Przedpremierowo: Jakub Małecki „Nikt nie idzie”

„Dygot” Jakuba Małeckiego jeszcze długo po przeczytaniu siedział mi głowie. Czy z książką „Nikt nie idzie” będzie podobnie?

Jakub Małecki to bardzo zdolny autor. Jego książki wyróżnia precyzyjny pomysł na fabułę i świetny styl. O „Dygocie” pisałam w zeszłym roku, a książkę uznałam za jedną z lepszych przeczytanych w 2017 (mimo, że „Dygot” jest z 2015 roku).

Do tej pory w swoich książkach Małecki pisał o małych miastach i wsiach. Tym razem przeniósł się do Warszawy – dużej, samotnej i pełnej napięć. Te miejskie cechy bardzo ładnie współgrają z bohaterami książki. Warszawa jest, ale jakby jej nie było – za to są emocje, które może generować- wyobcowanie i alienacja. Duże miasto jest tylko tłem dla bohaterów, na których bardzo szybko skupiamy uwagę, i którzy wypełniają całą przestrzeń książki.  Jak zawsze świat literacki Małeckiego jest bardzo subtelny i delikatny – chociaż opisuje silne przeżycia i emocje. Spotkanie Olgi i Klemensa jest zaskakujące. Oboje zagubieni w swoich światach, nie mogą żyć normalnie. Jego ogranicza niepełnosprawność, do niej nie może dotrzeć najmniejszy promień słońca. „Nikt nie idzie” to proza braku, pustki i wyobcowania.

Jakub Małecki „Nikt nie idzie” (Wydawnictwo SQN, 2018)

Małecki bawi się chronologią i tworzy opowieść bardzo kameralną i osobistą. Nie ma przypadkowych zdarzeń ani opisów. Przeprowadza nas przez losy bohaterów, nie dopowiada wszystkiego, zostawia przestrzeń na przemyślenia i odczucia. Samotność towarzyszy bohaterom i wkracza bezpardonowo w życie czytelnika. Myślę, że wrażliwy odbiorca doceni prozę, która bardziej skojarzyła mi się z balladą, niosącą ze sobą duży ładunek emocji i refleksji.

Mam jednak pewien niedosyt związany z nową książką Jakuba Małeckiego. Chociaż sprawiła mi dużą radość czytania i zmusiła do zajrzenia wgłąb siebie, to jednak nie zachwyciła. Czegoś mi zabrakło, czego zupełnie nie mogę dotknąć i nazwać. Być może gdyby to była pierwsza książka tego autora dałabym się jej mocniej uwieść. Być może losy bohaterów wydały się trochę banalne, a może stawiam autorowi zbyt wysoką poprzeczkę. Czytajcie Małeckiego, ciekawa jestem jak Wam będzie się podobać jego nowa książka.

Jakub Małecki „Nikt nie idzie” (Wydawnictwo SQN, 2018)

Jakub Małecki „Nikt nie idzie” 

Wydawnictwo SQN, 2018

 

 

  One Reply to “Przedpremierowo: Jakub Małecki „Nikt nie idzie””

  1. 3 listopada 2018 at 00:22

    Jakub Małecki tworzy naprawdę wyjątkowe, głębokie i bardzo przemyślane powieści, więc poprzeczka jest naprawdę wysoko. „Nikt nie idzie” jest podobna do poprzednich tytułów, choć faktycznie – zostawia nieco więcej miejsca czytelnikowi na własne refleksje. Warto jednak po nią sięgnąć z pewnością!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *