Trudne światło – emocjonalny rollercoaster

Gdybym miała urządzić wewnętrzny plebiscyt i wybrać jedno uczucie jakie mi towarzyszyło, kiedy czytałam „Trudne światło” Tomasa Gonzaleza, to z pewnością wygrałby smutek. Mimo tego uczucia to jedna z lepszych książek jakie udało mi się w ostatnim czasie przeczytać. Minęło wiele czasu od tej lektury, a ta historia nadal pozostaje gdzieś z tyłu mojej głowy.

To co najważniejsze. Kiedy poeta zabiera się do napisania powieści, można mieć nadzieję, że nie zawiedzie przynajmniej w warstwie językowej. W przypadku „Trudnego światła” Tomasa Gonzaleza w pakiecie z pięknym językiem dostajemy piękną, nieco sentymentalną opowieść o tym co najważniejsze i nieuniknione.

Bohaterem jest David, kolumbijski malarz z Nowego Jorku. Poznajemy go, jako starszego pana, który powraca wspomnieniami do najtrudniejszego momentu w swoim życiu – jego syn, cierpiący w wyniku urazu na chroniczny, niewyobrażalny i nieuleczalny ból, decyduje się na eutanazję. Nie jest to jednak tylko rekonstrukcja wydarzeń i  wbrew pozorom nie jest to książka o rozpaczy i tragedii. Traumatyczne wydarzenia to pretekst do filozoficznych rozważań na temat tego co w życiu jest najważniejsze. Życie, śmierć, miłość, szczęście, cierpienie, wszystko się tutaj przeplata wywołując emocjonalny rollercoaster.

 

Smutek jest czymś nieruchomym: jest płynny, zmienny, a jego płomienie, bardziej niebieskie niż pomarańczowe i czerwone, czasem przeraźliwie bladozielone, torturują człowieka raz z jednej strony wewnątrz ciała, raz z drugiej, czasem palą całe wnętrze, i to tak mocno, że zaczynasz krzyczeć w milczeniu jak na sławnym obrazie Muncha, gdzie człowiek stojący na moście wydaje z siebie krzyk.

 

„Trudne światło” jest jak emocjonalny koncentrat. Mimo, że to książka niewielka objętościowo, nie dasz rady jej szybko skonsumować, jednego wieczoru, przy lampce wina czy kubku herbaty. Musisz ją przepuszczać przez siebie stopniowo, czymś rozcieńczyć. Czytając będzie ci smutno. Będzie ci towarzyszył niepokój i nadzieja, że wszystko dobrze się skończy, ale nie będzie happy endu. Będzie za to życie – prawdziwa jego esencja.

 

Trudne to było, ale radość zawsze – albo prawie zawsze – przebija się, wypływa na wierzch jak kawałek drewna w wodzie, niezależnie od głębi przeżytego dramatu.

 

Tomás González, Trudne Światło

Wydawnictwo Znak

Kraków, 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *