Na marginesie,  Półka z książkami

About last month. Marzec

Nigdy nie ufałam latom parzystym, a już najmniej po drodze było mi z tymi przestępnymi. I pomimo tego, że jestem raczej osobą twardo stąpającą po ziemi i nie wierze w takie rzeczy, to jednak wydarzenia ostatnich lat pozostawiły podskórny lęk, który odczuwam przed każdym takim rokiem. W moim życiu były to bowiem zawsze lata pełne łez. To w parzystych latach ktoś bliski mi umierał, to w parzystych latach przeżywaliśmy kryzysy i fale rozstań swoich lub bliskich znajomych, i to w parzystych latach moi przyjaciele tracili pracę. Dziś wspominałam nawet z przyjaciółmi jak którego roku zrobiliśmy Sylwestra w sierpniu, bo mieliśmy totalnie któregoś z tym parzystych dosyć.

Tego jednak co przyniosła ta cholernie parzysta dekada nikt się nie spodziewał. Ten rok zaczął się wyjątkowo fatalnie. Tylko w styczniu znowu ktoś mi umarł, znowu ktoś bliski stracił prace, znowu ktoś się rozwodzi. A to był dopiero początek. Kiedy pisałam podsumowanie zeszłego miesiąca resztkami sił naprawdę chciałam uwierzyć, że teraz już wszystko będzie dobrze. A potem… A potem jebnęło wirusem, który zamknął nas w domu i za jednym zamachem anulował całe nasze dotychczasowe życie.

W pierwszej chwili pomyślałam, że może nie będzie tak źle – w końcu nadrobię trochę zaległości w czytaniu, pooglądam zaległe seriale, pobędę więcej z rodziną, z kotami, a może nawet opanuje wszystkie zaległe góry piętrzące się do prasowania.

Czytanie w czasach zarazy jednak totalnie mi nie idzie. Podobnie zresztą jak prasowanie. Przygotowałam sobie stosik książek – przeczytałam ledwie trzy i pół. Najpierw nie mogłam przestać czytać informacji o COVID-19, wiec zamiast czytać książki rzuciłam się na wszystkie onlinowe wydania gazet, śledziłam aktualności portali i oczywiście kompulsywnie scrollowałam ekran Twittera. Chyba podświadomie liczyłam na informację, że ta cholera zniknęła.

Potem przyszedł głód relacji. Odżyły dawno nieużywane czaty, utworzyły się nowe grupy, spotkania on line. Zaczęłam nawet dzwonić do ludzi (a rozmowy przez telefon to jest coś czego naprawdę nie cierpię). Znowu więc na czytanie nie starczało czasu. Pomijam już Armagedon w pracy, której zrobiło się nagle jakby więcej i Meksyk w domu, który urządza znudzona trzylatka która nie rozumie, że nie może wyjść na plac zabaw, pobawić się z dziećmi, a rodzice nie mają czasu bo cały dzień ślęczą na telefonie lub komputerze.

Ponieważ więc nie mogłam przestać myśleć o wirusach pierwsze co zrobiłam to sięgnęłam po książkę wydaną w ubiegłym roku przez Wydawnictwo UJ – “Grypa, sto lat walki” Jeremiego Browna. Grypa hiszpanka interesowała mnie od zawsze, a teraz pomyślałam, że może zglebienie wiedzy na temat tego wirusa pomoże mi zrozumieć w jakiej sytuacji ( w jakiej dupie) obecnie się znajdujemy i co najważniejsze jak to się może skończyć. Ta niepozorna popularno-naukowa książka okazała się niezwykle fascynująca i wciągająca. I pomimo tego, iż pozostawiła więcej pytań niż odpowiedzi z pewnością pomogła zrozumieć i uzbroić się w cierpliwość, pogodzić z faktem, że to się raczej tak szybko nie skończy i zacząć przyzwyczajać do myśli, że trzeba się z tym wirusem nauczyć po prostu żyć.

W kolejnych wyborach lektur postawiłam na ucieczki mentalne i wirtualne podróże i sięgnęłam po zaległe reportaże, które od dawna chciała przeczytać. Najpierw “poleciałam” do Japonii, potem do Kolumbii, a na koniec zostawiłam sobie wizytę w Syrii, w której jeszcze chwilkę jestem.

Do Japonii udałam się z Karoliną Bednarz i jej debiutanckim reportażem “Kwiaty w pudełku”. Książka wyleżała się chwilę na półce, ale warto było na tą podróż poczekać. “Wyjazd” dość egzotyczny i zaskakujący, bo Japonia jaką opisuje Bednarz to świat zupełnie inny niż ten, który miałam w mojej wyobraźni wykreowanej przez media czy amerykańskie filmy. Japonia widziana oczami Japonek to miejsce pełne napięć i sprzeczności. Przeplatają się przywiązanie do tradycji i potrzeba nowoczesności, to świat w którym nadal królują staromodne i ograniczone poglądy dotyczące roli kobiet, konwenansów i ról społecznych. To także miejsce, gdzie kobietom, które chcą ambitne i chcą czegoś więcej niż posiadanie rodziny żyje się niezwykle ciężko – bez akceptacji rodziny, w gorszych warunkach finansowych, bez możliwości otrzymania tych samych przywilejów w pracy czy na ścieżce naukowej. Zaskakująca i w sumie przygnębiająca lektura pokazując jak bardzo wiele jest miejsc na świecie, w których jest jeszcze wiele do zrobienia w kwestii ról społecznych, równouprawnienia i praw kobiet.

Z Japonii udałam się do Kolumbii. Tam zabrałam się z Maciejem Wesołowskim, który sprawdza jak wygląda ten kraj po 2016 roku, kiedy to skończyła się najdłuższa, trwająca pół wieku, wojna domowa współczesnego świata. W reportażu o magicznej nazwie “Cafe Macondo. Reportaże z Kolumbii” spotykamy Kolumbijczyków, którzy przeżyli ten trudny czas konfliktu będąc po różnych jego stronach. Opowieść o Kolumbii Wesołowskiego to zbór osobistych historii i dramatów, którym towarzyszyła wojna. To rozmowa o przebaczeniu i traumie, o zemście i pojednaniu, ale też miłości, poświęceniu i przyjaźni. Czy po takiej narodowej traumie możliwe jest stanąć twarzą w twarz z oprawcą, czy możliwe jest wybaczyć mordercy bliskiej osoby? I jaką rolę w tym wszystkim odegrały kartele narkotykowe? Na te pytania próbuje odpowiedzieć Wesołowski. Ciekawa i zaskakująca książka porządkująca wiedzę na temat mało mi znanej historii Ameryki Południowej. Dla fanów Narcosa – obowiązkowa pozycja uzupełniająca.

A z Kolumbii pojechałam prosto do Syrii i tutaj jeszcze chwilę utknęłam, bo generalnie smutna jest to książka i przejmująca. Bardziej niż o Syrii jest to opowieść o utraconym życiu i wspomnieniach dawnego świata, a to uczucie, chodź skala problemów zupełnie nieporównywalna, jest mi jakoś teraz bardzo bliskie. Znalazłam się tam za sprawą wydanej właśnie przez Wydawnictwo Literackie książki “Pszczelarz z Aleppo”, która została zainspirowana opowieściami uchodźców.

***

LISTA LEKTUR | MARZEC

GRYPA, STO LAT WALKI, JEREMY BROWN, WYDAWNICTWO UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO, 2019

KWIATY W PUDEŁKU. JAPONIA OCZAMI KOBIET, KAROLINA BEDNARZ, WYDAWNICTWO CZARNE 2019

PSZCZELARZ Z ALEPPO, CHRISTY LEFTERI, WYDAWNICTWO LITERACKIE, 2020

CAFE MACONDO, REPORTAŻE Z KOLUMBII, MACIEJ WESOŁOWSKI, WYDAWNICTWO AGORA 2019

Od literatury oczekuję zaskoczeń, wzruszeń i poruszeń. Nie zrażają mnie tematy trudne i zabawy formą literacką. Nudzą za to powtarzalne schematy, banały i romanse. Czytam głównie powieści i reportaże, przede wszystkim interesuje mnie literatura europejska, głównie polska i hiszpańska. Podczytuje czasem poezję.

Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia  
Powiadom o