Wessana wgłąb Wołynia

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

„Sprawiedliwi zdrajcy” Witolda Szabłowskiego to książka, którą powinien przeczytać każdy. Zasmuca i wzrusza jednocześnie. Odkrywa historie, które tak mocno każą wątpić w człowieka, jak w niego wierzyć w każdej minucie życia.

Świat to nie konflikty państw, powiązania ekonomiczne, otoczenie geopolityczne. Świat to ludzie i od nich zależy, jak będzie poukładany. Może być mnóstwo wojen, ale w ostatecznym rozrachunku to my wszyscy, i każdy z osobna, podejmujemy decyzję – walczę i zabijam – nie walczę, ratuje drugiego człowieka.

„Sprawiedliwi zdrajcy” to reportaż Witolda Szabłowskiego o losach Wołynia. Krwawej historii ziemi, która została już na zawsze naznaczona. Ludzie tam mieszkający dotknięci zostali okrucieństwem, którego skutki odczuli wszyscy; starzy i młodzi, dzieci, nawet te, które urodzić się nie zdążyły, Ukraińcy i Polacy. Nie da się jakoś racjonalnie wytłumaczyć napaści Ukrainców na  polskie wsie. Nie da się powiedzieć: musieli. Nie można tego odnieść do działań wojennych. Bo niby jak? Kiedy narodziła się taka myśl, żeby zabić swojego sasiąda, jego żonę i dzieci? Złapać za widły, podpalić kościół pełen ludzi? Kiedy? Na pewno nie z dnia na dzień. Autor gdzieś delikatnie zaznacza, że polsko-ukraińska historia nie ma swojego początku w tamtych okrutnych czasach, a jest konsekwencją działań politycznych i czysto ludzkich zagrań.

Szabłowski nie przekonuje nas, która historia była ważniejsza, która lepsza. Stawia zdrową granicę między tym, co okrutne i tym, co w tym okrucieństwie było prawdziwą oznaką człowieczeństwa. Pokazuje historie, które w całym tym szaleństwie, pozwalają wierzyć w człowieka i żyć dalej, mając nadzieję, że to się już nie powtórzy. Szabłowskiemu udało złapać równowagę, która wydaje się niemożliwa przy opisie tamtych zdarzeń. Książkę czyta się trochę płacząc, a trochę uśmiechając się nieśmiało pod nosem. Tak, przyznaję, można od tego trochę zwariować, ale warto.

„Sprawiedliwych zdrajców” przeczytałam w dwa wieczory. Nie mogłam się od tej książki oderwać, jakbym została wessana w głąb Wołynia. Napisana w sposób fabularny, sprawiła, że ja jej nie czytałam tak, jak czyta się książki, ja ją czułam. W spaleniznie, głodzie, krzyku, płaczu, strachu i odwadze. To nie jest tylko historia Polaków i Ukraińców, ale ludzi, którzy tworzą każdą historię.

Warto!

 

Szabłowski „Sprawiedliwi zdrajcy” (Wydawnictwo Znak, 2016)

Witold Szabłowski „Sprawiedliwi zdrajcy”

Wydawnictwo Znak, 2016

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

  2 comments for “Wessana wgłąb Wołynia

  1. 17 lutego 2017 at 11:23

    Trochę się tej książki boję. Już dwa razy miałam ją w wirualnym koszyku i za każdym razem rezygnowałam. W sumie sama nie wiem do końca, dlaczego.
    Może się jednak w końcu przełamię?

    • 20 lutego 2017 at 10:40

      Nie będziesz żałować. Jest tam naprawdę dużo pozytywnych rzeczy w całej tej historii. Jest poza tym wyważona 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *