Mój pierwszy raz z Miłoszewskim

Trochę długo trwały te podchody, ale w końcu uległam i pozwoliłam się uwieść. Początkowo zniechęcały mnie te jego zbyt mocno skręcające w prawo wtręty, a po obejrzeniu Uwikłanych jakoś zupełnie na czytanie książki ochoty nie miałam. Nabrałam dopiero po serialu Wataha, do którego współtworzył scenariusz. Na pierwszy ogień poszedł „Bezcenny”.

Spędziliśmy więc razem kilka wieczorów, przy winie i ze smooth jazzem w tle. Nie powiem, z zainteresowaniem słuchałam opowieści o zrabowanych kolekcjach sztuki, bursztynowej komnacie, czy o kulisach działania wywiadu. Nie powiem, polubiłam to towarzystwo czterech osobowości stłoczonych przez dłuższy czas w jednym miejscu, które dodały całemu temu tete-a-tete nieco pikanterii.

I oczywiście można się przyczepić (bo zawsze można) do jakiś potknięć, czasem zbyt naciąganych wątków, czy zbyt miałkiej momentami akcji, ale jakoś mnie tak bardzo zęby nie bolały. “Bezcenny” Zygmunta Miłoszewskiego całkiem dobrze mi wszedł. Cała ta intryga z historią i obrazami w tle, pierwszoplanowe postacie tak żywe i barwne, że można byłoby sobie pomyśleć o nich jak o kumplach, te wszystkie anegdotki, intrygi i aluzyjki do tego naszego polskiego grajdołka.

No muszę przyznać podobało mi się nawet. Być może za sprawą tej wojny i szpiegów w tle, może ze względu na postać Karola, z którym mogłabym  … bliżej się zapoznać ;-), albo dlatego, że to dobrze napisany kryminał. Świetnie się bawiłam. Chcę więcej! 😉

booklove15

Zygmunt Miłoszewski, Bezcenny

Bezcenny, Zygmunt Miłoszewski, Wydawnictwo W.A.B 2013

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *