Oto upadek

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Kompletnie zapomniałam, że nie napisałam kilku słów o nowej książce Foera – „Oto jestem”. Zatem oto one.

U Foera znalazłam współczesną Amerykę i bohaterów, którzy mogliby być moimi sąsiadami. Są normalni, żeby nie powiedzieć przeciętni, mają swoje problemy i rysy na obrazku rodzinnym. Mają wspaniałe, błyskotliwe dzieciaki i tak zwaną pełną chatę. Zawsze coś się dzieje, kilka razy dziennie jest ważna rozmowa o czymś niecierpiącym zwłoki, jest chory pies, którym trzeba się zająć i coś jeszcze, co dodaje smaczku – poczucie humoru. U Foera to bardziej czarny humor czy raczej groteska, ale tym bardziej pasuje do narracji i wydarzeń, które zgotował autor dla swoich bohaterów.

Kobieta, z którą umówiony był na lunch, napisała, że utknęła za śmieciarką, nie pomyślał, żeby wziąć jakąś książkę albo gazetę, a każde krzesło w Starbucksie zajęte było przez kogoś, kto skończy swoje bardziej rozcieńczone życie, zanim zdąży skończyć swój cienki pamiętnik, przez co Jacob nie miał gdzie przysiąść, żeby zanurkować w swoim cienkim telefonie.

Blochowie nie spędzają wieczorów na przeżywaniu dziejów swojego narodu, nie szukają informacji o Izraelu przy porannej kawie, nie zamartwiają się atakami przy wieczornych wiadomościach – żyją tak, jak każda amerykańska rodzina z przedmieść. Trochę bezrefleksyjnie, a trochę tak po prostu jak każdy z nas, zabiegany i zapracowany.

Jonathan Safran Foer „Oto jestem” (Wydawnictwo W.A.B, 2017)

Bar micwa najstarszego syna Państwa Blochów, to dzień sądny. Punkt styku wszelkiego zła. Rozpad rodziny amerykańskich Żydów, spokojnie żyjących w USA, zbiega się z rozpadem świata zewnętrznego. Na tę ważną uroczystość przybywa rodzina z Izraela i sprawy Blochów się nieco komplikują. Jak na dłoni widać, że bycie Żydem tam (w Izraelu) i tu (w USA) to dwie planety, oddalone i pozbawione zrozumienia. I żeby tego było mało następuję gigantyczny wyrwa. Rozwala się rodzina Blochów – smsowa zdrada małżeństka nie może skończyć się dobrze i rozpada się Izrael, zaatakowany i bombardowany przez wrogów. Te dwie katastrofy choć pozornie nie nie mają związku ze sobą, powodują ogólną rozpierduchę, a każdy członek rodziny musi się z nią skonfrontować.

Foer niespecjalnie dramatyzuje, nie wprowadza też atmosfery apoklipsy. Sprawnie łączy współczesne wątki zagrożonego świata, w którym część jest faktycznie zagrożona, a część je obiad i nie może sobie nawet wyobrazić, jak może być inaczej. Jednocześnie się od nich dystansuje – genialnie wykorzystując do tego humor. To co dramatyczne, staje się zabawne. Buduje też najlepszych i najbardziej bystrych bohaterów dziecięcych, z jakimi ostatnio spotkałam się w literaturze.

Jedyny minus to objętość książki. Właśnie przy Foerze ostatecznie upewniłam się w przekonaniu, że autorzy powinni umieć się streszczać – trochę z szacunku do czytelnika, a trochę z umiłownia swojego własnego czasu. Ale poza tym jeżeli chcecie czytać błyskotlilwe książki o współczesnych czasach, niepokojących wydarzeniach i ludzkim rozdarciu, to Foer świetnie się do tego nadaje.

Kiedy gonimy za szczęściem, uciekamy przed zadowoleniem.

 

Jonathan Safran Foer „Oto jestem” (Wydawnictwo W.A.B, 2017)

Jonathan Safran Foer „Oto jestem”

Wydawnictwo W.A.B, 2017

 

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

  2 Replies to “Oto upadek”

  1. 22 sierpnia 2017 at 08:39

    Bardzo chcę przeczytać tę powieść. Każda kolejna pozytywna opinia tylko mnie w tym postanowieniu utwierdza 🙂

    • 22 sierpnia 2017 at 10:12

      Myślę, że warto. Mimo, że jest stanowczo za długa 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *