Za co pokochałam hygge

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Jak to z każdą modą bywa – odchodzi równie szybko, jak się pojawia. Nie wiem, czy hygge się u nas utrzyma jako trend panująco-wnoszący, ale patrząc na to jak moda na skandynawskie wnętrza nie przemija, jest to całkiem prawdopodobne. Kiedy opadł kurz po pierwszym zachwycie hygge – zjawisko omawiane było prawie w każdym medium i na wielu blogach, mogę mu się przyjrzeć na spokojnie.

Dania w 2016 roku była najszczęśliwszym krajem na świecie – tuż za nią uplasowała się Szwajcaria ( 1. w 2015 roku), a na trzeci miejscu Islandia. Nam przypada miejsce 57. tuż za Rosją, a przed Koreą Południową. Raport Szczęścia przygotowywany jest co roku przez dwie instytucje – Sustainable Development Solutions Network (SDSN) oraz Earth Institute Uniwersytetu Columbia. Po raz pierwszy został opublikowany w 2012 r. Nie to, żebym jakoś specjalnie marudziła. Jestem zwolenniczką tezy, że każdy jest kowalem swojego szczęśliwego i nieszczęśliwego losu, ale jednak kochani…weźmy się w garść albo przynajmniej złapmy trochę szczęście. Zasługujemy!

Zobaczmy, co zatem ten szczęśliwy kraj ma takiego, czego nie mają inni.. O co chodzi z ich sławnym na cały świat hygge, które daje Duńczykom poczucie spokoju, ciepła, przynależności.

Na to, co ogólnie nazywa hygge składa się dużo rzeczy. Mogę wyróżnić cztery aspekty, za które je pokochałam, których nie można zastosować w życiu kupując jedynie odpowiednie lampy czy świece w IKEI. Im więcej czytałam o hygge tym bardziej jasne dla mnie było, że trudno jest zastosować jego zasady w miejscach, w których ludzie czekają na złoty środek bez wysiłku. Niech szczęście przyjdzie. A przecież nie ma szczęścia bez ciężkiej nad nim pracy 🙂 No chyba, że chce kupić po prostu dobrą lampę.

 

  1. Ludzie, ludzie i jeszcze raz ludzie..

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o hygge, pomyślałam, że chodzi pewnie o design, wystrój wnętrz, świece. Byłam blisko, ale jednak to są dodatki, które owszem tworzą całość, filozofię życia i dnia codziennego , ale jednak nie są istotą hygge. Najważniejsi są ludzie – rodzina, znajomi, przyjaciele. To oni dają nam poczucie bezpieczeństwa i codzienną radość i o nich mamy dbać w życiu, żeby było nam dobrze. Banał – prawda, ale hygge mówi raczej o tym, co każdego dnia ma nam przynosić radość i spokój – bez fajerwerków, deklaracji, wielkich poświęceń. Daj komuś czas dnia codziennego i odbierz polisę na życie. Tak to trochę wygląda w duńskim wydaniu.

 

2. Książki

Sami przyznacie, że booklove nie mógł tego przegapić. Świece, lampy, światło, kominki, wystrój, koce, pledy, swetry i skarpety – wszystko gromadzi się, zakłada, przewiązuje, okrywa, żeby usiąść z gorącym napojem (to właśnie coś ciepłego do picia Duńczycy uznają na hiper hygge) i …. książką. Nie wiem, jaki jest poziom czytelnictwa w Danii, ale wyobraźcie sobie, że ta chwila połączona z książką, jest dla nich ważna. Nie mówimy o chwilowej modzie, ale o tym, co Duńczycy uznają na swoje dobro i szczęście. To więcej niż jakakolwiek akcja czytelnicza. Czytanie mają w swoim DNA i muszę przyznać, że tym mi zaimponowali.

 

3. Fajerwerki tylko od święta

O 17.00 Duńczycy kończą pracę. I koniec. I nie ma, że boli. Kończą pracę i zajmują sie życiem, czyli zajmują się punktem 1 i 2. To niezupełnie nasza wina, że my tak nie mamy. Jesteśmy cały czas krajem na dorobku, który przez lata był okrutnie doświadczany. Nie przeskoczymy nagle etapów, które inne kraje zachodnie po prostu przeszły na spokojnie. Nie da się. Idzie jednak pokolenie, które już czas wolny ceni bardziej niż moje kiedyś (po studiach praca po 12 godzin dziennie była normą) i naszych rodziców, którzy aby coś mieć musieli się narobić. Myślę, że możemy od Duńczyków po prostu czerpać – jak nie w całości to chociaż po kawałku. Patrzeć na nich jak na wyrocznie szczęścia i uczyć się prostej zasady wyluzowywania – inaczej wszyscy skończymy w psychiatryku.

 

4. Jedz dobrze i tak jak lubisz

Zasada jest prosta. Jedzenie nie może być suche, nijakie i bardzo małokaloryczne, jeżeli mamy mieć siłę przetrwać zimy, które trwają średnio osiem miesięcy. Musimy jeść normalnie, słodko i energetycznie. Po co zjadać babeczkę ze słodkich ziemniaków, skoro nie będzie nam smakować, nie poprawi humoru? Bezcelowym działaniom Skandynawowie mówią nie i od rzeczy, którymi się otaczają (lub zjadają) oczekują pomocy w każdym nawet pochmurnym dniu. Dlatego też piją dużo kawy, herbaty, jedzą czekoladę i ciasto. Robią to też oczywiście z ludźmi, którzy są dla nich ważni. Ale uwaga! Wiedzą też, jak ważny jest codzienny ruch na świeżym powietrzu. Po zjedzeniu ciasta, wsiadają na rower i mkną do domu, szkoły i pracy.

Czytając każdą książkę o hygge czuję odrobinę zazdrości (że my tak nie mamy), trochę zażenowania (że to jest proste jednak jak budowa cepa) i trochę motywacji (bo do diabła też tak mogę).

 

Książki, które przeczytałam o hygge:

Meik Wiking „Hygge. Klucz do szczęścia” (Wydawnictwo Czarna Owca, 2016)

Wiking jest dyrektorem Instytutu Badań nad Szczęściem w Kopenhadze. To niezależny think tank zajmujący się dobrostanem, szczęściem i jakością życia. Bada przyczyny ludzkiego szczęścia, by podnosić jakość życia na całym świecie. W tej książce znajdziecie całą filozofię hygge i wszystkie elementy, jakie się na nią składają. Od niej warto zacząć swoją przygodę z hygge. Tak, tak, tu o lampach będzie całkiem sporo 😉

 

 

 

 

Signe Johansen „Hygge na szczęście” (Wydawnictwo Burda, 2017)

Signe Johansen jest kucharką i autorką książek kulinarnych – wykształcenie zdobyła w prestiżowej brytyjskiej szkole Leiths. W tej książce znajdziecie więcej przepisów kulinarnych. Ślina cieknie na widok bułeczek cynamonowych, marynowanego halibuta, dorsza ze skandynawską salsą czy ciasta imbirowego. Jest tu wprawdzie mniej zdjęć niż w każdej wypasionej książce kulinarnej, ale  w książce, poza przepisami, są też bardzo fajne informacje o życiu w Skandynawii, podejściu do natury, jedzeniu zwierząt, uprawianiu sportów na świeżym powietrzu.

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *