Zapach polskiego piekiełka

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

W centrum Warszawy wybucha samochód. Razem z nim, wybucha w mieście panika. Większość obstawia, że to zamach terrorystyczny. Tylko czy mamy w Polsce terrorystów ? Jak się okazuje mamy…swoich własnych.

Bardzo mnie cieszy, że autor wybrał kobietę na głównego bohatera tej książki. W świecie, w którym rządzi mafia i czuwa nad sprzedażą kobiet, w  czasach niejasnych politycznych układów, nieprzejrzystego działania Kościoła, kobieta prokurator, to jest coś! Agnieszka Ossowska, jak każdy szanujący się bohater kryminału, ma pokiereszowane życie, które ucisza alkoholem i odcięciem od ludzi. Właśnie ona zostanie wplątana w sieć powiązań, które dodatkowo, jej jako kobiecie, będzie trudno najpierw dostrzec, a potem przeciąć.

Tomasz Sekielski jako rasowy dziennikarz polityczny doskonale wie, co w politycznej trawie piszczy. I to jest główny atut tej książki. W „Zapachu suszy” politycy odarci są ze wszystkich cech, które moglibyśmy im przypisać, łudząc się, że działają dla nas – dla społeczeństwa. Nie kieruje nimi nic poza chęcią zdobywania władzy i pieniędzy. Sekielski się z nimi nie cacka. Wie, jakim językiem rozmawiają, jakich argumentów używają, jakich słów dobierają. To ważne, bo od razu czuje się, że nie ma w tym wątku ściemy.

Niestety nie wszędzie wyszło hasztagami, których autor użył w tekście. Pomysł wydawał się fajny i świeży w fabularnej opowieści. Wplecenie hasztagów, które odbiją rzeczywistość internetową i stricte fejbsukową jest dobrym sposobem na osadzenie bohaterów tu i teraz. Niestety konsekwentne ich użycie w każdym rozdziale, sprawiło czasem wrażenie, że są wsadzone tam na siłę.

Nie psuje to to jednak całości. Intryga zawiązuje się gładko, a możliwości rozwiązania jest kilka. „Zapach suszy” to pierwsza i udana część trylogii „Susza”. Czekamy na kolejne.

 

 

Tomasz Sekielski „Zapach suszy”

Wydawnictwo Od deski do deski, 2016

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *