Półka z książkami

Styczeń w skrócie

Czyli co udało się przeczytać i co polecam.

Barbara Klicka „Zdrój” (Wydawnictwo W.A.B, 2019) NOWOŚĆ
Barbara Klicka „Zdrój” (Wydawnictwo W.A.B, 2019)

W każdej linijce tej książki czuć, że autorka jest poetką. Zachwyciła mnie swoim stylem i pomysłem na budowanie zdań i całej narracji. Dzięki niektórym zabiegom powieść „Zdrój” jest plastyczna i surrealistyczna. Czytać ją, dzięki temu, można na kilka sposobów, rozmawiać o niej długo i ciągle znajdować nowe tropy. Czasem miałam tylko wrażenie, że autorka mimo wszystko nie znalazła wszędzie świeżej myśli i swoich bohaterów potraktowała dość stereotypowo. Mimo to trzeba przyznać, że „Zdrój” jest językowo bardzo ciekawy, a do tego wielowymiarowy. Sanatorium jako opresyjne miejsce, w którym jednostka czuje na każdym kroku, że jej prawa znikają. Pomysł naprawdę ciekawy.

__________________________

Tayari Jones „Nasze małżeństwo” Tłumaczenie: Aleksandra Wolnicka (Wydawnictwo Otwarte, 2019) NOWOŚĆ

Tayri Jones „Nasze małżeństwo” (Wydawnictwo Otwarte, 2019)

Za każdym razem, kiedy tak chwalona, a przede wszystkim nominowana do National Book Award książka, mnie rozczarowuje, czuję dysonans poznawczy. Trwa on wprawdzie niedługo i kończy się raczej ostatecznym przymusem dokończenia książki, ale jednak się pojawia. Nie inaczej było w przypadku „Naszego małżeństwa”. Książka ma naprawdę ciekawą fabułę i niezły pomysł na bohaterów. Autorka przeprowadza nas przez ich historię w dwojaki sposób – poprzez nielinearną narrację i ich listy. Niestety książka jest dla mnie na tak marnym poziomie literackim, że nie mogę się kompletnie wczuć w sytuację bohaterów, podążać za nimi. Ich dialogi są tak kwadratowe i nijakie, że myślę sobie – matko jedyna – naprawdę ktoś to tak napisał? Dla mnie to była strata czasu niestety. Barack Obama i Ophra Winfrey są innego zdania 😉 Sprawdźcie sami.

_________________________

Sylvia Plath. „Szklany klosz” (Wydawnictwo Marginesy, 2019) WZNOWIENIE

Sylvia Plath „Szklany klosz” (Marginesy, 2019)

Miesiąc po napisaniu tej książki Sylvia Plath popełnia samobójstwo. Ma 31 lat, jest rok 1963. Czytanie tej książki jest jak podnoszenie ciężarów. Każda strona ciąży i przenika smutkiem – na bohaterkę i jej świat opada szklany klosz, spod którego nic nie widać, pod którym nie da się oddychać. To powieść biograficzna Plath i jedocześnie zapis walki, jaki toczyła same ze sobą. Jeszcze pierwszy miesiąc bohaterki w Nowym Jorku wydaje się w miarę poukładany. Jednak utrata możliwości ukończenia wymarzonych studiów spycha ją w przepaść, z której jedyną ucieczką wydaje się śmierć. Precyzyjne opisy, trafne spostrzeżenia i piękny język sprawia, że książka dziś również jest bardzo aktualna i równie bolesna. Nie ma bowiem większego cierpienia niż ten płynący ze środka, który odcina nas od świata zewnętrznego. Ważna książka, która obrazuje konfrontację młodości, marzeń i aspiracji ze światem realnym, brutalnym i kompletnie niepociągającym.

__________________________

Sacha Batthyany „A co ja mam z tym wszystkim wspólnego? Zbrodnia popełniona w marcu 1945. Dzieje mojej rodziny” Tłumaczenie: Emilia Bielicka (Czytelnik, 2018)

Sacha Batthyany „A co ja ma z tym wspólnego?” (Czytelnik, 2018)

Po wspaniałej książce Macieja Zaremby Bielawskiego „Dom z dwiema wieżami” sięgnęłam po kolejną książkę, w której autor zagrzebuje się w historii swojej rodziny. Szwajcarski dziennikarz podróżując po różnych krajach, próbuje dowiedzieć się, jaki udział miała jego ciotka w unicestwieniu 180 Żydów. Ta książka ma dwie warstwy. Pierwsza opiera się na faktach i szukaniu powiązań między członkami rodziny a Żydowskimi pracownikami, na podróżowaniu śladami pokrzywdzonych i ich rodzin. To fascynująca droga, która wymaga od autora dogłębnego spojrzenia na rodzinę i skonfrontowania się z jej reakcjami (czasem nieprzyjemnymi i obcesowymi). Druga warstwa to, niemniej interesujący wątek, traumy, która ciągnie się przez pokolenia, na każdym członku rodziny odciskając ślad. Przez całe życie autora prześladowała myśl, że jest przezroczysty, nie zostawia „śladów na śniegu”, trawi go jakaś niewidzialna tajemnica – coś jest nie tak, jak powinno być. Historia rodzinna i jej wpływ na losy późniejszych pokoleń to spadek, z którym nie każdy umie sobie poradzić. Szczególnie, kiedy stała się tajemnicą.

__________________________

Zygmunt Bauman, Thomas Leocini „Płynne pokolenie” Tłumaczenie: Szymon Żuchowski (Czarna Owca, 2018)

Zygmunt Bauman „Płynne pokolenie”

Ostatnia książka Zygmunta Bauman (wybitnego socjologa i filozofa) jest niedokończoną rozmową z młodym włoskim naukowcem. Obaj panowie zastanawiają się nad rzeczami fundamentalnymi związanymi z rzeczywistością ludzi, którzy urodzili się w latach ’80. Co znaczą tatuaże i jaką rolę pełni internet w dzisiejszych czasach? Gdzie leży granica między indywidualizmem a wspólnotą? Czy dziś wiemy, co to znaczy być razem – w sensie społecznym, nie rozmów na Facebooku? Kto i dlaczego tworzy bezpieczne bańki, w których się poruszamy? Choć książka niedokończona, zostawiła mnie z wieloma przemyśleniami nad współczesnością i własnymi niemal automatycznymi zachowaniami.

_________________________

Katarzyna Molęda „Szwedzi. Ciepło na północy” (Czarna Owca, 2015)

Katarzyna Molęda „Szwedzi. Ciepło na północy”

Już sama nie wiem, czy ta książka mnie relaksowała czy denerwowała. Na pewno nie jest to reportaż literacki, ale za to prezentuje naprawdę bogatą wiedzę o życiu Szwedów. Autorka mieszkając w Szwecji i będąc konsulem w Sztokholmie ma informacje z pierwszej ręki – i tej kumpelskiej i tej zawodowej. Dzięki temu dostajemy pokaźny zastrzyk informacji o tym, jak funkcjonuje szwedzkie społeczeństwo każdego dnia i czym dla Szwedów jest indywidualizm i wspólnota. Jednocześnie wszystkie nerwy można sobie zszargać czytając tę książkę. Zawsze uwielbiałam Skandynawię, ale po tej lekturze już nawet nie chce mi się gadać o jej zaletach. Każda strona przynosiła nową informację, która zachwycała, onieśmielała, błagała o naśladowanie. Do Szwecji nam cholernie daleko i z każdym akapitem ta odległość staje się coraz większa. Wspaniała podróż po kraju, w którym ludzie ułatwiają sobie życie. Żyją i dają żyć innym. Po prostu.



Dodaj komentarz