Uśmiech Bartoszewskiego

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Poszłam na spotkanie autorskie, ale tak naprawdę chciałam spotkać się z człowiekiem dla mnie ważnym, którego bardzo brakuje w przestrzeni publicznej, zawłaszczonej chwilowo przez niepamięć i bylejakość.

„Pędzę jak dziki tapir. Bartoszewski w 93 odsłonach” to książka z dokładnie 93 anegdotami z życia prof. Władysława Bartoszewskiego, które zebrał jego wieloletni współpracownik Marek Zając. Spotkanie autorskie odbyło się w jednej z sal Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, w której zgromadzili się starsi przyjaciele profesora i młodsi jego fani (a co! w końcu fanka prof. Bartoszewskiego brzmi dość spontanicznie, bardzo współcześnie i w sumie oddaje mój do profesora stosunek). Siedziałam między starszym małżeństwem, dość wzruszonym i żywo reagującym na każdy fakt historyczny a opalonym 30-latkiem w modnie skrojonym garniturze, który uśmiechał się pod nosem. Przede mną była też para z trójką dzieci, a koło nich znowu starsze osoby. Wspominam o tym tylko dlatego, że podczas tego spotkania czułam więź i szczerość w przeżywaniu mniej więcej tej samej palety emocji z grupą różnorodną, wiekową zróżnicowaną, którą połączyła niezwykła postać. Na spotkaniach autorskich to raczej rzadkość.

Prof. Bartoszewski miał niepradopodobne pokłady humoru (również tego czarnego dotyczącego Auswitz, do którego, jak słusznie zauważył autor Marek Zając, mają prawo tylko byli więźniowie obozu), którym nie tylko zarażał ludzi, ale rozbrajał trudne dla siebie i otoczenia sytuacje.  Już sam tytuł książki – „Pędzę jak dziki tapir”- jest kapitalny, a jest cytatem z samego profesora. Spotkanie autorskie prowadzili ci, którzy z Baroszewskim pracowali wiele lat; Michał Komar, autor „Wywiadu rzeki”, Marek Zając, wieloletni współpacownik i autor jeszcze nieskończonej biografii i Katarzyna Montgomery, dziennikarka, która przeprowadzała z nim wywiady dla Gazety Wyborczej i Przekroju. Wszyscy mieli tyle wspaniałych anegdot i pięknych, zabawnych historii, że nie mogłam się momentami zdecydować, czy chce mi się śmiać (tak po prostu, bo profesor był zabawny) czy płakać (głównie ze wzruszenia i żalu, że go już nie ma wśród nas). Książkę z anegdotami przeczytałam po powrocie do domu w godzinę.

„Róbcie, jak uważacie, i uważajcie, jak robicie” to moje ulubione powiedzonko prof. Bartoszewskiego i jednocześnie kwintesencja jego osoby – żarty żartami, ale swoje trzeba robić dobrze i przyzwoicie. Bardzo nam dziś go brakuje w debacie publicznej, w rozmowach z młodym ludźmi – tak jak ja go kiedyś słuchałam, i w kontynuacji tego, co ważne dla nas wszystkich i czego nie możemy tak łatwo zgubić i zapomnieć.

Jeżeli chcecie poznać 93 anegdoty zajrzyjcie do tej niepozornej książki. Jedną wam na zachętę zacytuję.

„Twają przygotowania do wizyty Helmuta Kohla w Polsce. Profesor przekonuje, że obowiązkowym punktem jest wizyta z Auschwitz-Birkenau. Jednak Kohl ociąga się z deklaracją, wreszcie oświadcza:

– Ale ja już tam byłem…

Profesor patrzy kanclerzowi Niemiec głęboko w oczy i zimnym tonem oświadcza:

– Ja też. „

 

 

Marek Zając „Pędzę jak dziki tapir. Bartoszewski w 93 odsłonach”

Wydawnictwo WAM Kraków, 2017

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *