Zakochany Iwaszkiewicz

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Czytając listy Iwaszkiewicza do Błeszyńskiego miałam ciągle wypieki na twarzy. Sinusoida emocji, krępująca intymność i szczegółowość w opisach wspólnych przeżyć, także tych seksualnych powodowały bezustanne wzburzenie towarzyszących czytaniu uczuć. Z zaskoczeniem musze przyznać, że Iwaszkiewicz momentami naprawdę mnie zawstydził i niejednokrotnie czerwieniłam się jak pensjonarka.

Kto z kim. Moje zawstydzenie wynikało nie tylko z powodu pikantnych opisów łóżkowych przeżyć. Cała ta historia miłosna jest w ogóle z kosmosu i chyba nie do końca może zrozumieć ją kobieta od lat będąca w stałym związku (znaczy się ja;-). I nie ma tu znaczenia homoseksualny charakter tej relacji, a raczej jego poliamoryczność. Ilość powiązań jaka się tu kotłuje to już nie jest nawet trójkąt, ale jakiś wielobok. Osią oczywiście jest związek Iwaszkiewicza i Błeszyńskiego, ale wokół jak na orbicie przewijają się jeszcze: żona Iwaszkiewicza, kochanki Błeszyńskiego (liczne), kochankowie Iwaszkiewicza, była żona Błeszyńskiego … mniejsza o to, kto by tu do ładu doszedł. Z pewnością ani jeden ani drugi nie mógł narzekać na nudę w życiu.

Prosta historia tragiczna. Oto dojrzały pisarz Jarosław Iwaszkiewicz poznaje młodego inżyniera budowlanego Jerzego Błeszyńskiego. Początkowa fascynacja zmienia się w skąplikowaną relację dwóch mężczyzn. Dzieli ich niemal wszystko – wiek, status społeczny, podejście do życia. Łączy erotyczna fascynacja, zależność finansowa i jakiś rodzaj toksycznej miłości. Piszą do siebie listy, depesze i telegramy, w których zapewniają o swoich uczuciach, robią awantury i wspominają wspólne chwile. Tworzą związek burzliwy, pełen kłótni i wzajemnych pretensji. Kiedy młody Błeszyński umiera na gruźlicę w szpitalu w Turczynku Jarosław nadal będzie pisał do niego listy. Pośmiertnie nadal będzie zapewmiał o swoich uczuciach, robił wyrzuty i obrażał się, że ten do niego nic nie pisze.

Szanuj się chłopie. Myślałam, że historię miłości Iwaszkiewicza i Błeszyńskiego znałam już dobrze za sprawą przeczytanej wcześniej biografii pisarza napisanej przez Annę Król „Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie„. Jednak dopiero listy dają możliwość poznania i wyrobienia sobie własnego zdania na temat tego związku. Po przeczytaniu kilku listów zostałam totalnie wciągnięta w tą relacje w charakterze powiernicy. Te listy są tak dobrze napisane, tak bogate w opisy codziennego życia i spraw Iwaszkiewicza, że bez trudu można poczuć się jak uczestnik tego życia. Miałam nawet chwilami ochotę mu nagadać, jakby to była jedna z moich koleżanek (rzadziej kolegów), którym niejednokrotnie doradzałam w sprawach sercowych. Co bym mu powiedziała? Szanuj się chłopie! Zostaw go. On na ciebie nie zasługuje!

Jesteś mi wszystkim: kochankiem i bratem, śmiercią, życiem, istnieniem, słabością i siłą… a przede wszystkim siłą, czymś, co podtrzymuje we mnie resztki życia i daje złudzenie młodości, czymś, co mi pomaga patrzeć na liście, tęczę, kwiaty i piękne kobiety – czymś, co tworzy zasadniczą plecionkę mojego życia, a na czym dopiero wyrosła moja twórczość, cały mój byt.

Balon Foka. Czułość, rozpamiętywanie i analizowanie każdego spotkania, wypowiedzianego przez telefon zdania, czy podejrzeń Iwaszkiewicza w momentach braku kontaktu ze strony Błeszyńskiego, momentami irytuje. No dorosły facet, a momentami jak rozhisteryzowana baba!. Do tego ilość zdrobnień, rodzajów ucałowań i uwielbień jakie w stosunku do kochanka może zawstydzać niejednego.

Związek jednak sielanką nie był.  Iwaszkiewicz każdy swój list podpisuje różnymi imionami: Roman, Tadeusz, Stanisław… W pewnym momencie zaczyna je podpisywać Balon, czasem Balon Foka. To moment kiedy Jarosław zdaję sobie sprawę z oszustw Jerzego i jego romansu z kolejną kochanką. Pisarz był wykorzystywany i oszukiwany przez młodego kochanka. W pełni dociera dopiero do Iwaszkiewicza po śmierci Jerzego, kiedy na jaw wychodzą jego liczne oszustwa i gierki. Ten podpis pojawia się chyba najczęściej w listach.

Chociażbyś mi przedstawił wszystkie piętnaście swoich kochanek, chociażbyś z trzema się ożenił, żebyś mi wyznał cztery morderstwa i dwa gwałty, gdybyś mi nawet dał po mordzie za to wszystko – zawsze byłbym jednakowy

Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza to świetna literatura, ale pewnie nie dla każdego. Delikatna, tak intymna i poetycka książka, wymaga bowiem skupienia i pewnej otwartości umysłu. To książka, którą czyta się „szeptem”.

 

WSZYSTKO JAK CHCESZ. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza
wstęp i opracowanie Anna Król
Wilk & Król Oficyna Wydawnicza

Niepublikowana do tej pory korespondencja Iwaszkiewicza do Jerzego Błeszyńskiego. Poruszająca historia męskiej miłości, którą czyta się jak powieść.

 

 

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *