O starości i innych demonach

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Był czas, że niemal kompulsywnie zaczytywałam się jego magicznymi powieściami. Ewidentnie jednak przedawkowałam, bo ostatnio jakoś tak zaniechałam i z umiarkowaną ochotą sięgałam do Marqueza. A teraz wpadła mi w ręce „Rzecz o mych smutnych dziwkach” i pomyślałam, że to będzie takie moje eleganckie i adekwatne pożegnanie z mistrzem.

Co prawda elegancko tak do końca nie było, bo rzecz dzieje się głownie w burdelu, ale faktycznie nie mogłam się pozbyć wrażenia, że to jest pożegnanie, taki trochę testament Marqueza i skondensowana paczka najważniejszych przemyśleń.

Gabriel Garcia Marquez, "Rzecz o mych smutnych dziwkach"

Gabriel Garcia Marquez, „Rzecz o mych smutnych dziwkach”

„Rzecz …” jest przede wszystkim książką o starości, o braku zgody na starość i o przesuwaniu jej granicy.

„Gdy ukończyłem czterdzieści dwa lata, udałem się do lekarza, skarżąc się na utrudniający mi oddychanie ból w plecach. Zbagatelizował problem: to naturalny ból w pańskim wieku, stwierdził. – W takim razie – odpowiedziałem – rzeczą nienaturalną jest mój wiek”

Dość sugestywny tytuł książki jest równie celny co mylący i nie wyczerpuje tematu, o którym w książce będzie mowa. „Rzecz …” co prawda w burdelu się dzieje i płatnej miłości dotyczy, ale to tylko pretekst, scenografia do przemyśleń nad starzeniem się, umieraniem i tym co w życiu jest najważniejsze,a  co można streścić w jednym zdaniu:

„Żeby nie było tak, że umrzesz, nie spróbowawszy jak cudownie jest się pieprzyć z miłości”

Jest też trochę o poszukiwaniu sensu w życiu, próbą definicji co jest ważne i co się liczy, ale też o tym cudownym momencie w życiu, kiedy już nic nie musisz. Bo kiedy jesteś kilka lat przed setką, to możesz mieć totalnie wywalone na wszystko. Możesz leniwie kosztować każdy dzień i jeśli tylko pozostanie Ci odrobina poczucia humoru, możesz spełnić najbardziej niemoralne zachcianki.  Nawet jeśli jest to – jak w przypadku głównego bohatera – chętka na nieletnią dziewicę.

Chętnie bym „Rzecz o mych smutnych dziwkach” podrzuciła babci, bo ma dopiero 80 lat więc chciałabym ją natchnąć, że jeszcze może być miło i fajnie, ale obawiam się, że tytuł książkę całkowicie tą pozycję w jej katolickich oczach dyskryminuje.

Pozostanie więc tylko czekać na własne 90te urodziny, z nadzieją że starczy mi odwagi i poczucia humoru, aby spełniać nawet najbardziej niemoralne zachcianki.

 

Gabriel Garcia Marquez, „Rzecz o mych smutnych dziwkach”

Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza SA, 2013

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *