Pan tu stał, czy pan tu nie stał?

W Warszawie mamy już stacjonarny sklep „Pan tu nie stał”. Zupełnie przypadkiem trafiłam do niego pewnego majowego popołudnia. Mam słabość do tych oldscholowych napisów na koszulkach, niewymuszonych, luźnych krojów i pomysłowych grafik, które pomysłami sięgają  głębokiego PRL-u. Koszulka z królem mojego dzieciństwa „Panem Kleksem” stała się hitem domowym. Nie zaczęłam jednak pisać o ciuchach na booklove, nie martwcie się, tylko zobaczcie galerie. Okazuje się, że poza t-shirtem można w „Pan tu nie stał” kupić fajnie zaprojketowane notesy (czyli to, co tygrysy lubią najbardziej) i książki dotyczące sztuki i designu. Dla mnie to połączenie idealne.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *