Mocne reportaże Tomka Michniewicza

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Reportaże Tomka Michniewicza są mocne i męskie. Choć nie lubię dzielić świata według płci, to czytając je miałam nieodparte wrażenie, że to książka od faceta dla facetów.

Może to przez tematykę. W „Świecie równoległym” zaskakuje wszystko. Począwszy od podziału tematycznego, skończywszy na bohaterach i miejscach. To, co wydaje nam się poznawczo ogarniętę – bo czytaliśmy gazety i oglądaliśmy TV – Tomek Michniewicz nam rozpiernicza w pył. I to jest reportaż, który momentalnie stawia do pionu i powoduje, że zaczynam czytając wolno wymuchiwać powietrze z płuc. Tak, żebym nie zapomniała oddychać 😉

Tomek Michniewicz "Świat równoległy"

Mamy elitarną jednostkę Żandrmerii Wojskowej, której towarzyszymy przez hell’s week (najcięższy tydzień, który decyduje, kto się nadaje do tej roboty, a kto to nie). Nazwa mało mówiąca kryje ludzi, dla których kodeks jest tak samo ważny, jak powrót do bezpiecznego domu i rodzin, gdzie siła fizyczna równa się umysłowej.

Mamy więźniów z więzienia St. Quentin w Los Angeles mieście Aniołów, pieniędzy, sławy i kina. Jak się okazuje też biedy, dwóch walczących ze sobą na śmierć i życie gangów, których członkowie giną w imię zasad, nie widząc na oczy Oceanu. Beverly Hills 90210 to to nie jest, proszę Pańtwa.

Jest wreszcie trudny i bolesny Pakistan, który z naszej perspektywa jawi się jako wylęgarnia terrorystów, a gdzie tak naprawdę ludzie chcą żyć normalnie i drażni ich każdy, kto zakłóca ich spokój. Szczególnie lokalnym społecznościom podpadli ci, którzy napadli na himalaistów i odebrali stabilną pracę przy obsłudze wypraw ludziom, którzy myślą tylko o świętym spokoju, a nie o świętej wojnie.

Pytanie: „ale jak to?” staje się częscią tej książki. Towarzyszy mi nieustannie. Tak, jakby alnernatywna rzeczywistość zaczynała zastępować obraz, który znam. Mózg w pierwszej chwili stawia opór, przetwarza, w końcu pomału przyswaja i wypluwa zupełnie inny obraz miejsca, kraju, ludzi. Czy nie taka też jest rola reportażu? Michniewicz spokojnie najpierw buduje miejsca i opisuje ludzi, a następnie uczciwie przebudowuje i pokazuje, że to, co znamy, pamiętamy, przekazujemy jak głuchy telefon, to powłoka, efekt medialnej sieczki, albo niedoinformowania, który nam przysłania, to, co jest w środku, to co jest prawdziwe.

Podróżowanie to jedno, a znalezienie się w tak niebezpiecznych, newralgicznych, zagmatwanych miejscach, to drugie. Michniewicz jest gwartantem tego drugiego i za ten ważny głos możemy mu tylko podziękować. Szacun.

Tomek Michniewicz „Świat równoległy”

Wydawnictwo Otwarte

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

  One Reply to “Mocne reportaże Tomka Michniewicza”

  1. 7 maja 2016 at 10:51

    Jestem zaintrygowana tą książką. Kolejny tegoroczny „must have”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *