Opowieść podręcznej

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Margaret Atwood stworzyła świat, który stał się piekłem dla kobiet. „Opowieść podręcznej” jest fikcją literacką, która przeraża i pokazuje, że wolność można odebrać każdemu w dowolnym momencie. 

 

Bal przebierańców

Freda ma dziwny ubiór, który trochę przypomina habit zakonny a trochę motyla. Nie może wychodzić sama na targ, w zasadzie to poza tym jednym wyjściem dziennie, w ogóle nie może się sama nigdzie ruszać. Nie może czytać książek ani gazet. Nie ogląda telewizji, nie ma dostępu do informacji, rozmawiać w zasadzie też jej nie wolno. Może się modlić i leżeć w oczekiwaniu na zapłodnienie. Żyć nie umierać.

Atwood zbudował świat Republiki Gileadu dość precyzyjnie. Freda ma ograniczony dostęp do wszystkiego i my razem z nią. Nie dowiadujemy się jak ten dziwny twór zwany republiką działa dokładnie, ale jaka rola przypadła w nim kobietom, czujemy każdą komórką ciała. Freda pamięta jeszcze, że miała męża i dziecko. Przypomina sobie wspólne chwile i nie może zrozumieć, dlaczego nikt nie brał na poważnie znaków ostrzegawczych, po których świat kobiet zamarzł, a one same zostały uwięzione jak zwierzęta w zoo.

Margaret Atwood „Opowieść podręcznej” (Wydawnictwo Wielka Litera, 2017)

Brutalna religia

Czytając „Opowieść podręcznej” miałam gęsią skórkę. Atwood udało się mnie trochę przestraszyć. Świat zbudowany w książce, choć wydaje się niemożliwy, równie odległy był kiedyś dla głównej bohaterki. Historia uczy nas, że byli i są ludzie na świecie, którzy chcieliby podporządkowywać sobie innych, w imię poglądów, chciwości, religii. Ta ostatnia wydaje się najbardziej paskudnym powodem i w „Podręcznej” to widać. Modlitwa i gwałt jakoś nie idą ze sobą w parze.

Kobieta kobiecie

Uderzające w „Opowieści podręcznej” jest stosunek kobiet do siebie nawzajem. W tym dziwacznym świecie są kobiety, których nie zmusza się do seksu z obcymi facetami. Owszem są jakby własnością komendanta, ale pilnują, gotują i coś pod nosem gadają do siebie. Jest też żona, paskudna postać, dla której życie innych kobiet niewiele znaczy. Scena, kiedy przytrzymuje Podręczną, i jest przy całym stosunku z jej włanym mężem, to kuriozum. Te kobiety nie trzymają sztamy, nie solidaryzują się, nie pomagają sobie. Podręczne są dla nich szmatą do podłogi. Każda zamknięta w swoim świecie straciła resztki człowieczeństwa.

Po nieudanym spotkaniu z Margaret Atwood (dokładnie po książce „Serce umiera ostatnie”) muszę przyznać, że „Opowieść podręcznej” to niezła powieść. Jej treść denerwuje jak diabli, ale chyba właśnie od tego jest literatura. Tak jakby autorka mówiła nam między wierszami – nic nie jest dane na zawsze, wolność można stracić z dnia na dzień.

 

Ostatnie zdanie w książce: Czy są jakieś pytania?

 

Margaret Atwood „Opowieść podręcznej”

Wydawnictwo Wielka Litera, 2017

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Post navigation

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *