• Polecamy

    A potem przyszedł maj…

    W majówkę pozwólcie sobie nie robić absolutnie nic! Ewentualnie róbcie tylko to na co macie ochotę. Wąchajcie bzy, spacerujcie boso po trawie, całujcie się ze swoimi partnerami, albo z kim tam chcecie. Pijcie wino i przez moment zapomnijcie o robocie, kredytach, stresach… A jeśli przyjdzie Wam do głowy szalony pomysł, żeby coś fajnego poczytać to zrobiłam Wam listę książkowych nowości, które może Was zainteresują. Tylko nie szalejcie! Nie tylko czytaniem żyje człowiek. A poza tym majówki mamy w tym roku dwie więc można czytać od majówki do majówki;-)

  • Półka z książkami

    Nie oczekuję niczego

    Rok, który właśnie tak hucznie pożegnaliśmy nie należał do moich ulubionych. Pomimo początkowo pozytywnych recenzji, w miarę rozwoju wydarzeń robiło się coraz mniej przyjemnie, a bohaterowie zbyt często i gęsto doświadczali kaprysów i destrukcyjnych zachowań tego małego drania. Przez jego dyktatorskie zapędy stos nieprzeczytanych książek przy moim łóżku rósł, zamiast się zmniejszać, a noworoczne postanowienia – żeby czytać więcej niż w ubiegłym i nie kupować nowych książek, dopóki stosik nieprzeczytanych z lekka nie zmaleje – szybko przestały się dotrzymywać. Na szczęście w serii nieprzyjemnych zdarzeń momenty były! A chwile przyjemności zdarzyły się także za sprawą kilku książek, które wbrew rozsadkowi wpadły mi w ręce, a potem wyminawszy niegrzecznie stojący stosik ‚książek…

  • Półka z książkami

    Krajobraz po wojnie w jakości HD

    Kiedy lata temu (to było jeszcze w poprzednim wieku sic!) przygotowywałam się do matury z historii, powiedziałam mojemu profesorowi, że dla mnie historia kończy się w 1945 roku, a potem to już tylko polityka, wiec mnie to już kompletnie nie interesuje. Miałam 18 lat, chodziłam w długich swetrach, słuchałam Nirvany i interesowały mnie tylko spektakularne wydarzenia historyczne: rewolucje, wojny i skandale obyczajowe. W efekcie w życiu nie interesowałam się tym, co się stało po wojnie. Tak tuż, tuż po wojnie. Myślałam podręcznikiem. Koniec wojny, maj 1945: słońce zaświeciło, ludzie z goździkami na ulicach witający zwycięską armię, no i oczywiście ten bosko całujący marynarz na Time Square . Gdyby nie serial „Dom”, który…

  • Półka z książkami

    Beksińscy

    Odkryłam Beksińskiego jeszcze na studiach. Obrazy kojarzyły mi się trochę z Thorgalem (jedynym komiksem, który w życiu przeczytałam) i wpisywały się wtedy idealnie w moją fascynację tematami dance macabre. W drodze w Bieszczady, do których miałam wtedy bardzo blisko, udało mi się nawet parę razy w Muzeum w Sanoku porównać oryginał z reprodukcją, którą czasami, w przypływach melancholii wrzucałam sobie na tapetę kompa. A potem jakoś mi przeszło. Inne fascynacje, trochę mniej dołujące zainteresowania. Pewnie dlatego książka „Beksińscy. Portret podwójny” Magdaleny Grzebałkowskiej przeleżała kilka miesięcy zanim zdecydowałam, że moment powrotu do młodzieńczych fascynacji właśnie nadszedł. Książka wciąga mnie od pierwszych stron. Barwność i absurdalność życia Beksińskich pojawia się tam naprzemiennie. Inteligenty dowcip, cudowne puenty, artystyczna cyganeria,…