Opowieści miejskie

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Moja przyjaciółka ma powiedzenie, którym kwituje serie plotek o rodzinnych problemach naszych znajomych – ‚co chatka to zagadka’. Dokładnie tak samo można podsumować ‚Dysforię’ Marcina Kołodziejczyka. Każdy rozdział to jak podglądanie czyjejś chatki, ukrywającej albo jakiegoś trupa w szafie, albo śmierdzącego śledzia w lodówce.

Plejada bohaterów  jak na Wyścigach Konnych na Służewcu.  Wszyscy tu są. Gnieżdżą się w tych rozdziałach, jak w 17stce dojeżdżającej na Mordor w godzinach szczytu. Jadą wiec słoiki, lemingi, hipsterzy, single, nieszczęśliwi kochankowie, przedstawiciele rodzin rozbitych  i rodzin, które trwają pomimo. Po drodze dosiada się jeszcze stara Warszawa – bohaterowie powstania warszawskiego, emeryci, cinkciarze, pijaczki, taksówkarze.

‚Dysforia’ jest jak Pudelek, tylko zamiast celebrytów są zwykli ludzie. Kołodziejczyk niczym reporter-paparazzi demaskuje absolutnie wszystkichNie ma pozytywnych bohaterów – każdy jest śmieszny i mieszczański. To trochę jak podglądanie sąsiadów i jak obgadywanie znajomych. Nikt nie wypada dobrze. Bez trudu też dopasujesz do siebie lub swoich znajomych jednego z podglądanych antybohaterów i lekko się zapąsowisz, bo to nie będzie sympatyczne przeżycie.

Mam jednak jakiś niedosyt. Trochę to wszystko zbyt powierzchowne. Zbyt nieważne te problemy i zbyt papierowi bohaterowie. Jacyś ludzie, w jakiś domach, z jakimiś problemami. Nie ma tragedii, nie ma kontrowersji. Jest codzienność. 

Marcin Kołodziejczyk. Dysforia. Przypadki mieszczan polskich

Marcin Kołodziejczyk. Dysforia. Przypadki mieszczan polskich

Marcin Kołodziejczyk, Dysforia. Przypadki mieszczan polskich

Wydawnictwo Wielka Litera, 2015

Podglądanie mieszkańców dużego miasta, najprawdopodobniej Warszawy. Gorzko, ironicznie i bez taryfy ulgowej dla ludzkiej głupoty, nowomodnych zwyczajów i lokalnych pseudopatriotów. Plejada wszelkich typów zamieszkujących polskie miasta, w których z łatwością odnaleźć można siebie, swoich znajomych lub kolegów z pracy. 

Ocena Booklove: mieszane uczucia (Yyyy)

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *