Rozmawiamy o Ostatniej wizycie

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Lata 70te. Tajemnicze porwanie i mnóstwo znaków zapytania, które bez odpowiedzi pozostają do dziś. Kolejna książka ze świetnej serii Na F/aktach wydawnictwa Od Deski Do Deski wpadła nam obu w ręce i przeczytałyśmy ją niemal jednym tchem. Postanowiłyśmy więc o niej porozmawiać… 

Marta: Pogadajmy o ostatniej wizycie Jacka Ostrowskiego. Inna dusza Łukasza Orbitowskiego z tej samej serii to wysoko zawieszona poprzeczka. Ja jeszcze po drodze przeczytałam Smutek cinkciarza Sylwii Chutnik. Mam wrażenie, że już nic nie przebija Innej duszy, ale każda z tych książek jest wyjątkowa. Nie zapominam tak szybko bohaterów jak w innych przypadkach. Zostają ze mną. Nie we mnie, bo to paskudni ludzie, ale ze mną. Ich zło jest blisko, bo też tak jest pokazane. Jakby się działo u sąsiada.

Patrycja: Tak. Ja jestem zachwycona generalnie całą serią. To jest moja stylistyka i powrót do ulubionego XX wieku. Zaczęłam od I odpuść nam nasze – każda kolejna książka okazywała się lepsza:) I chyba nie porównuje ich. Każda historia i każda książka jest inna. Ale faktycznie „Inna Dusza” najmocniejsza.

„Ostatnia wizyta” jednak też zrobiła na mnie wrażenie. Wręcz momentami nie chciałam jej czytać. Książkę można przeczytać w jeden wieczór, ja musiałam ją sobie dawkować przez kilka wieczorów. To narastające napięcie że on to w końcu zrobi….

I tak obrzydliwy był ten facet, że nie mogłam z nim obcować za długo. Bleeeh

Marta: Obrzydliwy i bezwzględny. Co on z tego miał? Trochę świetego spokoju? Pięknie Jacek Ostrowski uchwycił ten bezsens działania i złość wydzierającą gdzieś z trzewi, która nie ma gdzie się podziać. Może i nasz bohater chciał zostać kimś, ale był tylko marionetką i lokalnym krzykaczem, który terroryzuje otoczenie. Oczywiście sam też jest szantażowany, ale umówmy się, przyzwoitość nie powinna mu pozwalać robić takich rzeczy.

Komunizm uwielbiał takich bohaterów, na nich zahaczał cały swój system represyjny. Te fragmenty, kiedy Zbigniew Pielach (główny bohater) przetrzymuje lekarkę w pokoju własnego domu, były dla mnie wyjątkowo trudne. To istota zła – człowiek człowiekowi gotuje taki los. Bardzo ciekawa też jest postać jego żony, która walczy ze sobą. Widzi co sie dzieje i próbuje wyjść z tej chorej sytuacji, choć nie od razu. Ich relacja pokazuje, jak trudne było w tamtych czasach powiedzenie słowa „nie”. Jakim heroizmem było przeciwstawienie się mężowi i złu, które go otaczało.

Patrycja: Hanka to biedna kobieta. Ona się kiepsko zakochała, a potem sama musiała znosić piekło z tym człowiekiem. Tam pada takie zdanie, że rozwódka to gorzej niż prostytutka czy coś takiego – generalnie rozwód to najgorszy wstyd. Takie to były czasy, kobiety były bardzo podporządkowane mężczyznom. Rozwód był nieakceptowalny. Wiem jakie to było trudne. Moja babcia się wtedy rozwiodła z moim dziadkiem i to mieszkając w małej wsi. To był ewenement i wiem, że było jej ciężko. Nikt tego nie chciał zaakceptować, zero wsparcia. Babcia jest moja bohaterka 😉

Tak wiec wracając do Hanki. Ona – kobieta nie głupia przecież, kierowniczka księgarni, tak się męczy z tym prostakiem, a potem to już nie potrafi się przeciwstawić.

W ogóle uderza ta dulszczyzna. Na zewnątrz wszystko w porządku, niektórzy nawet myślą o tym facecie równy gość! (No może poza sąsiadem któremu obdarł kota ze skory!) A najgorsze jest to, że teraz to prostactwo jakoś wraca, wyłazi zza winkla i jest coraz bardziej dominujące. Przestaliśmy się już tak przejmować poprawnością polityczna, równouprawnieniem kobiet. Ja się boje powrotów takich Zbyszków i ogólnego przyzwolenia na takie cwaniactwo. Popatrz nawet na Trumpa, ona ma w sobie coś z tego typka…Niedobrze mi…

Marta: No niestety, w kwestii praw kobiet historia zatacza koło. Chyba nie przestaliśmy się przejmować, tylko do władzy, w rożnych zakątkach ziemi, doszli ci, którzy woleliby aby rola kobiet znowu była ograniczona, marginalizowana. Faceci sobie z nami nie radzą. Wiem, że to duże uproszczenie, ale mam wrażenie, ze tu cały czas chodzi o władze tą małą i tą dużą.

Jak to się stało, że od Zbyszka i Hanki przeszłyśmy do praw kobiet? 😉

Patrycja: To właśnie robią książki;) Zaczynasz się zastanawiać nad różnymi rzeczami;) Reasumując podobała ci się Ostatnia wizyta? Bo ja już się zasadzam na kolejną z tej serii – czyli „Czarną” Kuczoka;)

A i muszę pożyczyć od ciebie Smutek Cinkciarza.

Marta: Bardzo mi się podobała. I rownież czekam na kolejna książkę z tej serii. „Smutek cinkciarza” jest Twój 😉

Jacek Ostrowski „Ostatnia wizyta” (Od deski do deski, 2017)

Ostatnia wizyta, Jacek Ostrowski

Wydawnictwo Od Deski do Deski, seria Na F/aktach

Zobacz wszystkie recenzje książek tej serii:

Mikrorecenzja: Ostatnia wizyta

 

Rozmawiamy o „Innej Duszy” Orbitowskiego

Byłaś serca biciem

Spowiedź cinkciarza

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *