Pochłaniacz czasu, jakich mało

Skandynawowie mają swoich nieogolonych, gruboskórnych, twardych detektywów po przejściach. My mamy Załuską i wiecie, co? Lubię to.

Sasza Załuska to policjantka, która zostaje uwikłana w bardzo dziwną i skomplikowaną sprawę. Nie tylko jest świetnie przygotowaną, błyskotliwą i skrupulatną profilerką, ale też samotną matką, która po ciężki dniu w pracy musi zrobić gorące kakao swojej córce i poczytać jej do snu. Załuska, podobnie jak skrojeni na miarę, skandynawscy bohaterowie kryminałów, miała problem z alkoholem i podobnie jak za nimi, za Załuską wlecze się historia, która nie pozwala spać jej w nocy. Historia życia profilerki, delikatnie przebija się przez cały kryminał i wybija nas z rytmu zasadniczej akcji. Katarzyna Bonda w „Pochłaniaczu” tajemnicę zaplotła w supełek i delikatnie, krok po kroku serwuje nam ją niczym genialne danie. Niektóre postaci ożywają mocniej niż inne. Niektóre z nich poznamy prawie od dzieciaka, tylko po to, żebyśmy zgłodnieli jeszcze bardziej.

Katarzyna Bonda "Pochłaniacz", wydawnictwo MUZA (2014)

Katarzyna Bonda „Pochłaniacz”, wydawnictwo MUZA (2014)

Sasza Załuska jest profilerką, która szlify zdobywa w Szwecji i do polskiej policji wraca trochę niechcący. Znowu musi otrzeć się o brudny świat przestępczy, twarde i dwuznaczne gadki policjantów, żargon policyjnych specjalistów. Uwierzcie mi, w książce jest wszystko; pedofilia, kościelne brudne sprawy, skorumpowana policja, mafia, leniwi komendanci, wódka i kac. Historia sięga sprawy sprzed 20 lat, kiedy małoletni bliźniacy Marcin i Wojtek, znaleźli się w złym miejscu, a pierwsze miłości i namiętności stały na drodze „wielkim brudnym interesom”. Historia odciska się na całym życiu braci, a my odkrywamy ją kawałek po kawałeczku, aż dostaniemy wymarzone danie główne, ba, dostaniemy też deser ;0 Wielki plus dla Katarzyny Bondy za ogromną ilość wątków, które są jasno nakreślone i niesamowicie bogate.

Kiedy czytam kryminały skandynawskie, wiem (irracjonalna to wiedza, wiem 😆 ), że akcja dzieje się gdzieś daleko. Tutaj, rzeczy rozgrywają się w Trójmieście. Bonda przyłożyła się. Aby wszystko urealnić zrobiła niezłą dokumentacje miejsc. I to, co mogłabym zobaczyć w krótkiej notce w wieczornej wiadomości, zamienia się w opowieść, która czyta się w wypiekami na twarzy, ale też lekkim przerażeniem. W końcu to tak blisko… A będzie jeszcze bliżej, bo „Pochłaniacz” to pierwsza z czterech, zapowiadanych przez autorkę, części. Niech Załuska będzie z nami i z wami. Ja polecam jej towarzystwo. Takich babek z jajami, które nie są idealne, a tak mocno walczą o siebie i sprawiedliwość, trzeba nam więcej. Takich polskich kryminałów też trzeba nam więcej. „Pochłaniacz” bowiem się po prostu pochłania.

Katarzyna Bonda „Pochłaniacz”, wydawnictwo MUZA (2014)

Patrycji Katarzyna Bonda popsuła urlop: „Jak Bonda zepsuła mi urlop”

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this page

  3 Replies to “Pochłaniacz czasu, jakich mało”

  1. Gabi
    23 grudnia 2014 at 20:12

    Ja przeczytałam całą książkę i naprawdę jest genialna. Nigdy bym się nie spodziewała takiego zakończenia 🙂 Teraz czekam na kolejny tom „Okularnik”. Warto poświęcić parę godzin dziennie na takie dzieło 🙂

  2. Dags
    3 października 2014 at 10:06

    jestem po pierwszych 50 stronach i faktycznie jest baaaardzo dobrze

    • 18 października 2014 at 19:22

      Jak dalej po tych 50 stronach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *