• Półka z książkami

    Magik w Berlinie

    Na wakacjach czytam dużo kryminałów. Już od czerwca szukam nowości, robię listę, wybieram te, które ze mną pojadą w podróż. Nie jest to zawsze dobra strategia, bo niektóre są tak dobre, że ciężko się od nich oderwać. Połączone jednak z odpoczynkiem dają ekstra efekt: wyłączenie totalne.

  • Półka z książkami

    Najgorszy człowiek na świecie

      Nie będę ściemniać, że z tą książką jest łatwo. To nie jest hollywoodzka wersja alkoholizmu, ale, co uznaję za plus, to nie jest też „Pod Mocnym Aniołem” Jerzego Pilcha. To raczej podwodny świat Małgorzaty Halber, do którego nurkujemy bez sprzętu, tylko z maseczką, jak mało ogarnięci turyści.

  • Powieść,  Półka z książkami

    Kobiecy ring

    Bardzo lubię książki Grażyny Plebanek. Lubię je za bohaterki. Jest w nich zawsze kobieta, której szukam dookoła siebie; kobieta walcząca o siebie, silna, po swojemu dążąca do celu i bardzo w tym wszystkim kobieca. Kobieta, której rozwój mogę obserwować z każdym rozdziałem, iść z nią przez jej życie i szukać podobieństw w moim. Lubię „Dziewczyny z Portofino”, uwielbiam „Przystupę”. „Bokserkę” oswajam.

  • Powieść,  Półka z książkami

    Niebezpieczne damskie trójkąty

    „Dawna przyjaźń jest jak stara miłość, lepiej do niej nie wracać” Kobieca przyjaźń bywa szorstka jak zarost mężczyzny. Kochany, uwielbiany, czasem uwiera, czasem męczy, może zadrapać. Męska przyjaźń wydaje się mniej skomplikowana. Podlewana odpowiednią ilością alkoholu, toczy się pewnie, rzadziej zaskakuje, mniej jest w niej rozczarowań (panowie, wyprowadźcie mnie z błędu, jeśli się mylę!). Faceci świetnie dogadują się na wódce. Kobiety swojej wódki nie mają (a szkoda!). Nie wliczam spotkań na drinka i wino, bo to ma się nijak to męskiej wódki. Kobiety częstują się na nich małymi kłamstewkami, krygują, mówią naokoło, rzadko konfrontują ze sobą. Oczywiście są wyjątki powiecie. Oczywiście są, przyznam, coś o tym wiem, ale generalnie kobiece…

  • Półka z książkami

    Matka Feministka

    „Bardzo bym się martwiła, gdyby „Matka Feministka” była odebrana jako atak na polski feminizm, a nie jako próbę nowego otwarcia. Ale może się trochę zagalopowałam? (…) Łączenie feminizmu z macierzyństwem to nie kaszka z mleczkiem. Pewnie dlatego wiele kobiet odeszło z naszego środowiska, uznając, że feminizm to przygoda z młodości, a potem rozpoczyna się prawdziwe życie. Ja się na to nie zgadzam” Agnieszka Graff , „Wysokie Obcasy” (nr 18) – 10 maja 2014. Czekamy na książkę 🙂