Półka z książkami

Beksińscy

Odkryłam Beksińskiego jeszcze na studiach. Obrazy kojarzyły mi się trochę z Thorgalem (jedynym komiksem, który w życiu przeczytałam) i wpisywały się wtedy idealnie w moją fascynację tematami dance macabre. W drodze w Bieszczady, do których miałam wtedy bardzo blisko, udało mi się nawet parę razy w Muzeum w Sanoku porównać oryginał z reprodukcją, którą czasami, w przypływach melancholii wrzucałam sobie na tapetę kompa. A potem jakoś mi przeszło. Inne fascynacje, trochę mniej dołujące zainteresowania. Pewnie dlatego książka „Beksińscy. Portret podwójny” Magdaleny Grzebałkowskiej przeleżała kilka miesięcy zanim zdecydowałam, że moment powrotu do młodzieńczych fascynacji właśnie nadszedł.

Magdalena Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny.  Wydawnictwo Znak, Kraków 2014
Magdalena Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny.
Wydawnictwo Znak, Kraków 2014

Książka wciąga mnie od pierwszych stron. Barwność i absurdalność życia Beksińskich pojawia się tam naprzemiennie. Inteligenty dowcip, cudowne puenty, artystyczna cyganeria, warszawski snobizm prosto z PRLu, pokręcone relacje, nadopiekuńcza matka, syn neurastenik i ojciec – artysta samouk z fobiami, którymi można by obdzielić cały Sanok. „Beksińscy … ” to jest ten rodzaj czytania, kiedy nie możesz przestać myśleć o niczym innym,  jak tylko o tym co tam przeczytałeś, a kiedy kończysz ostatni rozdział siedzisz z tępym wzrokiem w poczuciu totalnego bezsensu.

Grzebałkowska oprowadza po wszystkich zakamarkach życia Beksińskich. Odtwarza najważniejsze momenty, dociera do niezliczonej ilości listów, nagrań, wspomnień ludzi, którzy się z nimi przyjaźnili. Portretuje Zdzisława – panicza, robotnika, artystę, ojca, audiofila i gadżeciaża, a potem Tomka –  rozpieszczonego bachora, nieletniego łobuza, niedostosowanego do swoich czasów, nadwrażliwego, niespokojnego ducha, piekielnie utalentowanego chłopaka, który dla żartu rozwiesza klepsydrę zawiadamiającą o swojej śmierci. Wszystko to na zmianę odbywa się przy wybuchach śmiechu, ciarek na ciele i jakiegoś lekkiego niepokoju – bo wiesz przecież jak to się wszystko skończy.

To jedna z lepszych książek jakie ostatnio przeczytałam. Chapeau bas dla Magdaleny Grzebałkowskiej za mistrzowską wręcz pracę reporterską i dokumentację, którą można by pewnie obdzielić więcej niż jedną książkę. Do tego te osobowości, ta historia pogmatwana i codzienna. Nadal jestem lekko rozdygotana, ale to raczej przyjemne uczucie 😉 Przeczytajcie koniecznie! (Najlepiej słuchając w tle muzyki zainspirowanej przez tą książkę tu)


Magdalena Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny. Wydawnictwo Znak, Kraków 2014

Niezwykła biografia rodziny Beksińskich. Intymna, zaskakująca i świetnie opowiedziana historia ojca i syna, artysty i dziennikarza, audiofila i pasjonaty wampirycznych motywów. Opowieść o relacjach, obsesjach, fobiach, dziwnych fascynacjach. Studium emocji – niezaspokojonej miłości, podszytej lękiem agresji i samotności, przed którą może uratować jedynie śmierć .

Ocena Booklove!Dla takich książek warto żyć! (Wooooah!)

 


 

Od literatury oczekuję zaskoczeń, wzruszeń i poruszeń. Nie zrażają mnie tematy trudne i zabawy formą literacką. Nudzą za to powtarzalne schematy, banały i romanse. Czytam głównie powieści i reportaże, przede wszystkim interesuje mnie literatura europejska, głównie polska i hiszpańska. Podczytuje czasem poezję.

Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia  
Powiadom o