Wiara czyni cuda

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Pierwsze spotkanie z kryminałem Anny Kańtoch uważam za bardzo udane. Od pierwszych stron czułam, że „Wiarę” będzie mi się dobrze czytało.

To wszystko zasługa stylu autorki i dość sprawnie zawiązanej zagadki. Może nie jest to supełek kryminalny, który zapamiętam na lata, ale po kolejną książki autorki sięgnę na pewno. Anna Kańtoch pisze tak jak lubię – kreśli bohaterów dość głęboko, osadza kryminał epoce dla nas dalekiej, co ważne sprawnie tworzy klimat swojej opowieści.

Mała miejscowość letniskowa, lato 1986, w tle budowa elektrowni atomowej, zapach lata i wsi polskiej, tajemnica schowana głęboko i wiara w cuda, w której mniej cudów, a więcej krzywdy. Takie polskiej piekiełko.

Młody proboszcz znajduje na nasypie kolejowym ciało zamordowanej dziewczyny. Nikt jej nie zna, trudno ustalić kim jest i skąd przyjechała. To nie ostatnia sytuacja, w której ksiądz znajdzie się nie w tym miejscu co trzeba. Okaże się jeszcze, że plotki dotyczące przeklętej parafii zaczną nabierać mocy. Do Rokitnicy zostaje wezwany kapitan Witczak. Śledźtwo idzie opornie, trupów jest coraz więcej, a miejscowi milczą jak zaklęci. I tyle Wam mogę zdradzić, żeby nie psuć przyjemności.

Podobał mi się duet doświadczonego, mrukowatego Witczaka z kompletnym żółtodziobem Hanką. Fajnie, że nie okazała się gadatliwą, przemądrzałą dziunią, ale niezbyt ładną, chudą, nieźle kombinującą szeregową. Podobały mi się kolory i zapachy wsi. Może tylko dla mnie ten kryminał był pełny takich rarytasów, które usypiały moją czujność. Podobało mi się jeszcze kilka rzeczy, o których, o zgrozo!, nie mogę napisać, bo wszystko Wam zdradzę. Czytajcie Kańtoch i dajcie znać, co Wam się podobało lub nie 😉

PS. Jeżeli będziecie szukać podobnego klimatu w kryminale to polecam książkę Wiesława Weissa „Biała wódka, czarny ptak” 🙂

 

Anna Kańtoch „Wiara”

Wydawnictwo Czarne, 2017

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *