Pierwszy bandzior

Już sam tytuł jest zawadiacki. Uwaga, dalej nie bedzie inaczej. I albo Bandziora pokochacie albo znienawidzicie.

Miranda July lubi zaskakiwać swoich widzów. Jej filmy, doceniane na festiwalach w Soundance i Cannes, są zaliczane do kina niezależnego, a projekty, którymi się zajmuje do niestandardowych. Robi wideo, instalacje dźwiękowe, zajmuje się performancem. Stworzyła aplikację Somebody, dzięki której można zostawić w chmurze dla kogoś nieznajomego wiadomość. Książka „Pierwszy bandzior” jest debiutem artystki. Zadziorna, niekonwencjonalna, pełna humoru.

Bohaterka na miarę czasów

Cheryl ma 40 lat, nie ma męża ani dzieci, ale też co dziwne w czasach, w których przyszło jej żyć, nie ma botoksu ani nie chodzi codziennie na siłownię. Jednym słowem jest zaprzeczeniem singielki, która króluje w przekazach i filmach. Ma za to dość skomplikowane życie, potężne natręctwa, dzięki którym rzeczywistość staje się znośna i poczucie, że czego się nie dotknie będzie katastrofą. Autorka nie pozostawia w życiu Cheryl ani centymetra normalności, konfrontuje ją z otoczeniem, zawstydza, stawia w trudnych sytuacjach. To nie jest jednak pastwienie się nad własną bohaterką. July nadaje jej i sytuacjom, w których ją stawia humor i lekkość. W niezręcznych pozach i zwalistych ruchach Cheryl, widzimy jakieś częsci siebie i na szczęście możemy się z tego pośmiać.

Miranda July „Pierwszy bandzior” (Wydawnictwo Pauza, 2018)

Złość w sztukach walki

Śmiechu jest trochę mniej, kiedy Cheryl poznaje dziewczynę wyjątkową, która odmieni jej życie, ale która też wyzwoli w niej niesamowite pokłady złości. Będzie ona miała swoje ujście w walce, w codziennych zapasach, które dziewczyny, zamiast rozmowy, będą uskuteczniać przed kolacją. To mój ulubiony wątek „Pierwszego bandziora” – złość. Kto nie ma ochoty czasem zamiast dusić w sobie emocji, pacnać kogoś , pchnąć, położyć na łopatki jednym zgrabnym ruchem. Nie robimy tego, bo tak nie można się zachowywać (i słusznie), ale rozmowa przez zapasy wydaje się czasem naturalniejsza w tej książce, niż zwykła kłótnia. Na tym polega fenomen July. Autorka zakrzywiając rzeczywistość, pokazuje nam, jak blisko w swoim życiu jesteśmy tych pierwotnych zachowań albo jak byśmy się zachowywali, gdybyśmy mogli robić to, co nam się podoba. Bo July wydaje się ponad wszystko ceni sobie wolność, którą odkrywa w sobie jej niecodzienna bohaterka.

Wolność kocham i rozumiem

„Pierwszy bandzior” to przede wszystkim prozą dość odważna i zadziorna. Ciekawy eksperyment, nieprzeciętna bohaterka. Jest to też dla mnie jeden wielki manifest wolności i sposobów jej wyrażania. Cieszę sie, że Miranda July stanęła na mojej drodze i będę miała na oku wszystko, co robi i pisze.

 

Miranda July „Pierwszy bandzior”

Wydawnictwo Pauza, 2018

ZapiszZapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *