Tag: Jerzy Pilch

Tylko młodość trwa długo!

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Udostępnij:Nie wiem co on ma w sobie, ale go uwielbiam. Z tymi jego dziwactwami, z tym cynizmem i paskudnym, narcystycznym charakterem. A już najbardziej lubię go za tą wiszącą w powietrzu melancholię. Co prawda z wiekiem robi się coraz bardziej zrzędliwy, ale nadal przyciąga –  językiem ciętym jak brzytwa i sarkazmem gorzkim jak cholera. Przed Państwem Jerzy Pilch! Jeśli macie… Read more →

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Co czytamy w marcu?

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Udostępnij:Patrycja czyta dwie nowości: „Zawsze nie ma nigdy” Jerzego Pilcha, „Górę Tajget” Anny Dziewit-Meller i jedną biografię, czyli „Życie” Keitha Richardsa. Marta czyta Ferrante, Fabera i Nesbo. Mieszanka wybuchowa, czyli w marcu jak w garncu;)   „Zawsze nie ma nigdy” Jerzy Pilch, Wydawnictwo Literackie Nie można przejść obojętnie koło takiej rozmowy! Szczególnie jeśli tak jak ja uwielbia się Pilcha. Tymbardziej kiedy… Read more →

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Nie oczekuję niczego

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Udostępnij:Rok, który właśnie tak hucznie pożegnaliśmy nie należał do moich ulubionych. Pomimo początkowo pozytywnych recenzji, w miarę rozwoju wydarzeń robiło się coraz mniej przyjemnie, a bohaterowie zbyt często i gęsto doświadczali kaprysów i destrukcyjnych zachowań tego małego drania. Przez jego dyktatorskie zapędy stos nieprzeczytanych książek przy moim łóżku rósł, zamiast się zmniejszać, a noworoczne postanowienia – żeby czytać więcej niż… Read more →

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Jak dojrzewałam do Pilcha

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Udostępnij:Do Pilcha dojrzewałam w bólach. To było trochę tak jak z jedzeniem oliwek, albo sera pleśniowego – najpierw się krzywisz, plujesz tym świństwem, a potem coś ci klika, pierwszy szok mija i zaczynasz rozsmakowywać się w tych dziwacznych rarytasach. Pamiętam jak jeszcze na studiach wszyscy przeżywali ‚Pod Mocnym Aniołem’. Wiadomo, piło się wtedy jakoś tak bardziej romantycznie i ostatecznie, wiec… Read more →

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone