Rzecz o (nie)kupowaniu książek

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

No nie umiem, nie będę się więcej oszukiwać. Nie umiem wejść do księgarni i nic nie kupić. Nawet jeśli celem jest zakup prezentu urodzinowego dla ciebie moja droga M., a może właśnie tym bardziej wtedy „moja silna wola puszcza się i łajdaczy”. No bo jak wejść tam i tak z niczym dla siebie?

IMG_4897
Na próżno obiecywałam sobie że dam rade, wytrzymam, potrafię … i dupa. To Twoja wina poniekąd. Musiałaś mieć urodziny właśnie teraz? Kiedy obiecawszy sobie uroczyście „żadnych książek dopóki nie przeczytam przynajmniej połowy z czekających w kolejce pozycji”, konsekwentnie omijam księgarnie szerokim łukiem? No cóż co się stało to się nieodstanie, ale w postanowieniu będą próbować trwać nadal i reguł książkowej kolejki przestrzegać – „to co nowo zakupione ląduje na koniec”.
Czy w tym postanowieniu będę równie konsekwentna … czas pokaże. A zakup prezentuje się obiecująco – „1913” czyli o tym jak to 100 lat temu życie niemal tak samo jak nam upływało, na czytaniu książek między innymi.

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *