Zakochany Iwaszkiewicz

Czytając listy Iwaszkiewicza do Błeszyńskiego miałam ciągle wypieki na twarzy. Sinusoida emocji, krępująca intymność i szczegółowość w opisach wspólnych przeżyć, także tych seksualnych powodowały bezustanne wzburzenie towarzyszących czytaniu uczuć. Z zaskoczeniem musze przyznać, że Iwaszkiewicz momentami naprawdę mnie zawstydził i niejednokrotnie czerwieniłam się jak pensjonarka.

Kto z kim. Moje zawstydzenie wynikało nie tylko z powodu pikantnych opisów łóżkowych przeżyć. Cała ta historia miłosna jest w ogóle z kosmosu i chyba nie do końca może zrozumieć ją kobieta od lat będąca w stałym związku (znaczy się ja;-). I nie ma tu znaczenia homoseksualny charakter tej relacji, a raczej jego poliamoryczność. Ilość powiązań jaka się tu kotłuje to już nie jest nawet trójkąt, ale jakiś wielobok. Osią oczywiście jest związek Iwaszkiewicza i Błeszyńskiego, ale wokół jak na orbicie przewijają się jeszcze: żona Iwaszkiewicza, kochanki Błeszyńskiego (liczne), kochankowie Iwaszkiewicza, była żona Błeszyńskiego … mniejsza o to, kto by tu do ładu doszedł. Z pewnością ani jeden ani drugi nie mógł narzekać na nudę w życiu.

Prosta historia tragiczna. Oto dojrzały pisarz Jarosław Iwaszkiewicz poznaje młodego inżyniera budowlanego Jerzego Błeszyńskiego. Początkowa fascynacja zmienia się w skąplikowaną relację dwóch mężczyzn. Dzieli ich niemal wszystko – wiek, status społeczny, podejście do życia. Łączy erotyczna fascynacja, zależność finansowa i jakiś rodzaj toksycznej miłości. Piszą do siebie listy, depesze i telegramy, w których zapewniają o swoich uczuciach, robią awantury i wspominają wspólne chwile. Tworzą związek burzliwy, pełen kłótni i wzajemnych pretensji. Kiedy młody Błeszyński umiera na gruźlicę w szpitalu w Turczynku Jarosław nadal będzie pisał do niego listy. Pośmiertnie nadal będzie zapewmiał o swoich uczuciach, robił wyrzuty i obrażał się, że ten do niego nic nie pisze.

Szanuj się chłopie. Myślałam, że historię miłości Iwaszkiewicza i Błeszyńskiego znałam już dobrze za sprawą przeczytanej wcześniej biografii pisarza napisanej przez Annę Król „Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie„. Jednak dopiero listy dają możliwość poznania i wyrobienia sobie własnego zdania na temat tego związku. Po przeczytaniu kilku listów zostałam totalnie wciągnięta w tą relacje w charakterze powiernicy. Te listy są tak dobrze napisane, tak bogate w opisy codziennego życia i spraw Iwaszkiewicza, że bez trudu można poczuć się jak uczestnik tego życia. Miałam nawet chwilami ochotę mu nagadać, jakby to była jedna z moich koleżanek (rzadziej kolegów), którym niejednokrotnie doradzałam w sprawach sercowych. Co bym mu powiedziała? Szanuj się chłopie! Zostaw go. On na ciebie nie zasługuje!

Jesteś mi wszystkim: kochankiem i bratem, śmiercią, życiem, istnieniem, słabością i siłą… a przede wszystkim siłą, czymś, co podtrzymuje we mnie resztki życia i daje złudzenie młodości, czymś, co mi pomaga patrzeć na liście, tęczę, kwiaty i piękne kobiety – czymś, co tworzy zasadniczą plecionkę mojego życia, a na czym dopiero wyrosła moja twórczość, cały mój byt.

Balon Foka. Czułość, rozpamiętywanie i analizowanie każdego spotkania, wypowiedzianego przez telefon zdania, czy podejrzeń Iwaszkiewicza w momentach braku kontaktu ze strony Błeszyńskiego, momentami irytuje. No dorosły facet, a momentami jak rozhisteryzowana baba!. Do tego ilość zdrobnień, rodzajów ucałowań i uwielbień jakie w stosunku do kochanka może zawstydzać niejednego.

Związek jednak sielanką nie był.  Iwaszkiewicz każdy swój list podpisuje różnymi imionami: Roman, Tadeusz, Stanisław… W pewnym momencie zaczyna je podpisywać Balon, czasem Balon Foka. To moment kiedy Jarosław zdaję sobie sprawę z oszustw Jerzego i jego romansu z kolejną kochanką. Pisarz był wykorzystywany i oszukiwany przez młodego kochanka. W pełni dociera dopiero do Iwaszkiewicza po śmierci Jerzego, kiedy na jaw wychodzą jego liczne oszustwa i gierki. Ten podpis pojawia się chyba najczęściej w listach.

Chociażbyś mi przedstawił wszystkie piętnaście swoich kochanek, chociażbyś z trzema się ożenił, żebyś mi wyznał cztery morderstwa i dwa gwałty, gdybyś mi nawet dał po mordzie za to wszystko – zawsze byłbym jednakowy

Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza to świetna literatura, ale pewnie nie dla każdego. Delikatna, tak intymna i poetycka książka, wymaga bowiem skupienia i pewnej otwartości umysłu. To książka, którą czyta się „szeptem”.

 

WSZYSTKO JAK CHCESZ. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza
wstęp i opracowanie Anna Król
Wilk & Król Oficyna Wydawnicza

Niepublikowana do tej pory korespondencja Iwaszkiewicza do Jerzego Błeszyńskiego. Poruszająca historia męskiej miłości, którą czyta się jak powieść.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *