• Półka z książkami

    O starości i innych demonach

    Był czas, że niemal kompulsywnie zaczytywałam się jego magicznymi powieściami. Ewidentnie jednak przedawkowałam, bo ostatnio jakoś tak zaniechałam i z umiarkowaną ochotą sięgałam do Marqueza. A teraz wpadła mi w ręce „Rzecz o mych smutnych dziwkach” i pomyślałam, że to będzie takie moje eleganckie i adekwatne pożegnanie z mistrzem. Co prawda elegancko tak do końca nie było, bo rzecz dzieje się głownie w burdelu, ale faktycznie nie mogłam się pozbyć wrażenia, że to jest pożegnanie, taki trochę testament Marqueza i skondensowana paczka najważniejszych przemyśleń. „Rzecz …” jest przede wszystkim książką o starości, o braku zgody na starość i o przesuwaniu jej granicy. „Gdy ukończyłem czterdzieści dwa lata, udałem się do lekarza, skarżąc się na utrudniający mi…