Absurdalne życie w Iranie

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Wydaje się, że couchsurfing w takim kraju jak Iran nie istnieje. Przyjmowanie gości z zagranicy jest nielegalne i można za to zostać ukaranym. A jednak! Młodzi mieszkańcy Iranu łamią wszelkie stereotypy.

Stephan Orth – niemiecki dziennikarz zabiera nas w niesamowitą podróż do Iranu, który kojarzy mi się z zamknięciem, zakazami, niebezpieczeństwem, gdzie istnieje policja i sądy religijne, gdzie nie ma miejsca na indywidualizm i życie bez religii. Dzięki tej książce, mogę tam być chociaż przez chwilę, i co już w ogóle abstrakcyjne, mogę spać na kanapie w kilku domach w Iranie, stać się na krótką chwilę częścią życia mieszkańców. I uwierzcie mi, nie ma to nic wspólnego z obrazkami, które widzimy w serwisach informacyjnych. Nic się nie zgadza, nic nie pasuje. Witajcie w rzeczywistości couchsurfingu w Iranie.

Stephan Orth „Couchsurfing w Iranie” (Wydawnictwo UJ, 2017)

Stephan Orth pokazuje nam miejsca i ludzi. Dlatego ta książka to bardzo ciekawy przewodnik. Miejsca wybiera nietypowe, zapomniane, czasem niedostępne – jak miasto Buszehr, w którym jest elektrownia atomowa i plaża miejska. Ludzi znajduje na portalu couchsurfingowym. Ci, którzy przyjmują go do swojego domu na kanapę, stają się automatycznie jego przewodnikami, zabierają tam, gdzie przeciętny turysta nie ma dostępu. Stephan widzi kobiety bez zakrytej głowy i komunikuje się przez zakazanego fejsbuka. Sam couchsurfing nie jest zupełnie legalny, więc ci ludzie ryzykują przyjmując obcokrajowca do siebie.

Jeżeli chcecie pojechać do Iranu, ta książka musi być na waszej liście. Nie tylko pokazuje jak wygląda życie w Iranie i gdzie warto się wybrać, ale daje mnóstwo praktycznych wskazówek. Moja ulubiona: poznawanie ludzi w Iranie.

  • Stań w uczęszczanym miejscu.
  • Otwórz przewodnik.
  • Sprawiaj wrażenie wyraźne zagubionego.
  • Poczekaj aż ktoś się zagadnie (zwykle trwa to nie więcej niż 60 sekund)

Ta książka jest jak odkrycie nowej planety, na której młodzież umie poruszać się w rzeczywistości reżimowej,  w której nie ma Mc Donalds’a, ale na każdym rogu jest jakiś fastfood imitujący zachodni styl. Kobiety mimo zakrytych głów, bardzo mocno się malują i co ciekawe, to właśnie w Iranie jest najwięcej operacji plastycznych nosa na świecie. Irańczycy są otwarci, gościnni i łakną wszystkiego, co wiąże się z wolnością i światem zachodnim. Chcą być wolni, nie wiedzą jak. Być może internet im w tym pomoże.

Żeby nie było tak kolorowo. Ci młodzi ludzie, którzy odważyli się nagrać to pełne energii wideo do piosenki „Happy”, zostali aresztowani. Jednak liczba odsłon wideo stale rośnie i jak mówi laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Szirin Ebadi „Zmiany w Iranie muszą się dokonać na drodze pokojowej, pod wpływem presji wewnętrznej”. Ta presja może przyjść tylko od tych młodych, którym reżim nie ma nic do zaproponowania. Poznajcie ich. Są niesamowici.

 

Stephan Orth „Couchsurfing w Iranie” (Wydawnictwo UJ, 2017)

Stephan Orth „Couchsurfing w Iranie”

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2017

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *