Po co światu Kurdowie?

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Kurdowie to fascynujący naród. Bez państwa od tylu lat, są solą w oku wszystkich sąsiadów, a może nawet całego świata. Nikt nie chce ich wolności, nikt się za nimi nie wstawia, a jak pokazuje historia, jak wstawia, to od razu wystawia. A oni trwają i marzą o swoim państwie. Bezustannie.

Sięgając po reportaż Pawła Smoleńskiego „Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie”, chciałam dowiedzieć się o nich więcej niż pokazują nam migawki wieczornych wiadomości. Zajrzeć do ich domów, poznać ich mentalność, sposób patrzenia na świat. Ocenić fenomen tak nadludzkiego wysiłku całej nacji do samostanowienia o sobie, docenić upartość z jaką podejmują działania dla swojego narodu. Trzeba przyznać, że autorowi w tej niedużej książce udało się uchwycić to, co dla Kurdów najistotniejsze. Jego 10-letnie podróże do Iraku i Kurdystanu odbijają się w historiach zwykłych bojowników, którzy żyli i walczyli w górach, ale też zwykłych ludzi, którzy już dawno te góry opuścili i odrabiają kolejną ważną lekcję z budowania państwa. A łatwo nie jest i pewnie jeszcze długo nie będzie. Starają się jednak, by religia zawsze była rozdzielna z państwem, starają się aby kobieta i mężczyzna byli równi, starają się wreszcie, by ich dzieci miały coraz lepsze wykształcenie. I te ich starania trzeba doceniać.

Paweł Smoleński "Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie"

 

„Prezydent Masud Barzani mimo, że odziedziczył znaczną część konserwatywnych poglądów ojca, powtarza: rolą kobiety kurdyjskiej jest nie tylko bycie żoną i matką. Historia narodu przygotowała Kurdyjki by wychodziły z domów, pracowały, uczyły się, działały na rzecz całego społeczeństwa. Są wystarczające przygotowane, silne, odważne, więc bez wątpienia sobie poradzą”.

Zadziwili mnie Kurdowie, zaintrygowali swoją wolą walki o swoje i przeciw Państwu Islamskiemu, zainspirowali do działania. Nam się cały czas wydaje (a na pewno młodszym z nas), że to wszystko, co mamy jako naród zostało nam dane raz na zawsze i nie musimy już o to ani szczególnie zabiegać ani wyjątkowo dbać. Błąd. Trochę jeszcze śpimy, trochę się lenimy, ale czas spojrzeć, docenić i dbać o własne podwórko.

„Zresztą – dzisiaj w zasadzie mogę o Kurdach tylko myśleć. Cholernie mało mogę. Trochę to głupie, a na pewno zawstydzające” napisał na końcu Paweł Smoleński. Ja też poczułam się zawstydzona.

 

 

img_4148Paweł Smoleński „Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie”

(Wydawnictwo Czarne, 2016)

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *