Nietypowa książka kulinarna

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

„Okupacja od kuchni” spodoba się tym, którzy interesują się historią, ale też tym, którzy gotują, kupują książki kucharskie i ciągle szukają inspiracji.

Lubię historię, ale jeszcze bardziej lubię detale i ciekawostki, które pozostają poza podręcznikiem. Taka właśnie jest książka Aleksandry Zaprutko-Janickiej. Opowiada nie tyle o samej okupacji w Generalnym Gubernatorstwie, ale o kobiecych sposobach na przetrwanie. O okupacji widzianej z perspektywy kuchni – tej powstańczej i tej zwykłej domowej. W książce znajdziecie dużo ciekawostek historycznych i kulinarnych, a także …to nie żart…przepisy.

Aleksandra Zaprutko-Janicka „Okupacja od kuchni” (Wydawnictwo Znak, 2015)

Myślisz, że jedzenie to dość trywialny temat w czasach wojny i walki z okupantem? Nic bardziej mylnego. Głodni ludzie ani nie staną do Powstania ani nie będą w stanie przetrwać okupacji. Każdy szanujący się dowódca to wie. Co jednak w sytuacji, kiedy całe miasto staje do walki, a jedzenia zaczyna brakować?  Wtedy talerz sycącej zupy odgrywa znaczącą rolę w stawianiu oporu. Fakty są bowiem takie, że Niemcy tak racjonowali żywność, żeby nikt nie mógł przeżyć tej okupacji. Nie spodziewali się jednak, że w polskich żyłach płynie kombinowanie i działanie. I nawet jeśli (co było na porządku dziennym) niektórym chodziło wyłącznie o interes, ba nawet znane są zbite na wojennym jedzeniu fortuny, to trzeba przyznać, że ten interes kręcił się i skutkował nie tyle zwyciężaniem, co stawianiem oporu.

Rąbanka, słonina, kaszanka – czyli jak szmuglowano jedzenie

„Okupacja od kuchni” to przede wszystkim genialne historie ludzi, którzy szmuglowali jedzenie. Kto miał rodzinę na wsi robił to sam, często z narażeniem życia. Kto nie miał, musiał korzystać z usług innych. Pewną nowością dla mnie był wątek kolei i kolejarzy, którzy odegrali niesamowitą rolę w przewozie jedzenia do miast. Nie tylko ustanowili specjalne znaki ostrzegawcze, ale też wspólnymi siłami organizowali specjalne skrytki w wagonach, w których ukrywano dosłownie wszystko, co nadawało się do spożycia.

Koniczyna na stole

„Okupacja od kuchni” to także historia produktów, które musiały siłą rzeczy wylądować na stole w okupowanym mieście. Buraki i ziemniaki spełniały nowe role w kuchni. Gołębie, konie i znikające koty, o które upominał się głodujący człowiek. No niestety – lekko nie było. Zielsko i koniczyna, która lądowała w zupie. I wreszcie głód tych, którzy byli w pewnym momencie odcięci od całego miasta i nie jedli nic, ak na przykład na Starym Mieście w czasie Powstania Warszawskiego.

„Okupacja od kuchni” nie ma ambicji pokazania wielu wątków, okupacji jako takiej. Pokazuje fragmenty rzeczywistości, które są dobrze udokumentowane i mogą każdemu ciekawskiemu sprawić przyjemność i pogłębić wiedzę. Ja czuje się usatysfakcjonowana.

Ostatnie zdanie w książce:  Jedzenie! Do dziś, ile razy zabieram się do jedzenia, jestem po prostu szczęśliwa.

 

 

Aleksandra Zaprutko-Janicka „Okupacja od kuchni” (Wydawnictwo Znak, 2015)

Aleksandra Zaprutko-Janicka „Okupacja od kuchni”

Wydawnictwo Znak, 2015

ZapiszZapisz

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

  2 Replies to “Nietypowa książka kulinarna”

  1. 7 listopada 2017 at 09:32

    Właśnie do mnie jedzie ta książka. Już nie mogę się doczekać, aż wreszcie się do niej dobiore 🙂

    • 7 listopada 2017 at 14:46

      Świetnie łączy historię i kulinaria. Bardzo ciekawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *