Powieść jesieni

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

„Niksy” Nathana Hilla to powieść totalna. Długa, wielowątkowa, poruszająca tematy społeczne i zaglądająca głęboko w dusze bohaterów.

To, co kochasz najbardziej, kiedyś zrani cię najmocniej.

 

Słowem, które króluje w tej powieści mogłoby zostać „odrzucenie”. Od niego zaczyna się dramat Samuela, który nie może pogodzić się z tym, że matka opuściła go, kiedy miał 11 lat. Na nim się kończy, kiedy bohater odrzuca lęk i stawia czoła rzeczywistości. Nie tej z gry komputerowej, w której można zatopić się na wiele dni, a nawet miesięcy, nie tej, w którą ucieka się, żeby nie czuć bólu i nie myśleć. Musicie wiedzieć coś o Samuelu. Chociaż to wrażliwy chłopak, jego życie to pasmo zdarzeń, nad którymi nie panuje, które cały czas mu się wymykają. Grę komputerową opanował, a jej reguły kontroluje, swoich emocji nie może. Próbuje za to spełnić sie jako pisarz. Trochę, żeby udowodnić matce, że istnieje, a trochę sobie, że może coś osiągnąć. Chce, żeby go zobaczyła, gdziekolwiek jest. Jego działanie to niemy krzyk kogoś kto cierpi, bo został odrzucony.

Losy matki i syna połączą się w dość nietypowej sytuacji. Faye stanie się gwiazdą telewizji, będzie ją widać dosłownie wszędzie, choć tego nigdy nie chciała. Samuel natomiast stanie przed wyborem życiowym, który jemu mógłby przynieść ulgę, ale jej może zniszczyć życie ostatecznie.

Są też inni bohaterowie, których poznajemy w trakcie powieści. Oni też noszą w sobie odrzucenie, niespełnienie i ten okropny lęk. Każdy z nich inaczej sobie  z nim radzi. Myślę, że zobaczycie w nich wszystko to, co nas otacza i to, co przerażać powinno coraz bardziej.

Nathan Hill stworzył powieść wielowątkową i wielowymiarową. Odkrywamy losy bohaterów krok po kroku, a każdy z nich mówi nam też coś o współczesnej Ameryce i jej historii. Powieść toczy się niespiesznie, ale nie dłuży się. Perspektywa małego i dużego miasta różni się,  ludzie w nich żyją inaczej. W obu mieszkańcy dokonują wyborów życiowych, mijają sie z przeznaczeniem, mierzą z odrzuceniem, niespełnieniem i popadają w niebyt. To chyba najbardziej interesująca wartwa u Hilla. Każdy z bohaterów ma swój kokon, który buduje dla ochrony. Wpada jednak w niego jak owad w pajęczynę i wisi. Tylko tak może przeżyć, nie widząc, że to przeżycie nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem i prowadzi do jeszcze większej stagnacji albo pielęgnowania lęków. Bohaterowie Hilla mierzą się ze swoimi niksami, demonami, które towarzyszą człowiekowi w każdej chwili życie.

Niksy to powieść jakich mało bez dwóch zdań. Nie mogę jednak zachwycić sie nią tak totalnie. Mam wrażenie, że autorowi nie udało się ominąć pewnych kalk i banalnych rozwiązań, co naprawdę ostatecznie nie powinno was zniechęcać. To moje zdanie, a tę powieść warto czytać i warto o niej rozmawiać.

 

Ostatnie zdanie w książce: Prędzej czy później trzeba spłacić swój dług.

 

Nathan Hill „Niksy”

Wydawnictwo Znak, 2017

 

ZapiszZapiszZapiszZapisz

ZapiszZapiszZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *