Polska to nie najlepsze miejsce na świecie

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Bardzo długo zwlekałam z książką „Polska odwraca oczy”. Przeczuwałam, że się zdołuje. Obchodziłam ją więc dość długo naokoło, to brałam do ręki, to znów odkładałam na półkę. W końcu sama do mnie przyszła. Dosłownie! Po prostu pewnego ranka zadzwoniła do mnie jej autorka –  Justyna Kopińska.

Nie, nie zadzwoniła do mnie żeby kazać mi przeczytać swoja książkę :-))), ale w zupełnie innej sprawie. Trafiła na mnie robiąc pewien reportaż, pomogłam w dotarciu do kogoś. Zeszło jednak na temat książki. Powiedziałam, że muszę ją przeczytać, ale że strasznie z tym zwlekam, bo się trochę boje. Kopińska proponuje, że mi ją podeśle. No to juz nie mam wyboru. Teraz już muszę.

Wchodzę w to nieśpiesznie.

Zaczyna się nieźle, czyli historią Trynkiewicza i kobiety, która się w nim zakochała i czeka na niego, wierząc w jego dobre intencje. Podobno to przesympatyczny, piękny facet, a ci chłopcy go sami sprowokowali. Poza tym według niej „przecież każdy może mieć taki stan, że zabije”.  To tak na rozkręcenie. Potem robi się jeszcze sympatyczniej.

Najbardziej porusza historia, którą pamiętałam jeszcze z DF – Nieśmiertelność chrabąszczy. O takim rodzaju miłości i erotycznego napięcia, które chciałoby się przeżyć przynajmniej raz, a które trafiło się ludziom na całe życie. O małżeństwie, które kochało się tak bardzo, że kiedy Ona zachorowała i nie było juz godności i nadziei na życie, ani miejsca na miłość postanawiają razem się zabić. Oboje są już wtedy po 70. On organizuje wszystko. Odchodzą na własnych warunkach, zabierając tą swoją miłość ze sobą. W 2015 roku zostają znalezieni w swoim mieszkaniu na Saskiej Kępie, z ranami postrzałowymi, na łóżku. Trzymają się za ręce.

Najbardziej wstrząsają historie dotyczące ośrodka wychowawczego sióstr boromeuszek w Zabrzu. Serię czyta się ze ściśniętym żołądkiem, bo najgorzej jest pogodzić się z krzywdą dzieci, wyrządzoną w imię Boga. Jakiegokolwiek…

Załamują wszystkie reportaże dotyczące systemu m.in. „Nie jestem psem”, „Ten trup się nie liczy”- „Spotkanie z Szatanem„. Manipulowanie statystykami, zmowy prokuratorów, decydentów, sędziów. System, który nie działa. Patologie które mają przyzwolenie społeczne. Pokrzywdzeni lekceważeni i sprawcy, których system chroni. Człowiek, który nie ma szans z takim układem.

Czytam tą książkę tuż po tym jak po kraju przetoczyły się protesty w sprawie sądów, które wykończyły mnie emocjonalnie i pogłębiły rów niezrozumienia pomiędzy wieloma bliskimi mi osobami o innych poglądach. Trochę to wszystko odchorowałam. A teraz czytając „Polska odwraca oczy” zastanawiam się czy stanęłam po właściwej stronie.  W między czasie słyszę jak Justyna Kopinska mówi w jednym z programów, że pomimo tego, pomimo tych patologii i nieprawidłowości nie można ingerować w praworządność w taki sposób. Fakt, coś tu nie działa, ale trzeba to naprawić innym narzędziem. Reforma jest konieczna, ale sądy muszą pozostać niezależne.

Mieszkam w Warszawie, nie dzieje mi się krzywda, nie mam kontaktu z systemem, poza mandatami*. Żyje w jakiejś iluzji. Naiwnie wierząc, że jak coś mi się stanie Państwo będzie po mojej stronie, policja mnie ochroni, a sąd odda sprawiedliwość. No chyba jednak niekoniecznie. Coś nam tu w tej Polsce cholernie nie gra…

Nie ma nic pocieszającego. Zamykam książkę. Tak jak przeczuwałam, jest mi z tym wszystkim bardzo źle.

 

 

*To znaczy zgodnie z wyrokiem sądu kiedyś w drodze na Openaira ukradłam paliwo na stacji benzynowej, ale to było tak absurdalne i śmieszne, że nie czuje sie pokrzywdzona mimo nawet tej niesłusznie zasądzonej grzywny w wysokości 500 zł

 

Justyna Kopińska,

Polska odwraca oczy

Świat Książki, 2016

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *