Wróbelek z kości

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

To bardzo niepozorna książeczka, ale uważajcie bo ten łagodny i prosty sposób opowiedzenia historii, o tym co dzieje się w obozach uchodźców, to tylko pozorna lekkość. To jest tak jakbyś oglądał świat przez dziecięce okulary. Obrazy nie są za bardzo wyraziste, może skupiają się nie na tych elementach, na których ty byś popatrzył, ale przez ten dziecięcy rozmiar działają jeszcze mocniej. Historia na długo zostaje pod powiekami.

„Wróbelek z kości” Zany Fraillon to historia małego chłopca Subiego, który urodził się w obozie dla uchodźców. Nie zna innego świata. To jego dom, codzienność i jego życie. O innym słyszy tylko z opowiadań dorosłych i z jednej strony jest go bardzo ciekaw, a z drugiej bardzo się tego nieznanego życia boi.

Codzienne wydarzenia w obozie Subi opisuje swoim dziecięcym językiem, dlatego nie wszystkie zjawiska opisane są wprost. To swoiste zmiękczenie dramatycznych niekiedy historii pozwala czytelnikowi z jednej strony w miarę łagodnie przez nie przebrnąć, z drugiej wywołuje ciarki na plecach i uczucie niezgody na to, aby jakiekolwiek dziecko musiało tak właśnie żyć.

Subi i jego rodzina mieszkają w jakimś nieokreślonym obozie dentencyjnym. Chłopczyk pochodzi z muzułmańskiej grupy etnicznej Rohingja – jednej z najbardziej prześladowanych grup etnicznych na Ziemii, której prawdopodobnie grozi nawet eksterminacja ze strony rządu Mijanmy. Świat o tym wie. Pomimo tego, kiedy uchodźcy z tego plemienia znaleźli się na środku morza żadne Państwo nie udzieliło im pomocy. Łodzie odholowywano „z powrotem” na morze. Świat się temu przyglądał.

Nieliczni próbują pomóc, oferują możliwość przyjęcia uciekających przed prześladowaniem. Wielu straszy uchodźcami budując na tym swój polityczny kapitał. A masy żyją normalnie, od czasu do czasu poruszone wydarzeniami takimi jak zbombardowanie szpitala i ewakuacja wcześniaków z inkubatorów w Aleppo. Nawet wtedy jednak świat nie staje w miejscu. Słońce nie przestaje świecić, a ludzie którym w życiu się poszczęściło bo urodzili się w innym miejscu na ziemi żyją swoim życiem. Piją kawę, jedzą śniadanie, czytają książkę, czy grają w golfa jak na słynnym zdjęciu José Palazona z Melilli.

Fotografia José Palazona z grupy PRODEIN, która broni praw imigrantów, przedstawia płot na granicy Maroka i Melilli – hiszpańskiej enklawy w Afryce

Zana Frailon napisała tą książkę pod wpływem własnych doświadczeń – poruszona losem uchodźców w jednym z australijskich ośrodków detencyjnych. Przemoc, strajki głodowe, a także śmierć w tych obozach to codzienność, a mieszkańcy ośrodków nierzadko są traktowani jak przestępcy.

To co dla nas jest statystyką, ogółem, zjawiskiem społecznym dla milionów ludzi jest codziennym indywidualnym koszmarem, tęsknotą za normalnym życiem, godnością i spokojem. Dlatego też autorka codzienne dramatyczne życie milionów osób, które z powodu wojny zmuszone były zostawić swój dotychczasowy świat, ubiera w fikcyjną historię jednego, małego bohatera. Dzięki temu problemy uchodźców stają się bardziej realne, mniej statystyczne.

Ważna, mądra i poruszająca książka.


WRÓBELEK Z KOŚCI, ZANA FRAILLON

WYDAWNICTWO PORADNIA K

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *