Nie oczekuję niczego

Rok, który właśnie tak hucznie pożegnaliśmy nie należał do moich ulubionych. Pomimo początkowo pozytywnych recenzji, w miarę rozwoju wydarzeń robiło się coraz mniej przyjemnie, a bohaterowie zbyt często i gęsto doświadczali kaprysów i destrukcyjnych zachowań tego małego drania.

Przez jego dyktatorskie zapędy stos nieprzeczytanych książek przy moim łóżku rósł, zamiast się zmniejszać, a noworoczne postanowienia – żeby czytać więcej niż w ubiegłym i nie kupować nowych książek, dopóki stosik nieprzeczytanych z lekka nie zmaleje – szybko przestały się dotrzymywać.

Na szczęście w serii nieprzyjemnych zdarzeń momenty były! A chwile przyjemności zdarzyły się także za sprawą kilku książek, które wbrew rozsadkowi wpadły mi w ręce, a potem wyminawszy niegrzecznie stojący stosik ‚książek do przeczytania’, wskoczyły mi na kolana i oderwały na moment od spraw wszelakich.

Dzieki tym małym napadom szaleństwa odkryłam Magdalenę Grzebałkowską i jej „Beksińskich„, a potem Wojnę i pokój 1945, na nowo pokochałam Pilcha i zdecydowanie dojrzałam do Stasiuka. Po drodze jeszcze odkryłam dwie fajne serie wydawnicze, które będę z pewnością nadal czytać – Wydawnictwo Czarne i serię Z Domem (Zakopać maszynę do pisania i Rozmowy pod drzewem zapomnienia) i Od deski do deski i ich pewien eksperyment literacki Na F/Aktach. Na koniec jeszcze pozytywnie zaskoczył udany debiut Anny Król i jej „Rzeczy…”

Gorzej było z kryminałami w tym roku – jakoś mniej nam było po drodze (nie to co Marta), ale z przyjemnością zaliczyłam Bondę i jej Okularnika i Gniew Miłoszewskiego, który uważam jest najlepszy z całej trylogii.

Bylo też trochę rozczarowań… ale po co w sumie o tym pisać, skoro smutny koniec tego najgorszego z roków właśnie się zmaterializował. Pełna nadzieji i pozytywnych myśli otwieram się na 2016 i w przeciwieństwie do ubiegłego nie robię żadnych postanowień. Po co się frustrować recydywą niedotrzymanych obietnic?

W 2016 NIE OCZEKUJĘ NICZEGO oto motto, które będę powtarzać sobie cały rok, także w odniesieniu do książek. A niech mnie coś tak niespodziewanie i zupelnie z zaskoczenia porwie, powali na łopatki i walnie w łeb.

Takich książek Wam i sobie życzę!

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *