka sama praca nad treścią jak tworzenie jej przez autora dlatego też jeśli macie taką możliwość to spróbujcie sięgnąć po oryginał.

 

Jest kilka wierszy, która sobie zakreśliłam i pomyślałam o kilku przyjaciółkach, którym koniecznie taki tomik mogłabym sprezentować właśnie dzisiaj. Taki gest wiersze zamiast kwiatów, albo akcja społeczna poezja zamiast czarnych marszów. Tymczasem jest jak jest i raczej wierszami nie rozwiążemy naszych kobiecych problemów, zatem może w drodze na marsz kobiet, wstąpię do księgarni po jeden tomik dla Marty? 😉

 


Mleko i miód,
Rupi Kaur

Wydawnictwo Otwarte

 

 

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *