Walka, o której warto czytać

O „Mojej walce” Karla Ovego Knausgårda wiedziałam tyle, że jest o niej głośno na całym świecie i że pół rodziny autora przestała z nim rozmawiać z jej powodu. A może to była cała rodzina?

Tak to już jest z wielkimi talentami. Prześcigają swoje czasy, co rzadziej spotyka się z aprobatą otoczenia, a częściej z krytyką i świętym oburzeniem. A że akurat padło na rodzinę… no cóż. „Moja walka.1” to 500 stron bardzo osobistych wspomnień i głębokich przemyśleń. Za 100 lat będzie to po prostu dobra książka, bez całego tego bagażu osobistego, który teraz ciąży i gniecie.

"Moja walka. Księga pierwsza" Karl Ove Knausgard, Wydawnictwo Literackie 2015

„Moja walka. Księga pierwsza” Karl Ove Knausgard, Wydawnictwo Literackie 2015

Karl Ove Knausgård podjął bezkompromisową próbę rozliczenia się ze swoją przyszłością i teraźniejszością. Nie waży, nie łagodzi, nie koloryzuje – pisze jak było, pisze jak jest. Nazwanie go odważnym wydaje się nieadekwatne. Odważna bywam ja, kiedy skulona strachem i chorobą lokomocyjną wchodzę na pokład samolotu. On przebija igłą własne ciało i czeka co my na to. Dobiera się do delikatnej tkanki najbliższych mu osób. Przechodzi na drugą stronę lustra i zrywa z siebie skórę. No jak to ma nie boleć? Boli jak skurczysyn. Gdzieś przeczytałam, że u Norwega w książkach króluje magiczny chłód. Bardzo spodobało się to określenie. Są takie momenty w tej książce, o których nie można zapomnieć. Dramatyczne, ale opowiedziane tak po prostu, trochę mimo chodem. Prostota jest generalnie siłą tych wspomnień, dzięki której jesteśmy też bliżej własnych przeżyć. Przy śmierci ojca autora czułam jak wbijam sobie paznokcie w dłonie. Każdy jednak poczuje coś takiego w innym momencie. Każdego inny moment zaboli.

Świetna książka. W zrozumiały sposób nie do przełknięcia przez rodzinę. Za to do długiego trawienia przez nas. Smacznego.

Ocena Booklove: pretekst żeby zostać w łóżku (Wrrrr)

Karl Ove Knausgård

„Moja walka”, wydawnictwo Literackie

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *