Rozmawiamy o „Innej Duszy” Orbitowskiego

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

„Inna dusza” Łukasza Orbitowskiego połączyła nasze niezgodne książkowe gusta. Z reguły zachwycamy się podobnymi rzeczami, ale zdarza się, że nasze wrażenia poksiążkowe stają się kością niezgody. Ostatnia nasza książkowa kłótnia dotyczyła Eleny Ferrante i jej „Genialnej przyjaciółki”, którą Marta sobie upodobała, a Patrycja … wręcz odwrotnie 😉 Na szczęście nasza przyjaźń to przetrwała i pojawił się (a raczej wrócił) pomysł na rozmowy „Jedna książka dwa punkty widzenia”. Tym razem na warsztat idzie Orbitowski i jego „Inna dusza” wydana nakładem wydawnictwa Od Deski do Deski jakiś czas temu, ale do Ferrante pewnie jeszcze wrócimy, niech tylko opadnie trochę ten kurz;-)

 

IMG_4420

Patrycja: Nie wybaczysz mi tej Ferrante co? ;-))

Marta: Nie! nadal jestem obrażona i więcej mnie nie proś o pożyczenie „babskiego czytadła”! (foch) Poza tym Ferrante nie jest „babskim czytadłem”!

Patrycja: Na szczęście Orbitowski nas pogodził! Chwile zabierałyśmy się do tej książki co?

Marta: No, nie spieszyło mi się do niej. Wydawała się dość mroczna i posępna. Myślałam, że będzie trudna i męcząca. 

Patrycja: U mnie było podobnie. Wiedziałam, że jest dobra, ale wiedziałam też że będę ją długo jeszcze mielić. Myślałam, że będą to odczucia porównywalne do tych z programu „997”, który oglądał mój ojciec, a ja zawsze wbrew sobie zostawałam w pokoju i oglądałam z nim. Pewnie gdyby nie to, że zaczęłaś ją czytać  i mnie zmobilizowałaś, książka dalej kurzyłaby się na półce.

Marta: A potem jest w drugą stronę, bo kiedy już zaczyna się ją czytać, dość szybko okazuje się, że odstawienie jej na półke będzie jeszcze trudniejsze niż rozpoczęcie. Orbitowski stworzył tak dobry klimat, takich mocnych i nietuzinkowych bohaterów, że nie mogłam się jej oprzeć.

Patrycja: Kurcze, musze powiedzieć, że dawno nie czytałam nic tak dobrego i dawno tak długo nie mieliłam w myślach żadnej książki. Zamykałam rozdział, zatutułowany pamiętnymi hiciorami z lat 90 tych i ciągle myślałam o tych chłopakach. Oni mi się od razu stali jacyś bliscy. Może dlatego, że to nasi rówieśnicy, dojrzewający w czasach, kiedy „nic nie było wyjebane w kosmos, nic nie było zapisane na pendrivach, wszystko było zapisane w gwiazdach” jak pisał poeta. Mają coś wspólnego z moimi kolegami z podwórka, którzy też nie zawsze mądrze się bawili i którym na okrągło buzowały hormony. A ty polubiłaś trochę tych chłopaków?

Marta: Niespecjalnie, co nie znaczy, że ich odrzuciłam. Jednak za bardzo przypominali mi moich kolegów z podstawówki, o których potem krążyły legendy – te kryminalne też. Nigdy ich nie rozumiałam i choć z kilkoma się trzymałam, zawsze czułam jakąś niepewność.

Patrycja:  W miarę postępu akcji jest coś w Jędrku czego się bałam – jakaś nieprzewidywalność. Natomiast cały czas trzymałam kciuki za Krzyśka, ten jego wątek bardzo mnie wciągnął. Cała ta patologia, kochający ojciec pijak i to ciasne mieszkanie w bloku. Taka typowa beznadzieja lat transformacji.

Marta: No i ten język! Rozmiękczony, dziecięcy i kompletnie wyzuty z emocji, kontrastuje z tym, co się dzieje dookoła niego do tego stopnia, że czasem miałam wrażenie, że jego świat nie istnieje, że jest tylko w mojej wyobraźni albo że mi się kiedyś przyśnił. Wydaje mi się, że ten język jest ogromnym atutem książki Orbitowskiego. Dzięki niemu jeszcze trudniejsze staje się złapanie istoty zła, motywów, którymi kierował się Jędrek dokonując zabójstw.

Patrycja: To prawda. Orbitowski napisał to tak, że momentami zapomina się o tej mrocznej stronie Jędrka. Z pewnością lekkości nadaje narracja, ale także ilość wątków pobocznych, na które akcja się momentami wykoleja. Przede wszystkim podoba mi się, że „Inna dusza” nie skupia się na analizie zbrodni, ale na tych chłopakach – ich problemach z rodzicami, ich szorstkiej przyjaźni, dojrzewaniu, pierwszych próbach z dziewczynami, z alkoholem, a wszystko jeszcze w scenografii moich ukochanych najntisów. To zło cały czas gdzieś tam wisi w powietrzu i wiesz, że za moment coś się stanie, ale nie ma tam tego nieznośnego napięcia, narastającej dramaturgii. Ta pozorna normalność i metodyczność Jędrka, trochę uspokaja tempo akcji.

Marta: I to jest siła tej książki. Dramat, który odbywa się obok życia w blokowisku, meblościanki, tapczanu, krojenia marchewki i latania po browar albo wódkę.

Patrycja: Wiesz, jak czytałam Orbitowskiego to w Wyborczej ukazał się akurat wywiad ze Sławomirem Sikorą – protoplastą głównego bohatera Długu Krzysztofa Krauze, który zwrócił uwagę, że  niedługo kończą się wyroki tzw ćwiarom czyli ludziom skazanym na 25 lat za zbrodnie popełnione w latach 90. Czy nam się to więc podoba, czy nie niebawem na wolność wyjdzie około 2 tysięcy skazanych, a wśród nich Jacek – protoplasta Jędrka. Orbitowski trochę więc wpisuje się z tą książką w bardzo dobry czas debaty na temat zbrodni i tego co dalej. Przecież Jędrek nosi w sobie gen zabójcy i nie zmieni tego żaden system penitencjarny. Wyjdzie ten niespełna czterdziestolatek i co się z nim stanie? Czy będzie dalej przyjaźnił się z Krzyśkiem? Czy odnajdzie się w dzisiejszej epoce IPadów, LTE i Internetu? Czy wróci do Bydgoszczy? Czy zabije ponownie? No trochę stres…

 

Łukasz Orbitowski "Inna dusza" (Wydawnictwo Od deski do deski, 2016)

Łukasz Orbitowski „Inna dusza” (Wydawnictwo Od deski do deski, 2016)

 

 

Łukasz Orbitowski „Inna Dusza” 

Wydawnictwo od deski do deski (2015)

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *