Słuchając…

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Jakiś czas temu wróciłam do słuchania książek. O ile dawniej był to dla mnie najlepszy sposób na zmierzenie się z górą prasowania, teraz jest to idealny sposób wykorzystania czasu spędzanego z nowym dzieckiem pozwalający nadrobić książkowe zaległości, nie będąc przy tym całkowicie wyrodną matką. Tym o to sposobem powstaje nowa kategoria recenzji na booklove „Słuchając”, gdzie będę Wam od czasu do czasu pisać o audiobookach właśnie.

Walka o czytanie książek trwa. To walka niełatwa, bo małe dziecko i praca w tym samym momencie nie dają dużego marginesu czasu na własne życie. Bywają takie dni kiedy ledwo go starcza na umycie zębów, nie mówiąc już o jedzeniu, a co dopiero na przeczytanie kilku stron książki.

Do łask wracają audiobooki. Odkurzam więc moją półeczkę na Audiotece i ściągam kilka nowosci, które mam nadzieję polepszą mi humor i pozwolą przynajmniej w jakimś stopniu nadrobić książkowe zaległości – na pierwszy ogień idą „Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz” i „Opowieść podręcznej”.

Słucha się inaczej. Wybór książek do słuchania rządzi się u mnie trochę innymi prawami niż wybór tych do czytania. Po pierwsze nie chcę  zabierać sobie przyjemności z czytania niektórych pozycji, więc te must read odpadają. Po drugie kluczowa jest osoba czytająca. Niestety już dawno wysłuchałam wszystkich książek czytanych przez Andrzeja Chyrę, teraz więc musze znaleźć kogoś, kto mnie nie będzie drażnił skoro mamy spędzić ze sobą minimum 10 godzin.

Okoliczności słuchania. Na koniec tylko muszę sobie wymyślić jakieś okoliczności słuchania. Pierwszą jest okoliczność zajmowania się dzieckiem, ale czasem zastanawiam się, czy jej dobrze zrobi słuchanie ze mną co poniektórych pozycji. Słuchawki odpadają, bo przecież musze słyszeć co potomka wyczynia. Na razie najlepszą opcją jest samochód. Sprzyjają korki i okoliczności mieszkania pod miastem. Zdarza się, że z premedytacją wybieram okrężną drogę, tylko po to, aby dłużej sobie posłuchać. Dziwnym trafem jakoś też rzadziej proponuje ostatnio komuś podwózkę. Mam swój mały świat czytelniczy na czterech kółkach, wyrwany na chwilę – tak łatwo go nie oddam;-)

Z mojego poprzedniego życia polecam też do słuchania inne okoliczności – jak prasowanie, sprzątanie czy robienie na drutach. Aktualnie na żadną z tych czynności nie mam czasu, więc w moim przypadku odpada zupełnie. A! I z zasady odpada także słuchanie w łóżku, ale to nawet w poprzednim życiu było chybionym pomysłem – od razu bowiem zasypiałam.

Czego nie doczytam, to sobie dosłucham  – takie oto motto wprowadzam wiec w moje życie dorzucając przynajmniej jeden audiobook w miesiącu do listy lektur. Papier nie umiera nigdy, ale jakoś sobie radzić trzeba, skoro sobie człowiek wymyślił na stare lata zostać matką;-)

 

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *