„Moja walka. Księga 2”

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Zaczynam się zastanawiać, czy lubię się dręczyć. „Moja walka. Księga 2” nie jest ani lekka, a przyjemna bywa. Ma jednak w sobie coś, co trzyma mnie za mordę i każe dalej czytać.

Uwielbiam świat Karla Ovego Knausgarda. Jest to dziwne uczucie. Facebook podpowiedziałby, że to skomplikowane. Czytając „Moją walkę. Księga 2.” czuję się jak w jakimś cholernym Big Brotherze dla inteligentów. W pierwsze części, miałam poczucie totalnej nowości, świeżości tematu. Wpadłam niby na chwilę (no dobra kilkaset stron), ale wszystko wydawało się po prostu inne i wciągające. Sami zobaczcie. 

W drugiej części książki jestem jeszcze głębiej w środku czyjegoś życia i jestem tam na 100%. Nie ma zmiłuj. Znam każdy detal, szczegół życia. Każdą emocję i każdy drgający mięsień twarzy. Czasem nie chcę tego wszystkiego widzieć, ale patrzę i zatapiam się coraz bardziej. Czasem nawet łapie się na tym, że gadam do siebie, jak obłąkana: Facet, nie napisałeś tego, prawda? Nie zrobiłeś tego swoim bliskim? Nie zdradziłeś aż tak intymnego szczegółu ze swojego życia? A jednak.

"Moja walka. Księga 2" Karl Ove Knausgård (Wydawnictwo Literackie, 2015)

„Moja walka. Księga 2” Karl Ove Knausgård (Wydawnictwo Literackie, 2015)

 

Niesamowite jest, jak autor wybebesza wszystko, co ma w środku. Pokazuje nam swoją rodzinę bez zahamowań. Problemy teściowej z alkoholem, depresje i manie swojej partnerki Lindy, życie przyjaciół, dzieci. Opowiada historie, którymi nikt nie chce się chwalić, które normalnie są schowane, zarezerowane dla najbliższych. Jestem przy porodzie (o Jezusie jak jestem blisko tego), na przyjęciach dzieci, w kłótniach domowych, złości i radości. To pierwsza dla mnie historia faceta, który boryka się z tym, z czym miliony kobiet ma do czynienia na co dzień, na całym świecie. Jest dla japońskich turystów atrakcją na sztokholmskiej ulicy – pchając wózek, ciągnąc trójkę dzieci i taszcząc zakupy. Jest atrakcją dla całego świata, bo jest rozdarty między swoją pracę – pisanie, artystyczne zajęcia, a kupy, pieluchy i zakupy. Jest atrakcją dla całego świata, bo pokazuje nam swoje bebechy – te fizyczne i te, które siedzą głęboko w jego głowie.

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że Knausgard pisze świetnie. I nic nie może mnie obronić przed jego światem. Wyglądam 3. księgi, mając głęboką nadzieję, że czytanie „Mojej walki” jest legalne, a podglądanie całkiem fajnego Norwega nie doprowadzi mnie do obłąkania.

PS. Wiem, że to mało realne, ale chciałabym, że każdy facet mógł przeczytać tę książkę – a przynajmniej kilku- a przynajmniej mój. Panowie, okazuje się, że macie tę delikatną stronę, nic nie tracąc na tej męskiej i wreszcie ktoś się tym ze światem podzielił

Najbardziej pożądana „piątka”: dla takich książek warto żyć (Wooooah!)

 

Karl Ove Knausgård "Moja walka. Księga 2" (Wydawnictwo Literackie, 2015)

Karl Ove Knausgård „Moja walka. Księga 2” (Wydawnictwo Literackie, 2015)

Karl Ove Knausgard

„Moja walka. Księga 2” (Wydawnictwo Literackie, 2015)

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *