Biografia,  Na marginesie,  Polecamy,  Półka z książkami,  Reportaż

About last month. Kwiecień

Okazuje się, że potrzebowałam około miesiąca, żeby w miarę przystosować się do nowej rzeczywistości, ustalić nowy ład i znaleźć sobie nowy rytm. Chwilę mi zajęło zorganizowanie tej dziwnej codzienności w czasach izolacji, ogarnięcie się z domowymi i pracowymi sprawami, których nagle, po odesłaniu wszelkich zewnętrznych pomocy zrobiło się dużo więcej.

Potrzebowałam też dłuższej chwili, aby wrócić do swoich rytuałów czytelniczych. Okazało się jednak, że musiałam nieco zmienić swoje przyzwyczajenia i wcześniejsze czytelnicze rytuały. Czytanie wieczorami przestało mieć rację bytu, ponieważ po całym dniu prowadzenia własnej firmy, bycia mamą i szefową kuchni po prostu zdarza mi się zasypiać o 21.

Odkryłam poranki. W czasach kwarantanny są długie i leniwe. Budzę sie przed 6. Dom jeszcze śpi, cichutko pochrapując lub mrucząc. Czytam wieć w spokoju, w jasności umysłu, którego nie zmącił jeszcze natłok codziennych spraw. Jak dopisze mi szczęście mam jakieś 2 godziny tylko dla siebie. Potem wjeżdża kawa do łóżka i jeszcze chwilę mogę poczytać. Ponieważ pierwszy raz w życiu nie martwię się, że będą spóźniona do pracy nie śpieszę się ani z kawą, ani z czytaniem. Wiem, że kołowrotek zacznie się rozkręcać dopiero od 9.

Wsparcie dla księgarzy. Jeśli chodzi o książki, to zaopatrzenia wystarczy mi z pewnością na długie miesiące izolacji. Stos książek żyje swoim życiem i jest trochę poza moja kontrolą. Co jednak było robić? Trzeba było wesprzeć księgarzy, więc przyszło trochę książek, które zamówiłam w Big Book Cafe w ramach akcji Książka na telefon. Wspieramy lokalne księgarnie, do której Was nadal gorąco bardzo zachęcam! A dodatkowo dotarły nowe książki z wydawnictw wiec się tego dobra uzbierało troszeczkę 😉 Staram się jednak metodycznie przekładać kolejne pozycje z kupki “do czytania” na tą “przeczytane”. 

Lista lektur w kwietniu. Ostatnimi czasy wróciłam do reportaży i staram się nadrabiać zaległości w tym gatunku. Z zaległych reportaży nadrobiłam wiec właśnie “Dobrego wilka” i “Wędrowny zakład fotograficzny” – oba nominowane do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. W między czasie zaintrygowana serialem „Unorthodox” postanowiłam sięgnąć do źródła – czyli książki Deborah Feldman która okazała się zupełnie inna historia niż ta opowiedziana w serialu, ale tez szerzej opisująca społeczność ortodoksyjnych Żydów mieszkających w Nowym Jorku. A na koniec przyszedł świeżutki „Osobisty przewodnik po Pradze” Mariusza Szczygła wiec z przyjemnością wybrałam się z nim na majówkę. Taka mała podróż mentalna…

Lars Berge, Dobry Wilk, Wydawnictwo Czarne 2019

Reportaż dość specyficzny, na którego przeczytanie nie ukrywam zdecydowałam się po ogłoszeniu finalistów Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego, bo to zawsze daje gwarancję dobrej lektury. Berg pozornie prowadzi dziennikarskie śledztwo wokół tragedii jaka w 2012 roku wydarzyła się w jednym ze szwedzkich parków zoologicznych. Pewnego dnia wilki, które były czołową atrakcja parku – oswojone i zsocjalizowane – zagryzły swoją opiekunkę. W miarę pracy nad reportażem okazuje się, że książka nie dotyczy tylko wydarzenia i szukania winnych, którzy doprowadzili do tej sytuacji. To pretekst do rozważań na temat stosunku człowieka do przyrody i dzikich zwierząt, sposobu działania parków zoologicznych i na temat megalomanii człowieka, który uwierzył, że może podporządkować sobie przyrodę.

Agnieszka Pajączkowska, Wędrowny zakład fotograficzny, Wydawnictwo Czarne 2019

Na ten reportaż miałam ochotę od dawna. Zapamiętałam jak polecała go Kasia Daniluk – księgarka z Księgarni Korekty w Warszawie w podcaście u Rafała Hetmana i wiedziałam, że musze tam przynajmniej zajrzeć 😉

Nie było by tej książki bez projektu Wędrowny zakład fotograficzny jaki wymyśliła sobie autorka – animatorka kultury i fotografka – jako pomysł na spędzanie wakacji i pomysł na pewien projekt społeczny. Podróżując od wsi do wsi przez kilka sezonów robiła za darmo zdjęcia mieszkańcom w zamian za jedzenie. W efekcie tego społecznego eksperymentu powstało sporo zdjęć i sporo historii. Zdjęcia zostały u właścicieli, a autorka szanując ich prywatność nie dzieli się nimi w książce. Za to dzieli się wspaniałymi historiami, które w czasie tych podroży nazbierała.

Deborah Feldman, Unothodox. Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów, Wydawnictwo Poradnia K 2020

Prawdopodobnie nie sięgnęłabym po tą biografię, gdyby nie serial Netflixa, który powstał na podstawie książki. Najpierw więc obejrzałam serial, który był całkiem niezły, ale pozostawił mi duży niedosyt wiedzy i rozbudził chęć poszperania dalej w tej dziwnej historii. Okazało się, że książka nie tylko pogłębia temat, ale też opowiada zupełnie inną historię 😉

To co łączy serial i książkę to ramowe wydarzenia. Akcja toczy się w jednej z dzielnic zamieszkanych przez ortodoksyjną społeczność Żydów w Nowym Jorku i opowiada historię dziewczyny, która z tej społeczności uciekła. To opowieść o świecie fanatyków religijnych i świecie rządzonym przez mężczyzn, w którym rola kobiety zredukowana jest jedynie do najbardziej podstawowych czynności – urodzenie jak największej ilości dzieci, wychowania ich i nakarmienia. Trochę taka ortodoksyjna wersja Gileadu – z tą różnica, że ten świat nie jest utopią, a rzeczywistością.

Więcej o książce tu

Mariusz Szczygieł, Osobisty przewodnik po Pradze, Wydawnictwo Dowody na istnienie 2020

Tuż przed majówką wjechała recenzencka wersja Osobistego przewodnika po Pradze. Nie mogło być lepszego momentu na czytanie tegoż niż najdziwniejsza majówka w życiu, w której mogłam co najwyżej wyjechać do drugiego pokoju. Stęskniona wycieczek i świata złapałam Szczygła za rękę i pognałam do Pragi. Chciałam się przekonać co takiego fajnego jest w tym mieście, którego jeszcze zupełnie nie odkryłam.

Wydawca książki powołując się na słowa autora pisze, że przewodnik powstał ze zdenerwowania. Z powodu nękania najbardziej znanego miłośnika czeskiej kultury, uporczywymi pytaniami o to co zobaczyć i gdzie pójść. Czytając jednak ten nietypowy przewodnik po Pradze, nie czuć żadnej złości. Książka bowiem powstała przede wszystkim z miłości do tego miasta i to raczej czułość niż złość odczuwa się na stronach tego nietypowego przewodnika.

Piękny był to spacer. Nieśpieszny, sentymentalny, momentami dowcipny, a przede wszystkim przepełniony ciekawymi historiami o mieście i jej mieszkańcach. Dodatkowym smaczkiem książki są zdjęcia autorstwa Filipa Springera, które dodatkowo, specyficznym okiem tego reportera próbują uchwycić myśli i historie zebrane przez Mariusza Szczygła.

Od literatury oczekuję zaskoczeń, wzruszeń i poruszeń. Nie zrażają mnie tematy trudne i zabawy formą literacką. Nudzą za to powtarzalne schematy, banały i romanse. Czytam głównie powieści i reportaże, przede wszystkim interesuje mnie literatura europejska, głównie polska i hiszpańska. Podczytuje czasem poezję.

Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia  
Powiadom o