Półka z książkami

Nieistotność czasem rozczarowuje

Zwiedziona recenzjami i ochami nad wielkim powrotem czeskiego pisarza, połasiłam się w księgarni na niewielką książeczkę  Milana Kundery pt. ‚Święto nieistotności’. Zgarnąć ją z półki było łatwo tym bardziej, że okładka nietuzinkowa – w kolorze jaskrawej pomarańczy i seledynu. Wprost krzyczała ‚kup mnie!’.

IMG_9526.PNG

I to by było na tyle jeśli chodzi o zachwyty. Reszta bowiem jest przekombinowana i potwornie nudna. Pamiętając najlepsze dzieła Kundery liczyłam na jakiś emocjonalny wstrząs, albo przynajmniej odrobinę dreszczy. Nic z tęgo jednak się nie wydarzyło.

Nie dość, że historia czterech przyjaciół nie wciągnęła mnie totalnie, to jeszcze styl tak pogmatwany i język tak nieprzyjazny, że czytanie ledwie stu-stronicowej książeczki zajęło mi kilka dni! Albo bowiem usypiałam z nudów, albo gubiłam wątek.

I nie chodzi o to, że to nie jest książka mądra, tematów ważnych i wbrew pozorom istotnych jest sporo, ale nie w tej formie i nie w tej konwencji jak dla mnie niestety.

____________________________________________________________________________________________________________

Milan Kundera, Święto nieistotności

Wydawnictwo WAB, 2015

Kilka spotkań przyjaciół: Ramona, Alaina, Charlesa i Kalibana. Paryż i rozmowy o  kobiecej seksualności, aniołach, otoczeniu Józefa Stalina. W międzyczasie rozważania na temat  życia i zastanawianie się nad jego błahością.

Ocena Booklove: Lepiej iść do kina lub na wódkę (Sorrry)

 

Od literatury oczekuję zaskoczeń, wzruszeń i poruszeń. Nie zrażają mnie tematy trudne i zabawy formą literacką. Nudzą za to powtarzalne schematy, banały i romanse. Czytam głównie powieści i reportaże, przede wszystkim interesuje mnie literatura europejska, głównie polska i hiszpańska. Podczytuje czasem poezję.

Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia  
Powiadom o